Zdjęcie przedstawia Panią Agnieszkę Grzelak z biura Rzecznika Praw Obywatelskich.

Rzecznik Praw Obywatelskich interweniuje w sprawie wygaszania programu In vitro.

Chcę wierzyć, że decyzja ministra zdrowia o zaprzestaniu finansowania programu in vitro wynika wyłącznie z przyczyn finansowych. Musimy jednak zdawać sobie sprawę, że pozbawia ona szans na posiadanie dzieci około 25 tysięcy par rocznieopowiada Agnieszka Grzelak, Zastępca Dyrektora Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.


Dlaczego Rzecznik Praw Obywatelskich zdecydował się wystąpić do ministra zdrowia z zapytaniem w sprawie zaprzestania finansowania programu in vitro?


Rzecznik zareagował na skargi i zapytania obywateli zaniepokojonych wygaszaniem finansowania programu in vitro. W Polsce około 25 tysięcy par rocznie kwalifikuje się do skorzystania z metody zapłodnienia pozaustrojowego. Wielu osób nie stać jednak na to żeby sfinansować leczenie z własnej kieszeni. Ustawa o leczeniu niepłodności , która weszła w życie w listopadzie 2015 roku dawała im nadzieję na to, że będą mogli skorzystać z pomocy finansowej państwa. Kiedy więc dowiedzieli się, że nowy minister zdrowia chce zakończyć finansowanie programu zaniepokojeni, zwrócili się o interwencję do Rzecznika Praw Obywatelskich. Rzecznik zapytał ministra o przyczyny takiej decyzji.

Odpowiedź, którą otrzymaliśmy bardzo nas zaskoczyła. Minister poinformował, że metoda in vitro to tylko jeden ze sposobów leczenia niepłodności, o których mowa w ustawie i że są także inne równie skuteczne. Do takich minister zaliczył, poradnictwo medyczne, diagnozowanie przyczyn niepłodności, zachowawcze leczenie farmakologiczne czy też leczenie chirurgiczne. Z pisma ministra wynikało także, że jego zdaniem Rzecznik Praw Obywatelskich nie ma kompetencji do zajmowania się tą tematyką, ponieważ w żadnym wypadku nie dochodzi do naruszenia wolności praw człowieka i obywatela.

(…) zaprzestanie finansowania metody in vitro uniemożliwia skuteczne wykonanie ustawy uchwalonej w czerwcu 2015 roku, która weszła w życie w listopadzie.

Tymczasem należy pamiętać chociażby o artykule 68 Konstytucji w którym możemy wyraźnie przeczytać, że: Każdy ma prawo do ochrony zdrowia. W ustępie drugim tegoż artykułu precyzuje się, że władze publiczne zapewniają obywatelom niezależnie od ich sytuacji materialnej równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych a warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa. Wskazywaliśmy także na fakt, że zaprzestanie finansowania metody in vitro uniemożliwia skuteczne wykonanie ustawy uchwalonej w czerwcu 2015 roku, która weszła w życie w listopadzie.


Czy minister uniemożliwiając wykonanie ustawy miał do tego jakąkolwiek podstawę prawną?


Niestety ustawa o leczeniu niepłodności wyraźnie wskazuje, że ta metoda będzie finansowana w oparciu o przepisy innych ustaw. Minister oparł się więc na ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Określa ona świadczenia gwarantowane i przewiduje wydawanie przez ministra rozporządzenia ze szczegółowym wykazem tych świadczeń. Minister zdrowia uznał, że metoda in vitro nie powinna się znaleźć na liście świadczeń gwarantowanych. W zamian zapowiedział wdrożenie programu polityki zdrowotnej którego celem będzie zwiększenie dzietności.

Co ciekawe z doniesień medialnych dowiedzieliśmy się, że w sierpniu tego roku Prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, który jest zobowiązany do zaopiniowania programów ocenił propozycje rządu pozytywnie mimo tego, iż w  szeregu wcześniejszych opinii pozytywnie oceniał program in vitro, a także twierdził – powołując się na ustalenia wybitnych naukowców – że naprotechnologia jest rozwiązaniem nieskutecznym, w które nie warto inwestować pieniędzy państwowych. Ta diametralna zmiana poglądów w tak krótkim czasie bardzo nas zaskoczyła. Skierowaliśmy pismo do pana prezesa z prośbą o wyjaśnienia ale jak do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi.


Co proponuje minister zdrowia w przygotowanym przez jego resort programie?


Program nie został jeszcze udostępniony Rzecznikowi i znamy go wyłącznie z opisu zawartego w opinii Prezesa AOTMiT z sierpnia tego roku. Jak z niej wynika, program składa się z sześciu punktów. Zakłada między innymi  utworzenie sieci ośrodków referencyjnych leczenia niepłodności. Mają to być miejsca w których pacjent uzyska kompleksową diagnostykę i w których odbywać się będą szkolenia personelu medycznego. W rozwiązaniu problemu niepłodności zdaniem ministra ma pomóc także edukacja młodzieży licealnej oraz osób w wieku reprodukcyjnym. Kolejnym elementem ma być kompleksowa diagnostyka niepłodności skierowana do osób w związkach, które co najmniej od roku bezskutecznie starają się o dziecko. Ma powstać także aplikacja na urządzenia mobilne, której zadaniem będzie przypominanie kobiecie o wizytach u lekarza, informowanie o cyklu czy konieczności zażycia lekarstw. Ostatnim krokiem ma być utworzenie banku tkanek germinalnych co może w przyszłości dać możliwość autotransplantacji.

