Trzy tygodnie najczystszego muzycznego piękna.

Trzy tygodnie najczystszego muzycznego piękna, ogromne emocje i genialni pianiści w warszawskiej filharmonii narodowej- tak w olbrzymim skrócie można by podsumować zakończony dwa dni temu siedemnasty konkurs Chopinowski. Jego zwycięzcą został fenomenalny młody Koreańczyk Seong Jin Cho.

Ja jednak chciałbym zwrócić uwagę czytelników na bardzo ciekawy aspekt uczestnictwa w tym konkursie pianistów niewidomych którzy zachwycali publiczność i osiągali wielkie sukcesy. Największym w historii polskim niewidomym pianistą był bez wątpienie Edwin Kowalik, który w 1955 roku znalazł się wśród finalistów konkursu i otrzymał wyróżnienie. Urodzony w 1928 roku Kowalik stracił wzrok w siódmym roku życia i trafił do zakładu w Laskach gdzie bardzo szybko zorientowano się, że chłopiec ma słuch absolutny i wielki talent muzyczny. Jego pierwszymi nauczycielami byli niewidomi muzycy Włodzimierz Dolański i Włodzimierz Bielajew. Naukę Edwina przerwał wybuch powstania warszawskiego, ale po wojnie kontynuował ją w Łodzi gdzie ukończył średnią i wyższą szkołę muzyczną.

Grę na fortepianie studiował u Władysława Kędry i Marii Wiłkomirskiej. Po wielkim sukcesie w konkursie Chopinowskim jakim było znalezienie się wśród finalistów i otrzymanie dyplomu honorowego, kariera Kowalika nabrała ogromnego rozpędu. Koncertował przez ponad czterdzieści lat na całym świecie, między innymi w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych, krajach Ameryki południowej, Hiszpanii, Anglii, Niemczech, czy Czechach. Z powodzeniem brał udział w kolejnych konkursach pianistycznych wygrywając dla Polski między innymi pierwszą nagrodę w Rio de Janeiro w 1957 roku. Wielki pianista nie zapominał także o pracy na rzecz wszystkich osób niewidomych w Polsce. Był redaktorem i wydawcą nut brajlowskich w polskim związku niewidomych. To dzięki niemu możemy korzystać dziś w Brajlu z wszystkich dzieł Chopina a także dzieł wybranych Karola Szymanowskiego. Kowalik wydał także liczne podręczniki do nauki gry. Był także redaktorem naczelnym powstałego z jego inicjatywy czasopisma, „Magazyn muzyczny”. Pianista chętnie komponował drobne utwory fortepianowe, piosenki i pieśni. Do tych ostatnich czasami sam pisał słowa. Sam pisał wiersze i nagrywał płyty, z których być może najciekawszą jest wydany krótko po jego śmierci krążek, „Moje fascynacje” z granymi przez niego utworami Fryderyka Chopina, przeplatanymi wierszami Kowalika w interpretacji Krzysztofa Kolbergera.

Pianista otrzymał całą masę nagród i wyróżnień muzycznych, a także kilka odznaczeń państwowych, między innymi krzyż kawalerski orderu odrodzenia Polski. Jego błyskotliwa kariera jest osiągnięciem tym większym jeśli weźmie się pod uwagę czasy w jakich się kształcił i stawiał pierwsze kroki na arenie międzynarodowej. Przed wojną w latach czterdziestych i pięćdziesiątych większość niewidomych w Polsce nie tylko nie robiła międzynarodowych karier, ale często nie miała szans na podjęcie jakiejkolwiek pracy zawodowej. Większość z nich miała kłopoty z samodzielnym funkcjonowaniem na co dzień i wychodzeniem z domu. Na tym tle postać Edwina Kowalika skutecznie rywalizującego z największymi pianistami świata jawi się jak gwiazda na niebie pełnym ciężkich i ciemnych chmur.

Do osiągnięć polskiego pianisty próbował nawiązać w tym roku młody mieszkający od pięciu lat w Polsce niewidomy Chińczyk Xin Luo. Niestety mimo iż jego występ bardzo poruszył publiczność, jury zdecydowało o tym, że nie awansował do drugiego etapu konkursu. W wywiadzie udzielonym po Polsku przed konkursem Luo podkreślał, że najważniejsza w grze jest technika.

„Nie chodzi o to, żeby grać etiudę szybko, głośno. Właściwa technika to zagrać swoje myśli. To jest najtrudniejsze dla wszystkich pianistów. Musimy czysto grać to jest ważne. Najpierw zrozumieć nuty Chopina, a potem poczuć emocję Chopinowską. Myślę, że ta emocja musi mieć kontakt z naszymi emocjami”

mówił Luo. Swoim sposobem gry Chopina, Chińczyk zachwycił publiczność. Jednak jak podkreśliła Małgorzata Pęcińska na antenie programu drugiego polskiego radia, ktoś pięknie o nim powiedział, że on nie gra po to żeby podbijać estrady, ale w swoim nieszczęściu wyemigrował w świat czystego piękna.

Myślę, że był bardzo bliski tego jak Chopin czuł muzykę – dodała. Sam udział w konkursie jest już dla Xin Luo wielkim sukcesem, a podstawowym celem i zasadą życiową w którą wierzy, jest uczyć się uczyć się i jeszcze raz uczyć się. Te dwa przykłady niewidomych pianistów, których start w konkursie dzieli ponad pół wieku doskonale pokazują, że brak wzroku i inne ograniczenia zdrowotne nie uniemożliwiają wykonywania muzyki w sposób piękny wzruszający i na światowym poziomie.

Zarówno Edwin Kowalik jak i Xin Luo to wielcy artyści i wybitni ludzie, którzy zrozumieli, że najważniejsze w życiu jest mieć pasję i umieć swoim artyzmem oraz wrażliwością na piękno podzielić się z innymi. Właśnie dlatego, w dzisiejszym wpisie zdecydowałem się na przybliżenie sylwetki wspaniałego polskiego pianisty sprzed lat i połączyć ją z osobą młodego 23 letniego Chińczyka, który wielką karierę ma jeszcze przed sobą.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.