Zdjęcie przedstawia dzieci podczas zajęć.

Twórcy, którzy czują dźwięk

Jak świat długi i szeroki krążą obiegowe opinie. Jedna mówi, że głusi nie rozmawiają przez telefon. Druga zapewnia, że niewidomi to ludzie obdarzeni niezwykle wrażliwym słuchem, niczym wyżły na polowaniu. Są wśród nas tacy, którzy daliby sobie rękę uciąć, że niesłyszący nigdy nie zaśpiewa i nie zagra na żadnym instrumencie. Na szczęście jednak niektórzy z nas nie wierzą obiegowym opiniom i przełamują stereotypy. Grupa dzieci niesłyszących oraz niewidomych z dwóch wrocławskich szkół nagrywa właśnie profesjonalną płytę. O tym jak to stało się możliwe opowie pomysłodawczyni projektu „Bajka bez barier” Justyna Mańkowska z fundacji Katarynka.

W jaki sposób wpadła pani na pomysł stworzenia „Bajki bez barier”?

Impulsem do stworzenia takiej bajki stały się dla mnie zajęcia, które w ramach działalności naszej fundacji prowadzimy w dwóch szkołach dla dzieci niewidomych i niesłyszących. Wpadłam na pomysł żeby pokazać poprzez sztukę, że niepełnosprawność w żaden sposób nie ogranicza możliwości tworzenia. Fundacja Katarynka nawiązała współpracę z wieloma artystami, aktorami oraz plastykami i można powiedzieć, że wspólnie z nimi postawiliśmy cały proces tworzenia na głowie, dlatego że dzieci niewidome wspólnie z artystami tworzą podczas warsztatów obraz a dzieciaki niesłyszące zajmują się muzyką. Bajka, która powstanie zostanie pokazana w telewizji MiniMini+, a nam pracuje się przy tym z taką przyjemnością, że w tym roku postanowiliśmy pójść o duży krok naprzód i nagrać płytę, na której grać i śpiewać będą dzieci niesłyszące. W nagraniu biorą udział muzycy z projektu „Lubię to” pod kierownictwem artystycznym Macieja Kurowickiego. Patronat nad płytą objął Program Pierwszy Polskiego Radia co gwarantuje, że mimo iż dzieci nie słyszą to zostaną usłyszane przez całą Polskę.

Czemu miał służyć pomysł żeby dzieci niewidome zajęły się obrazem a niesłyszące dźwiękiem?

Zależało mi, żeby w ten sposób przełamać pewien stereotyp. Dzieci są bardzo twórcze i mają w sobie olbrzymi potencjał, a bardzo często od początku wpaja im się że obraz czy dźwięk to rzeczy, którymi nie mogą się zajmować ze względu na swoją niepełnosprawność. Tymczasem jest zupełnie inaczej na przykład muzyka sprawia dzieciom niesłyszącym ogromną przyjemność tylko inaczej ją odbierają. Można śmiało powiedzieć że muzyka je dotyka. Całym ciałem odczuwają grające instrumenty i wibracje muzyczne. Wykorzystują tak zwany słuch kostny. Z kolei dzieci niewidome potrafią wyczuć fakturę, czy kształt konkretnej rzeczy pod palcami. Najważniejszym zmysłem staje się więc dotyk. Tego typu terapia artystyczna ma także olbrzymie znaczenie dla wszystkich profesjonalnych twórców, którzy biorą w niej udział. Dzięki współpracy z dziećmi zupełnie inaczej spojrzeli na dziedzinę sztuki, którą się zajmują od lat i dla każdego z nich było to doświadczenie bardzo otwierające. Uwrażliwiło ich na to jak sztuka może wyglądać z perspektywy osoby, która nie widzi albo nie słyszy.

Czy w ramach „Bajki bez barier” odbyły się już jakieś większe wydarzenia artystyczne? Co udało wam się dotychczas stworzyć?

