Ewa Kuryłowicz - fot. Piotr Kozłowski

Jak zaprojektować przyjazny świat?

Ludzie nie byliby niepełnosprawni gdyby nie to, że często mają wokół siebie nieprzyjazny i źle zaprojektowany świat – mówi profesor Ewa Kuryłowicz słynna Warszawska architektka.

Chciałbym z Panią porozmawiać o tym w jaki sposób projektować świat przyjazny i dostępny dla wszystkich. Czy istnieją jakieś konkretne standardy dostępności budynków lub przestrzeni miejskiej?

 

Standardy o których pan wspomniał można rozumieć dwojako. Z jednej strony są to przepisy i normy określające parametry różnego rodzaju przestrzeni lub urządzeń, które powodują, że są one możliwe do wykorzystania przez wszystkich ludzi. W drugim znaczeniu standardy określają wysoką jakość zastosowanych rozwiązań, które muszą być tak przemyślane aby mogły służyć ludziom o różnych możliwościach. Celowo nie używam tu pojęcia niepełnosprawność, ponieważ jest to określenie bardzo nie ostre. Jeśli bowiem człowiek siedzi na wózku i ma przed sobą schody to na pewno jest niepełnosprawny, jednak w momencie gdy pojawi się winda ten sam człowiek przestaje być niepełnosprawny. Problem istnieje więc na poziomie źle zaprojektowanej przestrzeni, a nie stanu zdrowia czy sprawności jej użytkownika. Jest wiele badań, które pokazują jednoznacznie, że wszystkie rozwiązania powodujące, że przejścia lub budynki są dostępne dla niepełnosprawnych , okazują się przydatne dla wszystkich ludzi. Podjazdy windy czy podnośniki wbrew obiegowej opinii wcale nie są rozwiązaniami droższymi. Jedynym warunkiem jest tylko to, żeby stworzyć je na odpowiednim etapie budowy.

 

Czy prawo w Polsce zobowiązuje projektantów i wykonawców do uwzględniania standardów dostępności?

 

Polskie przepisy są niestety dość fragmentaryczne i w dodatku omijane kiedy tylko się da, co jest bardzo przykre. Empatia ludzka uruchamia się dopiero wtedy kiedy problem zaczyna dotyczyć kogoś osobiście albo na przykład członka najbliższej rodziny. W pozostałych przypadkach dostosowania są traktowane jak potrzeba marginalna i dotycząca bardzo niewielkiej grupy ludzi. Ten pogląd stoi w zdecydowanej sprzeczności z faktami. Istnieje wiele przepisów pomyślanych przez ustawodawcę, na pewno z bardzo dobrą intencją, które jednak są celowo źle interpretowane. W prawie mamy na przykład zapis mówiący o tym, że jeśli projektujemy budynek wielorodzinny z podniesionym parterem to powinno w nim być miejsce dla pochylni. Proszę zwrócić uwagę na słowo miejsce . Nie pisze się o samej pochylni tylko o miejscu dla niej. Stwarza to okazję dla chcących zaoszczędzić pieniądze do tego, aby rzeczoną pochylnię pozostawić wyłącznie na papierze w fazie projektu. W ten sposób powstaje niedostosowany budynek a jeśli później chce się do niego wprowadzić osoba poruszająca się na wózku wspólnota mieszkaniowa w drodze głosowania może powiedzieć, że nie życzy sobie pochylni. Jak widzimy nie jest to więc tylko kwestia prawa ale także pewnej kultury, zrozumienia i otwartości na potrzeby drugiego człowieka. Z tym w naszym kraju bywa bardzo różnie.
Pamiętam jak kilka lat temu projektowałam budynek dla dużej prywatnej firmy. Klient potrzebował magazynów wysokiego składowania i piętrowego biurowca. Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa zaprojektowałam w piętrowym budynku windę co bardzo zdenerwowało biznesmena. Twierdził że to nie jest żaden budynek użyteczności publicznej, że to jego własność prywatna i że on sobie żadnej windy nie życzy bo i tak nie będzie zatrudniał niepełnosprawnych. Zwróciłam się o wykładnię do ministerstwa budownictwa, które potwierdziło, że winda w budynku być musi. Z bólem serca ów człowiek musiał się więc na nią zgodzić i nieudało mu się zaoszczędzić około dwustu tysięcy złotych co przy tak ogromnej inwestycji nie było dużą kwotą. Kiedy budynek już powstał, bardzo szybko wyjaśniło się na co te pieniądze były mu tak potrzebne. Zakupił do eleganckiego gabinetu olbrzymie akwarium warte chyba milion złotych. To była dla niego potrzeba wyższego rzędu.

