plakat naszej wygranej 3-0 z włochami

Trzecie zwycięstwo polskich piłkarzy na mistrzostwach Europy!

Trzy do zera, spokojny mecz i kolejne zwycięstwo polskich graczy. Tak w skrócie można podsumować dzisiejsze starcie z Włochami. Klasą dla siebie był Bartosz Łastowski, który ustrzelił hattricka. Ale po kolei.

Mecz lepiej zaczęli Włosi, którzy postawili na atak.

W pierwszych minutach grali agresywnie i oddali dwa groźne strzały w kierunku bramki bronionej przez Kubę Popławskiego. Polacy jednak bardzo szybko odpowiedzieli kilkoma groźnymi akcjami. Miś zagrał do Łastowskiego a ten strzelił minimalnie obok słupka. Chwilę później mieliśmy rzut wolny. Rafał Bieńkowski, podał do Przemysława Świercza ten przepuścił piłkę do naszego kapitana Mateusza Kabały, który oddał potężny strzał na włoską bramkę. Włoski golkiper Daniel Priami odbił piłkę z najwyższym trudem ale cała akcja była ostatnim ostrzeżeniem dla włochów. Chwilę później Krystian Kapłon oddał potężny strzał z dystansu a do odbitej piłki dopadł Łastowski i od dziesiątej minuty prowadziliśmy jeden zero. Włosi nie rezygnowali, wywalczyli rzut wolny, po którym groźnie strzelał Paulo Capasso – na szczęście piłkę zatrzymał plecami jeden z naszych obrońców.

Pod koniec pierwszej połowy fenomenalną formą błysnął Kuba Kożuch. Rozpędzony najlepszy zawodnik ubiegłego sezonu polskiej ekstraklasy precyzyjnie zagrał do Łastowskiego a ten sprawił, że na przerwę schodziliśmy prowadząc dwa do zera. Drugą połowę ponownie lepiej rozpoczęli włosi. W polskiej bramce doszło do zmiany i Kubę Popławskiego zastąpił Łukasz Miśkiewicz. Niemal natychmiast miał okazję do zaprezentowania swoich umiejętności. Giovani Sasso włoski obrońca przez cały mecz odpowiedzialny za krycie Mateusza Kabały tym razem ruszył do przodu i oddał potężny strzał.

Nasz bramkarz wykazał się jednak znakomitym refleksem i obronił piłkę mknącą jak pocisk.

Był to w zasadzie ostatni groźny strzał Włochów. Po nim Polacy przejęli pełną kontrolę nad meczem. Na dziesięć minut przed końcem rozegraliśmy akcję, po której ręce same składają się do oklasków. Krystian Kapłon bardzo długim podaniem uruchomił Rafała Bieńkowskiego a ten precyzyjnie dośrodkował do Bartosza Łastowskiego. Polski Messi dostawił nogę skompletował hattricka i z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku chwilę później opuścił boisko przybijając piątkę z trenerem Markiem Dragoszem. Polacy zakończyli rozgrywki grupowe z dziewięcioma punktami, trzema zwycięstwami 12 golami strzelonymi i jedną bramką straconą. Jesteśmy oczywiście w ćwierćfinale a z kim tam zagramy okaże się dziś po dwudziestej. Wiadomo jednak, że na pewno nie trafimy na zwycięzców grup a więc nie grozi nam pojedynek z Turcją czy Rosją, z którymi spotkać się możemy dopiero w półfinale.

Atmosfera w kadrze jest znakomita, wyniki świetne i tylko życzyć sobie należy żeby dzisiejszy rezultat naszych AMP futbolowych gwiazd powtórzyła w Armenii kadra Adama Nawałki. Kto wie może to dzisiaj jest wielki dzień polskiej piłki nożnej? Jedni reprezentanci są już w ćwierćfinale euro a drudzy może na mistrzostwach świata w Rosji? Trzymam kciuki aby tak właśnie się stało.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.