W latach 2013-2016 dzięki in vitro urodziło się w naszym kraju 3700 dzieci.


Czy pani zdaniem ten program nie może okazać się skuteczny?


Mam nadzieję, że program pomoże niektórym parom, ale z pewnością nie rozwiąże problemu tych dla których jedyną szansą jest in vitro. Musimy mieć świadomość, że in vitro jest metodą uznaną i powszechnie stosowaną na świecie. O skuteczności tej metody przekonaliśmy się także w Polsce. W latach 2013-2016 dzięki in vitro urodziło się w naszym kraju 3700 dzieci. Przeciwstawiana metodzie in vitro naprotechnologia polega przede wszystkim na edukacji i wsparciu psychologicznym co w ogromnej większości przypadków okazuje się nieskuteczne. Trudno zresztą, żeby było inaczej skoro problemy wielu par mają podłoże biologiczne.


Kto pani zdaniem ucierpi najbardziej na likwidacji programu in vitro?


Będą to oczywiście osoby najuboższe. Procedura in vitro jest legalna zarówno w Polsce jak i zagranicą więc osoby zamożne będą mogły z niej skorzystać. Problem dotknie tych, których na podobne leczenie po prostu nie stać. Jeden z punktów wspomnianej ustawy uniemożliwia skorzystanie z tej metody kobietom, które nie mają męża lub stałego partnera – mężczyzny. Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęły skargi od kobiet, które rozpoczęły całą procedurę przed wejściem w życie ustawy, a następnie dowiedziały się, że ze względu na brak męża czy partnera nie mogą jej kontynuować.

Dodatkowo z ustawy wynika, że jeżeli po dwudziestu latach od przekazania zarodków do banku komórek rozrodczych nie zostały one wykorzystane, wówczas przekazane zostaną do dawstwa. Może więc dojść do sytuacji, że z komórki rozrodczej przekazanej przez jedną kobietę druga kobieta urodzi dziecko. Rzecznik Praw Obywatelskich uznał że te przepisy ewidentnie naruszają prawo kobiet do prywatności i skierował do trybunału konstytucyjnego wniosek o zbadanie ich zgodności z konstytucją.


Czy zatem Polki i Polacy pragnący skorzystać z metody in vitro mają jakąkolwiek szansę na wsparcie finansowe?


Pomóc mogą władze samorządu terytorialnego przyjmując odpowiednią uchwałę. Tak właśnie stało się w Częstochowie, czy niedawno w Bydgoszczy gdzie leczenie metodą in vitro jest finansowane ze środków samorządowych. Co ciekawe miastem, w którym takiego wsparcia nie ma jest Warszawa. Władze twierdzą, że nie ma podstawy prawnej, która pozwalałaby na podjęcie wspomnianej uchwały. Zobaczymy jak rozwinie się sytuacja w stolicy ale pamiętajmy, że władze kilku innych polskich miast tę podstawę prawną znalazły w przepisach ustawy o samorządzie gminnym.

Dzisiaj najskuteczniejszej  pomocy w tej sprawie mogą udzielić władze samorządowe na których rozsądne decyzje bardzo liczymy.

Pragnę zwrócić również uwagę, że zapytaliśmy panią Rzecznik Praw Pacjenta o stanowisko w sprawie wygaszania programu in vitro. W piśmie które trafiło do nas kilka dni temu poinformowała nas, że nie ma w tej sprawie dużej liczby zapytań i nie jest organem, który może kreować politykę zdrowotną państwa. Jak więc widzimy możliwości oddziaływania prawnego są mocno ograniczone choć oczywiście rzecznik praw obywatelskich będzie konsekwentnie upominał się o prawa osób walczących z problemem niepłodności. Dzisiaj najskuteczniejszej  pomocy w tej sprawie mogą udzielić władze samorządowe na których rozsądne decyzje bardzo liczymy.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Jeden komentarz: On Rzecznik Praw Obywatelskich interweniuje w sprawie wygaszania programu In vitro.

  • Bardzo ładny wywiad.
    Pani Grzelak stwierdziła, że naprotechnologia polega
    przede wszystkim na edukacji i wsparciu psychologicznym. Jest to nieprawda. Owszem edukacja i pomoc psychologiczna jest częścią tej metody, ale głównie opiera się ona na szeregu badań zmierzających do ustalenia niepłodności.
    W ostatnich latach naprotechnologia bardzo się rozwinęła. Powstało wiele ciekawych naukowych opracowań na jej temat.

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.