 

Jak problem dostępności budynków oraz przestrzeni miejskiej został rozwiązany zagranicą w krajach lepiej od Polski rozwiniętych?

 

W krajach takich jak Szwecja , Dania , Holandia czy Stany Zjednoczone udało się dostosować przestrzeń zdecydowanie lepiej. Byłam w tych wszystkich państwach wielokrotnie i odnoszę wrażenie, że ludzie mają tam po prostu więcej wyobraźni społecznej. Myślę, że spore znaczenie może mieć też inne podłoże religijne. Protestanci są zazwyczaj bardziej pragmatyczni i działają wspólnotowo. Całe moje zainteresowanie problemem dostępności zaczęło się właśnie od podróży zagranicznej. W 1975 roku wyjechałam na jeden semestr studiów do Stanów Zjednoczonych. Było to krótko po wojnie w Wietnamie. Przyjechałam z Polski, która wówczas była krajem bardzo zacofanym cywilizacyjnie i zaskoczyła mnie ogromna ilość ludzi z niepełnosprawnością na ulicach stanu Iowa. Był to stan farmerski zamieszkiwany w większości przez ludzi o bardzo prostej konstrukcji psychicznej, pracujących codziennie bardzo ciężko na roli. Nie oznaczało to jednak wcale, że byli w jakikolwiek sposób zacofani cywilizacyjnie. Tak wspaniale wyposażonej biblioteki uniwersyteckiej jak na tamtejszym uniwersytecie stanowym w Ames , nie widziałam nigdzie indziej w USA. Amerykanie już wtedy mieli własne przepisy federalne dotyczące udostępniania budynków. Kiedy wróciłam do Polski pani profesor Skibniewska pytała z wielkim zainteresowaniem co udało nam się zaobserwować w Ameryce. Powiedziałam wtedy że można tam spotkać ogromną liczbę osób niepełnosprawnych na ulicach. Pani profesor spojrzała na mnie ze zdumieniem i odpowiedziała: „Dziecko w Polsce też jest ich bardzo dużo, tylko nie mają jak wyjść. Siedzą w domach gdzieś na wysokich piętrach bez wind i dlatego ich prawie wcale nie widać”. Wtedy w latach siedemdziesiątych Amerykanie pod względem tworzenia dostępnej dla wszystkich przestrzeni wyprzedzali całą Europę. Kiedy na początku lat dziewięćdziesiątych Holendrzy zaproponowali stworzenie jednolitego europejskiego standardu, inicjatywę tą zablokowali niestety skandynawowie uważając, że to właśnie oni mają najlepsze rozwiązania. W efekcie Europa do dziś dnia nie wypracowała jednolitych regulacji, ale jednak takie państwa jak wspomniana Szwecja czy Dania mają bardzo konkretne i stosowane w praktyce przepisy wewnątrz krajowe. Szwedzi zbudowali pierwszy w pełni dostępny dla osób z niepełnosprawnością budynek już w latach dziewięćdziesiątych dziewiętnastego wieku. Obowiązujące w różnych państwach przepisy i stosowane rozwiązania omówiłam szerzej w mojej książce pod tytułem „Projektowanie uniwersalne”. Kiedy kończyłam studia i robiłam dyplom postawiłam sobie za cel zaprojektowanie osiedla na |Białołęce z mieszkaniami przemieszanymi. Oznaczało to w praktyce, że na każdym piętrze będzie przynajmniej jedno mieszkanie dostosowane z szerszymi drzwiami, dostosowanymi łazienkami i większym holem. Robiłam to po to, żeby osoby z niepełnosprawnością mogły swobodnie żyć i poruszać się wśród innych. Nie chciałam tworzyć getta zamkniętego tylko dla nich. Ten projekt udało się zrealizować , co dało mi olbrzymią satysfakcję. Kolejnym niezwykle ważnym wyzwaniem dla projektanta jest tworzenie przestrzeni w taki sposób, żeby była jak najbardziej czytelna. Pan jako osoba niewidoma łatwiej zorientuje się w budynku w którym na pierwszym piętrze obok schodów znajdą się toalety i windy, a na drugim będzie tak samo. Chodzi między innymi o powtarzalność i przewidywalność, klarowność przestrzeni.

