Ilustracja przedstawia symbol człowieka na wózku, obok strzałkę wskazującą na stojącego ludzika.

Wózkowicze wstańcie na nogi!

W tym okrzyku nie ma żadnej ironii. Nie bawię się też w Chrystusa, który jak wiemy skutecznie rozkazał wstać sparaliżowanemu. Komenda wstańcie o własnych siłach, będzie już niedługo możliwa do wykonania. Stała się taką dla czterech Amerykanów sparaliżowanych od pasa w dół, którzy podnieśli się z wózków dzięki specjalistycznym stymulatorom. Stymulatory wszczepione zostały w kręgosłupy i początkowo pobudzały jedynie palce u stóp. Z czasem zbawienne działanie stymulatora objęło całe nogi. Wstawanie z wózka nie byłoby jednak możliwe, gdyby nie codzienna intensywna rehabilitacja. Jeden ze szczęśliwych posiadaczy stymulatora, Dustin Shillcox mówi, że możliwość stania na własnych nogach to niesamowite uczucie i ogromna nadzieja. Dojście do tego etapu kosztowało go dwa lata pracy nad stabilizacją bioder i kolan, ale było warto.

Na razie trudno stwierdzić, czy nowy wynalazek da osobom sparaliżowanym od pasa w dół również możliwość chodzenia o własnych siłach. Jest jednak taka nadzieja, a jak wiadomo nadzieja to bezcenne uczucie, które może zachęcić każdego do jeszcze większego wysiłku i walki o poprawę swojego stanu zdrowia.

Kiedy docierają do mnie informacje o tak przełomowych wynalazkach zawsze czuję, że ludzie to takie istoty, które potrafią wpaść na pomysł poprawiający ich sytuację w każdych okolicznościach.

Myślę, że to właśnie dzięki pomysłowości i umiejętności pokonywania przeciwności losu nasz gatunek przetrwał największe kataklizmy. Skoro dzisiaj jest możliwe wstawanie z wózków, to kto wie co będzie możliwe dla parę lat? Może zgłosi się do mnie jakiś profesor z wiadomością, że ma rewelacyjny sprzęt dzięki któremu zobaczę absolutnie wszystko i to w jakości 4, 5 czy 6D? Oczywiście najpierw trzeba by było przejść intensywną rehabilitację wzroku. Jak znam życie wyglądałoby to mniej więcej tak. Panie Filipie widzi pan tą niewyraźną plamę na ulicy? To jest proszę pana samochód Ferrari. Albo. Uważaj pan, bo wpadniesz na człowieka. To ładna dziewczyna. Spójrz pan jakie ma nogi. Ok. Przyznaję, że puściłem trochę wodzę fantazji, ale zjawiska, które opisuję są całkiem prawdopodobne.

Co więcej dość podobne sceny rozegrały się przy okazji prób ratowania mojego wzroku ponad dwadzieścia lat temu. Pamiętam, jak podczas jednego z badań kontrolnych po przeprowadzonej operacji lekarz badał mój wzrok i kazał oceniać kiedy światło gaśnie a kiedy się zapala. Początkowo nie miałem pojęcia ale szybko zorientowałem się, że używana przez niego maszyna wydaje inny dźwięk przy zapalaniu, a inny przy gaszeniu. Zacząłem więc udzielać bezbłędnych odpowiedzi. Widzi pani jest poprawa– zwrócił się do mojej mamy lekarz, z nieukrywaną satysfakcją w głosie. Kiedy to sobie przypominam cieszę się, że sukcesy amerykańskich naukowców są zdecydowanie bardziej realne. Sam nie chciałbym już teraz odzyskiwać wzroku. Jest mi dobrze tak jak jest, a z życia mam wiele radości, natomiast wszystkim kolegom wózkowiczom życzę z całego serca, aby wstawanie i chodzenie, mimo paraliżu, stało się dla nich osiągalne jak najszybciej.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.