plakat mistrzostw świata w piłce nożnej 2018 w Rosji

Przed nami sensacyjne półfinały mistrzostw!

Dziś pierwszy z półfinałów Mistrzostw Świata. Sensacyjny jak całe te mistrzostwa. No bo kto z was spodziewałby się że na tym etapie turnieju znajdą się Belgowie lub – odpadający jak zwykle szybko – Anglicy. Obydwie drużyny grały w tej samej słabej grupie za rywali mając Tunezję i Panamę.

Te drużyny nie zmusiły ani Belgii ani Anglii do wysiłku i być może w tym należy upatrywać przyczyny ich sukcesów.

Przy tak obciążającym – wręcz morderczym – tempie rozgrywek słaby przeciwnik pozwala zaoszczędzić energię niezbędną w późniejszych trudniejszych bojach. Belgia jak dotychczas miała też masę szczęścia bo mecz z Japonią przegrywała już zero do dwóch i dopiero w ostatnich 25 minutach zerwała się do szaleńczej zakończonej zwycięstwem walki. Później wyszedł im świetnie mecz z Brazylią choć Canarinhos mieli masę sytuacji i fakt że siedzą już w domach zawdzięczają wyłącznie własnej nieskuteczności. Złote pokolenie belgijskie ma więc historyczną szansę na zdobycie medalu ale przyznam szczerze, że w to nie wierzę. Griezmann,  Giroud, Embape to zawodnicy lepsi od Lukaku czy Hazarda i myślę że doprowadzą Francję do finału.

Znacznie ciekawszy jest drugi mecz Anglii z Chorwacją. Anglicy zaszokowali cały świat bo nigdy tak daleko nie dochodzą. O Chorwatach mówi się tak samo jak o Belgach. Wiecznie utalentowani ale bez sukcesów w reprezentacyjnej piłce. Serce mówi mi że może tym razem im się uda ale biorąc pod uwagę fakt że grali już dwie ciężkie dogrywki obawiam się że więcej świeżości zachowali Anglicy a to może zdecydować o ich końcowym zwycięstwie. Spodziewam się więc finału Francja – Anglia a brązu dla Chorwatów.

Kończące się mistrzostwa są piękne. Pada na nich mnóstwo goli, zdecydowana większość ze stałych fragmentów gry.

Nie zabrakło niespodzianek takich jak sensacyjna porażka Niemiec z Koreą Południową czy szybkie odpadnięcie Argentyny i Portugalii. Skład półfinałów pokazuje wszystkim że układ sił  w światowej piłce zmienia się w sposób gwałtowny.

Kto przed mistrzostwami przypuściłby że w ósemce będą Szwecja i Rosja? Kto spodziewał się świetnej postawy Danii i ogólnie hegemonii piłki europejskiej nad resztą świata? W całym tym galimatiasie sensacjach i zaskoczeniach pozostała tylko jedna wyspa stabilności i tradycji. Biało-czerwone polskie orły. Jak zwykle zagrały mecz otwarcia, mecz o wszystko i mecz o honor wygrywając rzecz jasna ten ostatni. Chwała im za to, bo nie ma to jak szacunek dla tradycyjnych wartości.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.