Zdjęcie przedstawia pociąg Pendolino na dworcu we Wrocławiu.

Życzymy pani przyjemnej podróży przy kiblu – czyli o tym, jak PKP Intercity traktuje pasażerów niepełnosprawnych.

Kilka dni temu na facebooku głośna stała się historia pani Diany Bulandy, której pracownicy PKP Intercity najpierw nie chcieli wpuścić do pociągu, a następnie po spowodowaniu olbrzymiego zamieszania, znaleźli jej miejsce tuż przy toalecie. Sama poszkodowana tak relacjonuje zdarzenie:

Właśnie jadę do Katowic. Kupiłam bilet na dostosowany pociąg. Pani w biurze obsługi klienta sama zaoferowała mi ten pociąg i wagon. Na bilecie mam piękny napis wagon dla inwalidy. A teraz rzeczywistość. Samemu trzeba zgłosić w PKP, że jedzie osoba na wózku, danym pociągiem i potrzebuje pomocy. Ok, znalazłam kwestionariusz zgłoszenia. Zgłosiłam. W niedzielę dzwoni do mnie oburzona pani z infolinii, że przecież ten pociąg nie jest dostosowany i czego ja chcę, i jak kupuje bilety.

Pani Diana wytłumaczyła, że taki bilet sprzedano jej w kasie, zapewniając o tym, że pociąg jest dostosowany. Sądziła, że na jednej nieprzyjemnej rozmowie telefonicznej sprawa się zakończy. Zachowanie pani z infolinii nie świadczyło wprawdzie dobrze o zwyczajach i kulturze panujących w spółce, ale ostatecznie jeden nieuprzejmy pracownik zawsze może się trafić. Prawdziwe kłopoty miały jednak dla pani Diany dopiero się zacząć. Oto jej opis chwili gdy znalazła się już na dworcu. Umówiona z ochroną PKP – oni odpowiadają za asystę osób z niepełnosprawnością, dowiedziałam się od pana kierownika ochrony że mój pociąg na peronie stoi, ale ja do niego nie wejdę, bo winda nie działa, a oni mnie nie wniosą i że mam sobie pójść do kasy PKP i jakoś rozwiązać sytuację.

Czterech, wielkich jak dęby panów stoi i ma mnie w poważaniu. W kasie pan rozkłada ręce i woła ochroniarzy. Powoli truchtają do kasy, kłócą się, że nie pomogą.

Kiedy pani Diana postanowiła w tej sytuacji poprosić o pomoc innych podróżnych, jeden z ochroniarzy przełamał nurtujące go opory wewnętrzne, złapał za wózek i wniósł po schodach. Bagaże i samą Dianę wnosili do pociągu podróżni. Reszta ochroniarskich muminków wchodzi za nami na peron i się głupio gapi – relacjonuje dalej pani Diana. Dalej nie pomoże. Sami znajdujemy wagon i konduktora. Ten pokazuje wejście i prosi ochroniarzy żeby pomogli mi wejść. Ci gapią się i mówią, że kierownik zmiany zabronił mi pomagać i znów batalia. Ludzie się złoszczą. Są za mną. Mnie nerwy puszczają. Poniżono mnie już wystarczająco. Zaczynam płakać w stresie. I znów ktoś bierze walizki, jest pomoc, ale nie od PKP. W pociągu jest wagon i przedział z logiem wózka inwalidzkiego, oczywiście osoba na wózku do niego nie wjedzie.

W efekcie całego zajścia panią Dianę usadowiono tuż przy toalecie. Właściwie opisana przez panią Dianę sytuacja jest tak oczywista, że nie wymaga komentarza. Ja jednak chciałbym zwrócić uwagę na kilka dodatkowych aspektów sytuacji, które moim zdaniem pokazują typowo polski charakter zdarzenia. Mamy tu bowiem po pierwsze, burdel organizacyjny, bo kasjerka sprzedaje bilet na dostosowany pociąg, który de facto dostosowany nie jest. Po drugie prymitywną i niczym nieuzasadnioną złośliwość kierownika zmiany ochrony, który odmawiając pasażerce łamie obowiązujące go w pracy przepisy i ma tego pełną świadomość. Nie powstrzymuje go to jednak od zamanifestowania własnej buty i niechęci. Przerażająca jest też ogólna bezmyślność i karność jego podwładnych, którzy zamiast myśleć samodzielnie i pomóc klientce, dają sobie rozkazywać posłuszni jak psy na smyczy. Jedyne na co ich stać to bezmyślne wpatrywanie się. Po za jednym człowiekiem, który po wielu wahaniach chwyta wózek pasażerki, w reszcie nie budzi się żaden ludzki odruch. I wreszcie na koniec, żeby dodatkowo upokorzyć pasażerkę, sadza się ją przy toalecie bo, oficjalnie dostosowany wagon jest niedostępny.

Gdy sprawa nabrała rozgłosu władze spółki zapowiedziały audyt i ukaranie winnych. Przepraszają także pasażerkę i deklarują zrekompensowanie strat. Chciałbym w tym miejscu postawić władzom spółki pytanie o jakim audycie mówicie? Sprawa jest przecież ewidentna. Kierownik zmiany zachował się skandalicznie i zasłużył na dłuższy odpoczynek od pracy. Może kiedy sam nie będzie miał co do garnka włożyć, jego zachowanie stanie się bardziej empatyczne i ludzkie? Być może gdyby ten człowiek został sprawiedliwie ukarany, to do innych pracowników dotarłaby ta prosta prawda, że pasażerowie z niepełnosprawnością nie chcą wcale żadnych specjalnych praw. Chcą być traktowani jak inni. Pragną podróżować i móc skorzystać z pociągu, a rolą odpowiedzialnego pracownika PKP jest umożliwienie im tego.

Tak naganne zachowania w rodzaju tych z jakim mieliśmy tu do czynienia nie biorą się jednak znikąd. Rodzi je poczucie bezkarności, a także niektóre oficjalnie uchwalane przepisy, które mają chyba jedynie na celu utrudnianie życia pasażerów. Dlaczego na przykład, osoba niepełnosprawna chcąc skorzystać z pomocy przy wejściu do pociągu musi o tym informować 48 godzin przed podróżą? Dlaczego nie może po prostu przyjść na dworzec i mieć pewność, że pomoc zostanie jej udzielona? Co z nagłymi przypadkami kiedy trzeba dostać się do innego miasta błyskawicznie i jest to podróż nieplanowana? Dlaczego w dumie polskich kolei, pociągu pendolino, konduktor może sprzedać bilet w pociągu bez opłaty karnej osobie na wózku, ale nie może zrobić tego samego w przypadku osoby niewidomej? Dla tych absurdów nie ma żadnego logicznego ani praktycznego uzasadnienia i dopóki z nimi nie skończymy, to pasażerowie z niepełnosprawnością będą narażeni na złe traktowanie, a panowie pokroju kierownika ochrony nawet łamiąc podstawowe zasady prawne, moralne i ogólnoludzkie będą się czuli jak władcy czyjegoś losu. Niech każdy postawi sobie zatem pytanie czy jeśli złamie nogę i będzie potrzebował pomocy w pociągu chciałby się znaleźć na łasce takiego ochroniarskiego króla?

_______

 

foto: By Jjajjo (Own work) [CC BY-SA 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia Commons

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.