Na zdjęciu znajduje się wkładka domaczina. Jest to spiralny, miedziany drucik, owinięty wokół tworzywa w kształcie litery T.

Wkładka domaciczna śmiertelnie groźna dla fizjoterapeutów!

Czy zastanawialiście się kiedyś jak bardzo wkładka domaciczna może obciążyć ludzkie sumienie? Do takich rozważań prowokują społeczeństwo posłowie PISu. Jedna z ich posłanek Bernadeta Krynicka odpowiadając na pytanie Bartosza Arułkowicza stwierdziła, że owa wkładka może być przeciwskazaniem do wykonania zabiegu. Nie chodziło jej jednak o przesłanki merytoryczne, ale właśnie o moralność. Myślę że pani poseł wykazuje się tutaj podziwu godną czujnością.

Wyobraźcie sobie bowiem te wszystkie nimfomanki okupujące gabinety fizjoterapeutów i czyhające na odpowiedni moment, żeby skromnemu, zawstydzonemu i niewinnemu rehabilitantowi zaprezentować wkładkę domaciczną.

Ileż w tym emocji? Jaka pikanteria! Ale nic z tego wszystkie bezwstydnice i rozpustnice! Na straży moralności są niezłomne posłanki PISu, które pragnąc ochronić cnotę i moralność prywatną oraz publiczną, bo kto wie gdzie przeniosły by się te niecne ekscesy wpadły na pomysł klauzuli sumienia dla fizjoterapeutów. Pomysł ów początkowo poparł nawet sam pan minister zdrowia Konstanty Radziwił. Do owego ministra mam szczególną słabość osobistą.

Kiedy osiem lat temu omal nie umarłem w szpitalu na Lindleya ponieważ konsultant krajowy w dziedzinie ortopedii przez ponad miesiąc nie wykonał niezbędnej operacji przeszczepów skóry, w efekcie czego w mojej nodze zagnieździło się trzynaście śmiertelnie niebezpiecznych bakterii, napisałem do Naczelnej Izby Lekarskiej, której szefem był pan Radziwił skargę na tegoż konsultanta krajowego. Pan Radziwił z charakterystyczną dla siebie stanowczością odpowiedział mi wówczas, że konsultant krajowy leczył mnie na światowym poziomie. Jak taki światowy poziom myśli lekarskiej i prawnej może wyglądać mamy okazję obserwować dzisiaj.

Pomysł klauzuli sumienia i wkładek domacicznych obśmiały wszystkie antypolskie media i podobno już dzisiaj z niego zrezygnowano. W całym tym zamieszaniu wszystkim umknęła jedna ważna rzecz, a mianowicie kwestia po co ciągle posłowie PISu chcą nowelizować ustawę o zawodzie fizjoterapeuty? Przecież była ona szeroko konsultowana i podpisana przez prezydenta jakieś dwa miesiące temu. Nie zdążyła jeszcze wejść w życie więc nie było nawet czasu przekonać się jakie skutki powoduje.

Odpowiedź na pytanie o próbę jej nowelizacji jest jednak prosta. To lobby lekarzy nie może zaakceptować myśli, że fizjoterapeuci zyskali w wielu sprawach te same uprawnienia co oni. Zaciekle bronią swoich pozycji czując, że ktoś próbuje ich strącić z piedestału i odebrać im status świętych krów. Dobro i bezpieczeństwo pacjenta nie ma tu żadnego znaczenia. Żaden z lekarzy nic na ten temat nie mówi. Za to ochrona interesów zawodowych. O za to damy się pokroić i będziemy walczyć do ostatniej kropli krwi. Mam wielką nadzieję, że nawet w PISie nie znajdzie się jednak odpowiednia liczba wariatów gotowych nowelizować ledwo co powstałą ustawę i że fizjoterapeuci będą mogli spokojnie pracować wyposażeni w uprawnienia, które im się od dawna należą chociażby z powodu ich świetnego wykształcenia i wysokiej jakości świadczonych usług o co w tak zwanej państwowej służbie zdrowia bardzo trudno.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.