 

Powiedzieliśmy już sporo o projektowaniu budynków a jak wygląda dobre planowanie przestrzeni miejskiej? Na co musi zwracać uwagę architekt?

 

Przestrzenie zurbanizowane to dla każdego architekta dużo większe wyzwanie. Są bowiem duże, często hałaśliwe, a co najważniejsze nie możemy w stu procentach określić jakie będą grupy ludzi korzystających z zaprojektowanych przez nas rozwiązań. W dużej mierze na chodnikach i ulicach również chodzi o czytelną informację i ostrzeganie. Stąd popularne guzki na krawędziach dla osób niewidomych czy narysowane jaskrawymi kolorami linie graniczne. Miasta są jednak bardzo nieprzewidywalne. Często w poruszaniu się i odpowiednim interpretowaniu sygnałów przeszkadza ludziom deszcz czy wiatr. Problem dostosowywania przestrzeni miejskiej dla wszystkich był poruszany na warsztatach w belgijskim Gent, organizowanych przez profesora Marca Dujardin w ramach IP Erasmus .   Uczestnicy z ośmiu europejskich wydziałów architektonicznych w porozumieniu z belgijskim związkiem osób niewidomych przygotowywali bardzo ciekawe projekty.

W roku 2008 odbył się konkurs zorganizowany przez firmę Schindler którego tematem było przerobienie okolic berlińskiego stadionu olimpijskiego, a konkretnie parku Pichelsberg Tip tak aby był on łatwy do zwiedzania dla osób niewidomych. Wygrał bardzo prosty ale i niezwykle ciekawy pomysł Szwajcarów którzy zaproponowali stworzenie duktu leśnego w którym główna droga miałaby inną wyczuwalną pod stopami fakturę. Ułatwiałoby to bardzo niewidomym orientację w terenie zwłaszcza, że droga ta miała mieć też inny kojarzący się z lasem zapach.

Rozmawiamy o nowoczesnych europejskich rozwiązaniach architektonicznych, a tymczasem polska rzeczywistość nie daje o sobie zapomnieć. Chciałbym na chwilę sprowadzić nas obydwoje na ziemię pytaniem o bulwary. Jak Pani zdaniem mogło dojść do tego, że są one kompletnie niedostosowane i dlaczego w takiej sytuacji mimo ewidentnego złamania przepisów zostały oddane do użytku?

 

W tym momencie czytelnicy powinni wyczuć lub usłyszeć moje głębokie westchnienie. Kompletnie nie wiem jak mogło do czegoś podobnego dojść zwłaszcza, że procedura uzgadniania projektu i uzyskania pozwolenia na budowę, jest taka że projektant musi napisać oświadczenie o tym, że projekt jest tworzony zgodnie z przepisami i regułami sztuki oraz z uwzględnieniem aktualnej wiedzy technicznej. Nie wiem więc którego z tych trzech elementów zabrakło ? Być może zawinił Wykonawca, może Zamawiający wycofał to z zakresu robót – różnie bywa , nie wiem jak to się tu stało Oczywiście za ten błąd powinni ci co zawinili ponieść konsekwencje, – najważniejsze jest jednak finalne usunięcie wszystkich przeszkód, które uniemożliwiają korzystanie z bulwarów osobom z niepełnosprawnościami. Bardzo dziwne jest również to, że na te wszystkie błędy nie zwrócił uwagi specjalista dokonujący odbioru obiektu. Jest to przecież jego obowiązkiem i niedopełniając go staje się współwinny sytuacji, która dla wszystkich jest kosztowna.

 

Dostosowana łazienka dla niepełnosprawnych, Koło, Lehnen
Dostosowana łazienka dla niepełnosprawnych, Koło, Lehnen

 

Jak by pani oceniła stopień świadomości młodych ludzi na przykład studentów architektury których pani uczy. Czy interesuje ich problem dostępności?

