Na zdjęciu na białym tle widoczny jest drewniany młodek sędziowski leżący na okrągłej podkładce z tego samego materiału. Z tyłu za nim leżą dwie książki jedna na drugiej, oprawione w okładkę ze skóry.

Zobaczcie jak wygląda sprawiedliwość a la polonaise!

Polski rząd w sprawie, którą wytoczył Polsce przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości Jacek Wygoda, dobrowolnie przyznał, że został popełniony błąd w śledztwie dotyczącym błędu lekarskiego. Pan Jacek to ojciec siedmioletniej dziewczynki, która zmarła w wyniku powikłań spowodowanych zbyt późnym wykryciem wady serca. Trybunał przyjął jednostronną deklarację polskiego rządu, który uznał, że doszło do naruszenia praw skarżącego gwarantowanych europejską konwencją praw człowieka lub jej protokołami dodatkowymi.

Państwo składając deklaracje unika wyroku Trybunału. Ojciec dziewczynki Jacek Wygoda powiedział, że sprawa zakończyła się powodzeniem, ale przynosi jemu i jego żonie bardzo gorzką satysfakcję. Winny lekarz nie poniesie odpowiedzialności, a prokuratorzy, którzy nierzetelnie prowadzili to śledztwo też za to zapewne nie odpowiedzą. Odszkodowanie natomiast zapłacą wszyscy podatnicy – dodał.

Sprawa dotyczyła naruszenia artykułu drugiego, Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który nie tylko zakazuje umyślnego pozbawienia życia, ale także nakazuje przeprowadzenie skutecznego postępowania wyjaśniającego w przypadku śmierci, której okoliczności rodzą wątpliwości.

W Polsce nikomu nie postawiono zarzutów w związku ze śmiercią dziewczynki.

Postępowania trwały siedem lat, aż ostatecznie rodzice zdecydowali się na wniesienie skargi do Trybunału w Strasburgu. Zgodnie z procedurą musieli wystąpić przeciwko polskiemu rządowi. Kiedy nie udało się doprowadzić do ugody i sprawa trafiła do Trybunału, rząd sam przyznał, że doszło do naruszenia artykułu drugiego konwencji, i potwierdził, że zabrakło skutecznego postępowania wyjaśniającego okoliczności, które ostatecznie doprowadziły do śmierci dziecka. Wypłacił rodzicom zadośćuczynienie w wysokości dwunastu i pół tysiąca euro.

Trybunał przyjął stanowisko rządu, ale zwrócił uwagę, że już wielokrotnie zauważał słabą jakość śledztw w sprawach dotyczących śmierci po ewentualnych błędach lekarskich. Wymienił takie sprawy jak Byrzykowski przeciwko Polsce z 2006 roku, Weber i inni przeciwko Polsce z 2010, czy Ciechońska przeciwko Polsce z 2011 roku. Sędziowie ocenili że zarzuty w sprawie Wygoda przeciwko Polsce są oparte na jasnym i rozległym orzecznictwie Trybunału.

Ta sprawa jest ilustracją szerszego problemu ewentualnych błędów lekarskich i możliwości ich ścigania w Polsce – powiedział profesor Ireneusz Kamiński z Instytutu Nauk Prawnych. Pan, który zanim został sędzią w Trybunale, reprezentował skarżących przed Trybunałem w Strasburgu. Później ich pełnomocnikami byli Adam Bodnar – obecny rzecznik praw obywatelskich – oraz doktor Piotr Kładoczny z Helsińskiej fundacji praw człowieka. Profesor dodał, że postępowania wyjaśniające w sprawach błędów medycznych przebiegają zbyt wolno, trwają latami a po drugie jak było w tym przypadku są kłopoty z uzyskaniem ekspertyz biegłych. W rezultacie, nawet jeśli po latach ekspertyza biegłego wskazywałaby na błąd konkretnego lekarza, nie można już nic zrobić bo doszło do przedawnienia.

Widząc kolejne skargi dotyczące błędów lekarskich komunikowane Polsce przez Trybunał żałuję, że w sprawie Państwa Wygodów nie było wyroku. Wyrok jest dużo bardziej spektakularny niż postanowienia akceptujące jednostronną deklarację rządu. Tym samym jest bardziej persfazyjny i może naprawiać wady postępowań prawnych.

Jacek Wygoda, który w Trybunale zarzucał brak należytego śledztwa prokuratorskiego sam jest prokuratorem, byłym szefem pionu lustracyjnego IPN, a obecnie pracuje w prokuraturze krajowej.

Przyznam się Wam szczerze, że osobiście nie potrafię zrozumieć tego rodzaju sprawiedliwości. W wyniku błędów lekarskich umiera dziecko. W Polsce jak zawsze winnych się nie znajduje, bo sprawa trwa tak długo, że wszystkie ewentualne zarzuty się przedawniają. Gdy rodzice dziecka występują do Międzynarodowego Trybunału, ten akceptuje jednostronne oświadczenie rządu, który wprawdzie przyznaje się do błędów prokuratury przy prowadzeniu śledztwa, ale nikt nie ponosi z tego tytułu odpowiedzialności. Na koniec opędza się sprawę kwotą dwunastu i pół tysiąca euro, czyli mniej więcej pięćdziesięciu tysięcy złotych. To doprawdy bardzo tanio jak na uśmiercenie człowieka, nie mówiąc już o nieodwracalnej traumie jaką przeżyli rodzice dziecka.

Czy fakt, że w świetle prawa nie ma winnych można uznać za sprawiedliwy? Każdy uczciwy i przyzwoity człowiek czuje, że coś tu mocno nie gra, ale przyzwoitość i sprawiedliwość swoje, a Polska rzeczywistość swoje.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.