protest niepełnosprawnych z rodzinami odbywający się w Krakowie. W tle widoczne są sukiennice. Protestujący trzymają kartki z różnymi hasłami m.in. opieka to praca, lub bunt jest naszym obowiązkiem

Szykuje się kolejny protest osób z niepełnosprawnościami

W czasach gdy cudowny rząd (dobrej zmiany) rozdaje wszystkim pieniądze na lewo i prawo szykuje się kolejny protest osób z niepełnosprawnościami. Odbędzie się 23 maja tuż przed wyborami do Europarlamentu.

Protestujący przemaszerują od pałacu prezydenckiego do kancelarii premiera i sejmu. Jest to reakcja na kolejne przedwyborcze zapowiedzi Jarosława Kaczyńskiego.

Prezes partii rządzącej zapowiedział między innymi pięćset plus od pierwszego dziecka, tysiąc sto złotych dla każdego emeryta, likwidację 18 procentowego podatku pit dla pracowników do 26 roku życia oraz rzecz jasna przy tych wszystkich wydatkach obniżenie podatków. Na deser dorzucił jeszcze przywrócenie lokalnych połączeń. Eksperci szacują, że jego obietnice kosztować będą budżet państwa a więc podatników 40 miliardów złotych.

Przypomnijmy, że w zeszłym roku osoby z niepełnosprawnością domagały się między innymi pięciuset złotowego dodatku, który poprawiłby tylko w niewielkim stopniu ich i tak trudną sytuację ekonomiczną. O tym jak wyglądał protest i w jaki sposób przedstawiciele władz potraktowali osoby z niepełnosprawnością opowiedział mi Jakub Hartwich w wywiadzie, który możecie przeczytać tutaj.

Przed obecnymi wyborami rząd usiłuje po raz kolejny pokazać, że Polska jest krainą mlekiem i miodem płynącą – nic więc dziwnego, że konsekwentnie pomijani w podziale pieniędzy ludzie z niepełnosprawnością protestują. Jedna z liderek ubiegłorocznego protestu Iwona Hartwich tak skomentowała sytuację: Nie jesteśmy dla rządzących nawet trzecim sortem. Błagaliśmy o pięćset złotych dodatku na życie no i po prostu nie było tych pieniążków a teraz na raz pieniążki się znajdują.

Trudno się z panią Iwoną nie zgodzić. Ciekawi mnie jakie warunki muszą zostać spełnione w Polsce żeby politycy zaczęli poważnie traktować wyborców z niepełnosprawnością? Nie chodzi tu bowiem o liczebność tej grupy obywateli. Wszak lekko licząc jest nas kilka milionów więc nasze głosy mają faktyczną wartość. Moim zdaniem chodzi po prostu o archaiczny i wykluczający sposób myślenia. Rządzący naszą walkę o godność traktują jak roszczeniowość. Nic to, że wielu z nas pracuje, płaci podatki i codziennie zmaga się z dyskryminacją na wielu płaszczyznach.

Dla polityków i tak jesteśmy grupą obywateli bez wartości posługując się określeniami używanymi przez wodza narodu ludźmi któregoś tam z kolei dalszego sortu.

Dopóki ten sposób myślenia się nie skończy – wszelkie tłumaczenia przyniosą rezultatu. Wyjścia z tej sytuacji są dwa, albo pokazać faktyczną siłę która wymusi na politykach szacunek i poważne traktowanie naszych postulatów albo czekać aż do władzy dojdzie pokolenie ludzi dużo lepiej wykształconych i nieprzesiąkniętych uprzedzeniami. Czekanie to jednak bierność i wielu mogłoby nie dotrwać do pozytywnych zmian. Z tego powodu jestem gorącym zwolennikiem działania. Gorąco popieram protestujących i obiecuję rzetelnie i konsekwentnie relacjonować protest oraz wspierać ich postulaty.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.