 

Z ich świadomością nie ma żadnych problemów. To młodzi idealiści, którzy chcą tworzyć piękny i przyjazny dla wszystkich świat. Ze swojej strony staram się też kształtować ich postawy. Już od 1993 roku organizuję warsztaty, które dawniej nazywały się „Niepełnosprawność co to naprawdę znaczy”, a teraz noszą nazwę „Niepełnosprawność poczuj to”. Cieszą się olbrzymim zainteresowaniem, a polegają między innymi na tym, że uczestnicy starają się pokonywać rozmaite przeszkody architektoniczne na wózkach i z wyłączeniem wzroku. Dawniej wózki wypożyczałam z akademii wychowania fizycznego a oczy zawiązywaliśmy chustkami . Dziś współpracuje już z firmą Hewi Polska , która dostarcza nam także specjalne kombinezony, skonstruowane w taki sposób, że po ich założeniu studenci mogą poczuć jak porusza się człowiek osiemdziesięcioparoletni. Podczas ćwiczeń korzystamy także z okularów symulacyjnych żeby wszyscy mogli zrozumieć co oznacza mieć problem ze wzrokiem. Takie zajęcia bardzo wpływają na wyobraźnię zwłaszcza, że przeprowadzamy je w budynku wydziału architektury na ul. Koszykowej, który jest kompletnie niedostosowany. Mamy tam wszystko. Progi, schody, wąskie łazienki i brak wind. Nagle więc student siedzący na wózku przekonuje się, że bez pomocy kolegi nie może zrobić ksero, bo prowadzi do niego kilka schodków. Przeżycie czegoś podobnego na własnej skórze bardzo uwrażliwia i tylko jeden jedyny raz spotkałam się z negatywną reakcją studenta, który zapytał mnie po co te warsztaty i czy w najbliższym czasie przewiduję wojnę. Odpowiedziałam, że absolutnie nie i zakończyłam tę niemądrą dyskusję.

 

Co pani zdaniem można zrobić aby takie sytuacje jak na bulwarach nie powtarzały się w przyszłości. Czy remedium może tu być stworzenie bardzo ścisłego kodeksu szczegółowo opisującego jak należy budować i co dostosowywać?

 

Nie wierzę w przeregulowania. Niezwykle dokładny opis rzeczywistości nie jest do końca możliwy, a po za tym na pewno nie powstrzymałoby to różnych kombinatorów. Wierzę natomiast w prowokowanie takich sytuacji, żeby proces budowy i projektowania był lepiej kontrolowany. W krajach zachodnich w momencie gdy oddawany jest budynek po remoncie lub kompletnie nowy musi zawsze przejść tak zwaną procedurę POE. Jest to etap obowiązkowy dla inwestora, wykonawcy i architekta. Użytkownicy zgłaszają swoje uwagi, wskazują na przeszkody i niedogodności i one muszą zostać poprawione. Inwestor wiedząc o tym prawie i planując budowę planuje zawsze budżet w taki sposób, aby na poprawki wystarczyło środków. W Polsce również bardzo by się to przydało. Drugi sposób to nauczenie ludzi odpowiedniej kultury, która w Polsce się dopiero kształtuje. Nadal pokutuje w nas post PRL-owska chęć łamania wszelkich przepisów i robienia wszystkiego na odwrót. Im szybciej się tego oduczymy tym lepiej.

 

O zadanie pytania, które teraz mam do Pani prosił mnie Maciej Augustyniak z fundacji Polska bez barier. Dlaczego na projektowanym przez panią lotnisku w Modlinie na jednym z ciągów komunikacyjnych prowadzącym do toalety znajdują się schody i z jakiego powodu w budynku lotniska nie są dostępne pętle indukcyjne dla osób niesłyszących?

 

Chętnie odpowiem na to pytanie zarówno panu Augustyniakowi jak i wszystkim czytelnikom. Kiedy ostatni raz byłam na lotnisku w Modlinie po zakończeniu budowy tak poprowadzonego ciągu komunikacyjnego jak opisany przez Pana tam nie było. Być może użytkownik zmienił tam coś w tak zwanym międzyczasie. Z całą pewnością nie było tak w projekcie. Co do pętli indukcyjnych to musimy pamiętać o tym, że lotnisko w Modlinie jest używane przez tanie linie lotnicze. Oczywiście zwracamy zawsze uwagę na ten problem , ale pętla nie jest wymagana ani przez przepisy ani przez prawo wobec tego trudno jest ją instalować bez wyraźnej woli inwestora . Pamiętajmy też o tym, że architekt może w projekcie planować rozmaite rzeczy , ale bardzo często kiedy rusza budowa szybko się okazuje, że inwestorzy mają za mało pieniędzy i z dużej części planowanych rozwiązań rezygnują. Realizują tylko to co muszą, a rzeczy które tylko mogliby zrobić , są odkładane. Proszę jednak przekazać panu Augustyniakowi, że mamy już podpisaną umowę na rozbudowę lotniska, które będzie powiększane w obie strony i przy tej okazji będzie szansa zwrócić uwagę na zasygnalizowane przez niego problemy.

