urywek z meczu z hiszpanami, po środku stoi polski zawodnik, ktorego otaczaja hiszpanie ubrani na czerwono

Wygrywamy z Hiszpanią i przywozimy z Meksyku 7 miejsce

Dobra spokojna i mądra gra Polaków zapewniła naszym reprezentantom zwycięstwo nad Hiszpanią i siódme miejsce na mistrzostwach świata. Nasi reprezentanci chcieli tym meczem podziękować wszystkim, którzy wspierali ich wysiłek w trakcie wyczerpującego turnieju.

Mecz rozpoczęliśmy w najsilniejszym składzie między innymi z Krystianem Kapłonem i powracającym po przerwie spowodowanej kartkami Bartoszem Łastowskim. W ataku szalał także Jakub Kożuch.

Już pierwsze minuty pokazały, że to nasz zespół jest piłkarsko lepszy.

Szybkie akcje zakończone strzałami Łastowskiego i Kożucha napędziły Hiszpanom mnóstwo strachu. Ich obrońcy z całą pewnością nie spodziewali się jednak tego co wymyślił nasz Polski Messi. Wykonując rzut rożny spokojnie ustawił sobie piłkę i przepięknym strzałem nie dał najmniejszych szans bramkarzowi rywali.

Od tego momentu Polacy zwalniali grę co w pierwszej połowie przynosiło dobre rezultaty. W drugiej jednak Hiszpanie zaczęli wychodzić z groźnymi kontrami i dochodzić do znakomitych sytuacji. W ataku brylował David Mendesz, który trzykrotnie był oko w oko z Jakubem Popławskim. Na szczęście nasz bramkarz za każdym razem wychodził z pojedynków zwycięsko a gdy hiszpański golleador znalazł się wreszcie metr przed bramką i wydawało się, że już nic nas nie uratuje huknął obok.

W tej sytuacji w Hiszpanach narastała frustracja zwłaszcza, że Polacy od czasu do czasu groźnie kontratakowali. Jeden z przeciwników wyleciał z boiska za dyskusję z sędzią a w ostatniej minucie meczu doszło do sytuacji skandalicznej. Wspomniany Mendesz kopnął kikutem w głowę Kubę Kożucha, który długo leżał na boisku. Hiszpan dostał za to chamskie zachowanie czerwoną kartkę a my wszyscy mamy nadzieję, że naszemu zawodnikowi nic poważnego się nie stało.

Polska utrzymała jednobramkowe prowadzenie i przywozi do kraju siódme miejsce.

Oczywiście, że przed turniejem liczyliśmy na więcej. Oczywiście że trzeba będzie przeanalizować przyczyny nieco słabszych wyników, ale doceńmy wielkie emocje, piękną grę jaką mogliśmy obserwować i ogromny wysiłek włożony przez naszych graczy w każde spotkanie.

Jeżeli ktoś z was ma ochotę podziękować im osobiście to doskonała okazja nadarza się we wtorek około godziny 21.40 – bo wtedy nasze orły lądują na Lotnisku Chopina w Warszawie.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.