Przepiękny mecz Polaków z Angolą. Poczytajcie

Ogromne emocje, sześć bramek, fantastyczna postawa naszego bramkarza i niestety porażka polskich piłkarzy w rzutach karnych – tak w największym skrócie można podsumować nasz bohaterski bój z Angolą. Nasi przeciwnicy to wicemistrzowie świata, z którymi cztery lata temu przegraliśmy jedną bramką w półfinale. Od początku wymieniani byli w gronie faworytów do zwycięstwa w turnieju.

Nasi jednak pałali rządzą rewanżu. Spotkanie rozpoczęliśmy bardzo dobrze.

Groźny strzał z rzutu wolnego oddał Bartosz Łastowski. Piłka poleciała minimalnie nad poprzeczką. Kilka minut później doskonałą okazję zmarnował Mariusz Krzępek, który nie trafił do bramki dosłownie z metra. Przez dłuższy czas w pierwszej połowie mecz przypominał partię szachów. Obie drużyny badały swoje możliwości i tylko od czasu do czasu ktoś starał się podjąć ryzyko. W końcówce zdecydowanie przycisnęła Angola i gdyby nie fantastyczna postawa Łukasza Miśkiewicza w bramce mogliśmy przegrywać nawet dwa albo trzy zero.

Do przerwy jednak było bez bramek a drugą połowę rozpoczęliśmy ofensywnie. Krystian Kapłon po szybkiej akcji zagrał piłkę w pole karne gdzie nie przepisowo użył kuli jeden z obrońców Angoli. Meksykański sędzia nie dopatrzył się jednak żadnego przewinienia. Przez długi czas utrzymywał się wynik bezbramkowy i komentujący mecz Artur Kurzawa już zaczął wspominać o dogrywce kiedy to Polacy stracili gola.

Do końca pozostawało osiem minut i większość polskich kibiców martwiła się że już po nas.

Nasi gracze walczyli jednak do końca. Trener Marek Dragosz (link do wywiadu z trenerem na blogu sprzed roku) poprosił o minutę przerwy i uzgodnił z zawodnikami jak grać w ostatnich minutach. Porady szkoleniowca okazały się niezwykle cenne bo w 50 minucie spotkania nasz siedemnastoletni napastnik Kamil Grygiel pięknym strzałem pokonał bramkarza rywali doprowadzając do euforii wszystkich kibiców w Polsce.

Gol Grygiela zagwarantował nam dogrywkę, którą zaczęliśmy fenomenalnie. Już na samym początku najskuteczniejszy na tym turnieju Krystian Kapłon uderzył soczyście w poprzeczkę angolskiej bramki. Chwilę później szybki jak błyskawica Kuba Kożuch znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i został brutalnie sfaulowany przez rywala. Do piłki podszedł wspomniany już przed chwilą Kapłon i tym razem nie dał bramkarzowi najmniejszych szans.

Nie koniec na tym bo chwilę po golu Kapłona Polacy wyprowadzili kolejną kontrę, w wyniku której faulowany był Kamil Rosiek. Tym razem do wolnego podszedł polski messi Bartosz Łastowski i podwyższył na trzy do jednego. W tym momencie wszyscy zastanawialiśmy się z kim przyjdzie nam grać w półfinale.

W równolegle rozgrywanym spotkaniu Brazylia prowadziła z Anglią dwa do jednego a to właśnie ze zwycięzcą z tej pary mieliśmy grać o finał.

Nastroje popsuły nam jedynie żółte kartki dla Krzępka i Łastowskiego eliminujące ich z tak ważnego jak się wydawało spotkania. Był tylko jeden mały problem. Druga połowa dogrywki. Angola rzuciła się do szaleńczych ataków ale Polacy bronili się mądrze. Nic nie zapowiadało katastrofy jaka nastąpiła. W ostatniej minucie nasi rywale po szybkiej akcji trafili wprawdzie do bramki ale wydawało się, że sędzia za moment skończy mecz bo nie było żadnych przerw a więc i powodów żeby go przedłużać.

Cóż, kiedy arbitrom przyszło do głowy dołożyć jeszcze dwie minuty i właśnie w tym doliczonym czasie piłkarze Angoli wyrównali. O awansie miały więc rozstrzygnąć rzuty karne. Do pierwszego podszedł nasz najlepszy napastnik Łastowski. Strzelił mocno ale w poprzeczkę. Piłkarze Angoli mimo iż strzelali jako drudzy objęli prowadzenie jeden do zera.

Drugą serię rozpoczął Kuba Kożuch, najlepszy strzelec naszej ekstraklasy ale jego strzał obronił Angolski bramkarz.

Po chwili piłkarze z Afryki prowadzili dwa do zera mimo iż do naszej bramki w ostatniej minucie meczu wszedł specjalista od karnych Kuba Popławski. Trzecią kolejkę rozpoczynał nasz kapitan Przemysław Świercz, który wreszcie trafił i przedłużył nasze nadzieje na awans. Były one tym większe że po chwili nasz golkiper obronił strzał napastnika rywali podchodzący więc do czwartego karnego Krystian Kapłon miał szansę wyrównać na dwa dwa. Niestety jego strzał podobnie jak ten Łastowskiego wylądował na poprzeczce. W oczy zajrzało nam widmo porażki gdyby piłkarz z Angoli trafił bylibyśmy poza turniejem. Na szczęście nasz bramkarz po  raz kolejny pokazał wielką odporność psychiczną i fantastyczną paradą utrzymał nas w grze.

O wszystkim miała więc zadecydować piąta seria. W naszym zespole do piłki podszedł młodziutki Grygiel ten sam bohater, który w ostatniej minucie meczu zapewnił nam dogrywkę. Strzelił pięknie i doprowadził do remisu. Niestety Angolczykom pozostawał jeszcze jeden strzał, który mimo wysiłków Popławskiego zamienili na bramkę gwarantując sobie awans do półfinału.

Wycieńczeni polscy zawodnicy opuszczali boisko ze łzami w oczach.

Na analizę przyczyn porażki przyjdzie jeszcze czas. Z pewnością wynik jest nieco gorszy niż na poprzednim turnieju gdzie zajęliśmy czwarte miejsce. Trzeba będzie odpowiedzieć sobie na pytania dlaczego prowadząc trzy do jednego nie potrafiliśmy utrzymać przewagi? Co zadecydowało o porażce w rzutach karnych? Być może słaba odporność psychiczna naszych młodziutkich graczy? Warto wiedzieć, że najstarszy ze strzelców goli w dzisiejszym meczu Łastowski ma 21 lat a Grygiel i Kapłon po siedemnaście.

Już dziś wszyscy prezentują poziom światowy a cała kariera jeszcze przed nimi. Nie zawsze wszystko wychodzi i nam wszystkim tak jak im jest dzisiaj przykro. Zauważmy jednak ich piękną grę, bohaterską walkę i masę pozytywnych emocji jakie nam zapewnili. Mamy wobec tej reprezentacji duże wymagania i słusznie bo tylko tak można zdobywać trofea ale przyznajmy szczerze, że gdyby to kadra Brzęczka czy Nawałki weszła do ćwierćfinału mistrzostw wszyscy nosilibyśmy ją na rękach.

Nie narzekajmy więc na wynik tylko cieszmy się z tego jak wspaniałych ampfutbolistów mamy w kraju bo głęboko wierzę, że akurat w ich przypadku znana pieśń już za cztery lata Polska będzie mistrzem świata może stać się rzeczywistością. I tego im życzę z całego serca.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.