 

Na koniec chciałbym zapytać o problem przystosowywania budynków na starym mieście. Konserwator konsekwentnie odmawia powołując się na ich zabytkowy charakter mimo, iż są młodsze od niejednej babci czy dziadka w tym mieście. Z drugiej strony mamy przykład amfiteatru w Weronie z pierwszego wieku w którym zrobiono pochylnię dla wózkowiczów. Jak pani skomentuje tą sytuację.

 

Kiedy w 1994 roku byłam w Szwecji badałam kwestię tego jak szwedzcy architekci i konserwatorzy podchodzą do sprawy dostosowywania budynków historycznych. Mają tam bardzo jasną wykładnię, ale niestety możliwą do zastosowania wyłącznie w kraju , przez który nie maszerowały obce wojska tam i z powrotem. Jeśli w ich kraju stoi budynek w którym nikt nigdy nie wprowadzał żadnych zmian, to nie wolno go ruszać. Mają takich budynków kilka. Wszystkie pozostałe jeśli kiedykolwiek cokolwiek w nich zmieniano, mogą podlegać dalszym zmianom. U nas w kraju natomiast nie ma takiej, lub innej , ale czytelnej wykładni Istnieje jedyna i niepodważalna wyrocznia- konserwator . Wiele lat temu zajmowałam się na przykład dostosowaniem teatru Słowackiego w Krakowie, ponieważ miała tam przyjechać grupa zagranicznych polityków na wózkach na planowaną konferencje KBWE . Przed teatrem znajdował się podjazd z którego poziomu na parter prowadziły dwa schodki. Proponowałam, podnieśmy poziom podjazdu przy okazji remontu, nikt tego i tak nie zauważy, a unikniemy dzięki temu robienia bocznych pochylni. Konserwator nie posiadał się z oburzenia. Jak to, ta zmiana zaburzy zabytkowy i historyczny charakter miejsca. Zniszczone będą proporcje elewacji. Był nieprzebłagany. Musieliśmy zrobić bardzo widoczne boczne pochylnie, które jakoś nie zaburzały mu charakteru budynku. Wewnątrz budynku musieliśmy w jednym miejscu zamontować podnośnik, pan konserwator zażyczył sobie aby był on złoty. Do dziś pamiętam, jak w czasach gdy nie było jeszcze maili, Google czy internetu

siedziałam wertując różne księgi i katalogi w poszukiwaniu złotego podnośnika. Udało się. Znalazłam.

Ta historia , choć sprzed prawie 25 lat, pokazuje jak w soczewce relacje między architektami, a konserwatorami. Kiedyś mój szwedzki kolega architekt. Hans Mattel , autor wielu udanych adaptacji obiektów historycznych m.in. w Uppsali , powiedział mi,że jak się rozmawia z konserwatorem to trzeba doskonale znać historię obiektu i wiedzieć o jedną rzecz więcej od niego. Wtedy jest szansa że uda nam się przeforsować potrzebne rozwiązania. W Polsce decyzja Konserwatora jest niepodważalna i nie można się nawet od niej odwołać. Niestety zdarza się , że blokuje on możliwość rozwiązania dostępności budynku w racjonalny sposób .Czasami przebiegłe posunięcia architektów w negocjacjach z konserwatorami okazują się jednak skuteczne. Udało się tą metodą przystosować na przykład wejście do biblioteki Schillerowskiej w Warszawie. Najważniejsze jest więc zachować pewną dozę sprytu, zdrowy rozsądek i wierzyć w to , co się robi. Wtedy mamy szansę zmienić świat i uczynić go miejscem przyjaznym do życia dla wszystkich.

 

Zapraszamy na stronę fundacji Stefana Kuryłowicza: www.fundacja-sk.pl

Zapisz

Zapisz

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

2 komentarzy: On Jak zaprojektować przyjazny świat?

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.