zdjęcie przedstawiające grających niepełnosprawnych aktorów, wśród nich osoby z zespołem downa. fot. Grzegorz Press na zdjęciu: Martyna Peszko, Aleksandra Skotarek, Maciej Pesta

Rewolucja, której nie było w Teatrze 21

Obraz matek, które wraz z synami z niepełnosprawnością opuszczają swoje domy aby w akcie desperacji walczyć o godność i od dawna lekceważone prawa był dla mnie tak poruszający, że postanowiłam nawiązać do tych wydarzeń w spektaklu pod tytułem Rewolucja, której nie było -opowiada Justyna Sobczyk, aktorka, reżyserka i pomysłodawczyni Teatru 21.

O czym jest Rewolucja, której nie było?

To bardzo mocny spektakl pokazujący jak bardzo osoby pełnosprawne obawiają się zbliżenia i dialogu z ludźmi z niepełnosprawnościami. Spektakl realizujemy wspólnie z instytucją Biennale Warszawa w ramach projektu Centrum sztuki włączającej DownTown. Na scenie występują osoby z zespołem Downa oraz z autyzmem a także trójka aktorów zawodowych Beata Bandurska, Martyna Peszko i Maciej Pesta.

Spektakl podzielony jest na dwie części. Pierwsza z nich zaczyna się mocnym obrazem.

Zdesperowane matki biorą pod rękę swoich synów z niepełnosprawnością i opuszczają domy by przypomnieć o swoim istnieniu. Idą walczyć o godność, sprzeciwić się wykluczeniu, domagać praw, których realizacji odmawia im społeczeństwo.. Swoistym przedstawicielem tego społeczeństwa jest rząd nieumiejący rozmawiać, zamknięty na głos i potrzeby tej grupy obywateli. W tej części wykorzystujemy autentyczne listy, pocztówki i banery, które przez czterdzieści dni otrzymywali protestujący.

Druga część jest zupełnie inna.

Oddajemy w niej głos aktorom z niepełnosprawnościami, którzy opowiadają o własnych potrzebach, pragnieniu życia razem z innymi w społeczeństwie. Nie chcą pomocy, litości ani miłosierdzia, nie chcą go    też matki osób z niepełnosprawnościami.. Pragną normalnego partnerskiego podejścia.

Rewolucja, której nie było stawia pytanie czym jest w społeczeństwie norma i czy aby jej ogólne wyobrażenie nie wyklucza zbyt wielu grup i osób.

Kiedy i gdzie można zobaczyć spektakl?

Gramy przez najbliższe trzy dni ósmego, dziewiątego i dziesiątego stycznia o godzinie dziewiętnastej w Teatrze Soho na Pradze w budynku numer 74. Bardzo liczymy na państwa obecność. Mamy do zaoferowania naprawdę kawał dobrej sztuki. Jednocześnie środki ze spektaklu pomogą nam w realizacji kolejnych projektów.

Jak długo działa Teatr 21?

W przyszłym roku będziemy obchodzić piętnastolecie – chociaż może powinnam powiedzieć, że mam taką nadzieję. Jak to często bywa brakuje nam pieniędzy na realizację kolejnych spektakli. Sam teatr rozpoczął działalność od przedstawień szkolnych. Od tamtego czasu bardzo się rozwinęliśmy i co roku przygotowujemy kolejną premierę. Prowadzimy także zajęcia dla dzieci i młodzieży oraz nauczycieli.

Teatr 21 tworzą aktorzy z niepełnosprawnością intelektualną oraz osoby z autyzmem.

Na świecie sztuka włączająca jest zjawiskiem normalnym i oczywistym. Polega na włączaniu osób z niepełnosprawnością intelektualną a także fizyczną w działania teatralne i występy na scenie. Przygotowywane spektakle są oczywiście robione tak, aby uwzględniać potrzeby odbiorców z niepełnosprawnościami a więc np audiodeskrypcję dla osób niewidomych czy tłumaczenie na język migowy dla osób głuchych.