Sukcesów z pewnością nie brakuje. Powstała już seria bajkowych teledysków, które do tej pory są emitowane na kanale MiniMini +. Udało nam się także zorganizować koncert rockowy z okazji Dnia Dziecka, który był wspaniałym wydarzeniem dla dzieciaków niesłyszących, które całym ciałem wręcz chłonęły muzykę i miały mnóstwo radości. Staramy się także zabierać dzieci za kulisy różnych instytucji kultury we Wrocławiu żeby przekonały się jak praca artysty wygląda od podszewki. Byliśmy na próbie orkiestry symfonicznej, podczas której mogły dotknąć różnych instrumentów. Odwiedziliśmy także teatr lalek, gdzie niewidomi i niesłyszący wspólnie tworzyli mini etiudy teatralne. Naszym celem było w tym przypadku zintegrowanie dzieci, które na co dzień pracują w osobnych grupach. Dzieci bawiły się lalkami, dotykały różnych materiałów, a my staraliśmy się oddziaływać na ich zmysły smaku, węchu czy dotyku. Jeśli grupa dostała na przykład pomarańcze to próbowała przedstawić to nam na scenie, jeśli dzieci poczuły pod palcami gąbkę to próbowały nam to pokazać. Dla mnie jednak najciekawsza była forma komunikacji między nimi, dlatego, że dzieci niesłyszące posługują się na co dzień językiem migowym, którego dzieci niewidome nie są w stanie dostrzec. Mimo to dzieciaki próbowały się porozumiewać na wszelkie sposoby dotykając się chwytając za rękę, wykorzystując pomoc kolegów, którzy trochę widzieli lub odrobinę słyszeli , ale komunikacja niewerbalna wychodziła im naprawdę świetnie.

Czy nie obawia się pani, że tak rewolucyjny pomysł jak nagrywanie płyty przez niesłyszących może zostać źle odebrany? Ludzie mogą przecież twierdzić, że dzieci i tak nic nie skorzystają na udziale w koncercie, pójściu do filharmonii czy nagrywaniu muzyki?

Absolutnie nie mam takich obaw. Wszystkie reakcje ludzi, którzy dowiadują się o nagrywanej płycie są bardzo pozytywne. Trzymają za nas kciuki. Współpracujemy z kilkoma innymi organizacjami, a ci najbardziej zaangażowani, czyli same dzieci, są bardzo otwarte. Można powiedzieć, że na początku to my pomysłodawcy i organizatorzy mieliśmy pewne obawy czy wszystko się uda, jak zareagują dzieci, a one od początku były pełne entuzjazmu. Można powiedzieć, że weszły w temat całym sercem. Dla artystów też było to bardzo ciekawe doświadczenie. Maciej Kurowicki powiedział na przykład, że nie miał pojęcia o tym, że w taki sposób dzieci niesłyszące wydobywają z siebie głos, że odczuwają wibracje. Dzięki nim poznał zupełnie nowy dla niego świat muzycznych doznań.

Kiedy będziemy mogli posłuchać płyty?

Wszystko wskazuje na to, że płyta wyjdzie w grudniu. Dodatkową ciekawostką jest to, że usłyszymy na niej instrumenty, które dzieci wykonały własnoręcznie. Ten pomysł podsunęła Magda Grobelna artystka realizująca projekt „Dźwięki z Odzysku”. Zakłada on, że z różnych surowców wtórnych tworzy się instrumenty perkusyjne, dęte i inne. Wszyscy razem na warsztatach tworzyli je, a następnie improwizowali, grali, uczyli się zwracać uwagę na Magdę jako na dyrygentkę, uczyli się także rozumieć pojęcia głośno i cicho. Instrumenty budowali z balonów, plastikowych rurek, kanistrów, nakrętek do butelek czy taśmy klejącej a więc materiału było co nie miara. Takie warsztaty pozwalają dzieciom nie tylko rozwinąć się artystycznie, ale także odetchnąć od codziennych problemów czy to z własnymi emocjami, czy choćby takich jakie niektóre z nich mają w domu. Wszystko to jest ważne, ale naszym wielkim celem jest to żeby sztuka, którą tworzymy była pełnoprawna, żeby to nie było coś co będzie pokazywane na jakimś festiwalu dla osób niepełnosprawnych, tylko żeby płyty posłuchała cała Polska. Wszystkie dzieci, które namiętnie oglądają telewizję MiniMini + czy dzieci, które słuchają Jedynki. Chcielibyśmy żeby nasza sztuka trafiła pod strzechy do wszystkich odbiorców w Polsce bo jestem pewna że w pełni na to zasługuje.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.