W Polsce brakowało centrum sztuki włączającej, ale pół roku temu wspólnie z Biennale powołaliśmy je do życia. Efektem naszych prac jest między innymi wspomniany spektakl. Zorganizowaliśmy też szereg wykładów poruszających tematykę niepełnosprawności w społeczeństwie. Jeden z nich poprowadził słynny amerykański profesor Lenart Davis. To on właśnie opowiedział nam o tym jak wiele grup i osób wyklucza tak zwana ogólnie przyjęta norma. Niestety na dalsze działania brakuje nam środków. Jesteśmy obecnie na etapie rozmów z przedstawicielami miasta, jednak nie wykluczone, że niedługo będziemy potrzebowali państwa pomocy.

Zachęcam więc gorąco do śledzenia naszego Facebooka, strony internetowej a przede wszystkim przyjścia na spektakl.

Co spowodowało, że założyła pani teatr, w którym grają osoby z niepełnosprawnościami? Jaka była pani inspiracja?

To pytanie które słyszę bardzo często i coraz trudniej mi na nie odpowiadać. Nie było żadnego przełomowego wydarzenia. Odkąd pamiętam zawsze wychwytywałam z tłumu osoby z różnymi niepełnosprawnościami – nawet jako dziecko. Kiedy jeździłam na wakacje do babci – w oknie mieszkania naprzeciwko – zawsze siedział chłopiec z zespołem Downa. Nigdy nie wychodził na podwórko, nie bawił się z nami. Ten obraz bardzo zapadł mi w pamięć.

Pamiętam też wizyty u cioci, która mieszkała z kobietą posługującą się językiem migowym. Pamiętam jak wiele miała do przekazania – chociaż jako dziecko niewiele rozumiałam z jej gestów i słów – bo starała się również mówić, tworząc swój niezrozumiały dla mnie język.

Kolejny obraz. Klasa maturalna i dwóch bliźniaków poruszających się na wózkach  oraz ich  matka, która musiała wnosić ich do sali na pierwszym piętrze, aby mogli wziąć udział w egzaminie. Intuicyjnie czułam, że to wszystko nie jest tak urządzone jak trzeba…, że coś tu nie gra. Jednocześnie coraz bardziej fascynowałam się teatrem. Wydawało mi się jednak, że tych dwóch światów nic nie łączy aż do chwili gdy wyjechałam na stypendium do Niemiec. Jeszcze przed wyjazdem oglądałam spektakle z osobami z niepełnosprawnościami, ale to dopiero w Niemczech zobaczyłam,że można powoływać również profesjonalne instytucje, które pozwalają je  zatrudniać.  To był impuls, żeby wrócić i zacząć powoli organizować  takie miejsce w Polsce.

Po powrocie do Polski obejrzałam przedstawienie z udziałem aktorów z Fundacji Brata Alberta i wtedy zdecydowałam, że będę działać żeby zmieniać świadomość społeczną. Musimy zrozumieć, że sprawni i niepełnosprawni to nie żadne odrębne grupy. Wspólnie tworzymy społeczeństwo – bez każdej z nich społeczeństwo byłoby niepełne, utraciłoby część swojej tożsamości.

Ludzie z niepełnosprawnościami chcą i bardzo często prowadzą niezależne życie mają nam też całą masę rzeczy do zaoferowania.

Bardzo często system edukacji w opresyjnych szkołach wypłukuje z nas tak cenne złoża jak: empatia, wrażliwość, poczucie własnej wartości. Spotkanie z osobą, która potrafi żyć pełnią życia – mimo wszystko – pomaga nam na chwilę się zatrzymać i spojrzeć na własne sprawy z dystansem.

Trzeba jeszcze wiele czasu aby większość społeczeństwa zrozumiała potrzeby i prawa osób z niepełnosprawnością. Trzeba obudzić w sobie wrażliwość żeby zrozumieć iż za dziewięćset złotych nie sposób żyć godnie – nie mówiąc już o realizacji jakichkolwiek planów czy marzeń. Prawdziwą rewolucją będzie, kiedy większość z nas zrozumie, że osoby z niepełnosprawnościami powinny mieć możliwość funkcjonowania, rozwijania się i osiągania  szczęścia w społeczeństwie na równi z  innymi.

Rewolucja, której nie było to mały ale bardzo ważny krok na tej drodze dlatego gorąco zapraszam państwa do jej obejrzenia.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.