Logo fundacji Krwinka, czyli uśmiechnięty ślimak w kształcie serduszka

Przeczytajcie jak kręcenie filmu pomaga dzieciom zapomnieć o chorobie.

– „Lokomotywa w krainie czarów” to już trzeci film, który nakręcą dzieci z chorobami nowotworowymi. Dla mnie najważniejsze jest jednak to, że dzięki tej arteterapii odzyskują radość życia, rozwijają umiejętności i choć na chwilę zapominają o chorobie – mówi Elżbieta Budny, Prezes Fundacji „Krwinka”.

dwoje dzieci przebranych za jednego kota, ich nakrycia głowy tworza dwoje oczu kota

Jaki film dzieci nakręcą w tym roku?

Kręcimy „Lokomotywę w krainie czarów” – film, który będzie interpretacją powieści Lewisa Carrolla. Już trzeci rok z rzędu organizujemy turnus, w trakcie którego dzieci z chorobami nowotworowymi stają się aktorami, reżyserami, autorami scenariusza czy projektantami kostiumów. Pieczę nad całym przedsięwzięciem sprawują prof. Robert Gliński i dr Małgorzata Jakubowska. Film powstaje podczas pierwszego tygodnia turnusu, a w drugim odbędzie się jego uroczysta premiera.

Jaki wpływ na dzieci ma ten rodzaj arteterapii?

Pani ordynator łódzkiej kliniki, w której leczą się mali pacjenci powiedziała, że nasze turnusy sprawiają cuda. Dzieci wracają na oddział naładowane nową, pozytywną energią, pełne chęci do życia, rozradowane i wierzące w to, że walka z chorobą po prostu się powiedzie. Oprócz zajęć artystycznych na turnusach odbywa się także dogoterapia, spotkania z psychologiem oraz pedagogami, ale to praca nad filmem jest dla dzieci zdecydowanie najważniejsza. W tym roku ogromną frajdę sprawiło im, kiedy w związku z kręceniem kilku scen wybraliśmy się oglądać zabytkowe pociągi. Nasi mali podopieczni są niezwykle twórczy. Świadczą o tym najlepiej efekty ich pracy.  Filmy nakręcone rok i dwa lata wcześniej –  „Bolek , Lolek i Tola na Dzikim Zachodzie, jako obrońcy prawa” oraz „Czerwony Kapturek” – wzbudziły podziw wielu odbiorców.

dzieci wygladajace z okna pociągu

Skąd wziął się pomysł na organizację podobnych turnusów?

Pomysł na prowadzenie arteterapii wyszedł od pana profesora Glińskiego. Dziś wiemy, że był to strzał w dziesiątkę. Fundacja „Krwinka” została jednak założona 21 lat temu przez rodziców małych pacjentów zmagających się z chorobą nowotworową. Od początku zdawaliśmy sobie sprawę, że musimy zrobić coś, żeby pomóc naszym dzieciom wytrzymać ten bardzo trudny czas. Intensywna chemioterapia i w ogóle całe leczenie onkologiczne jest niezwykle agresywne i obciążające dla organizmu.

Proszę sobie wyobrazić całą sytuację. Pojawia się nowy członek rodziny. Wszyscy są szczęśliwi, otaczają go opieką i z dumą patrzą jak rośnie. Nagle dziecko zaczyna się skarżyć na ból. Coraz częściej źle się czuje. Zaniepokojony rodzic idzie do lekarza pierwszego kontaktu, a ten kieruje dziecko na bardziej szczegółowe badania. Gdy okazuje się, że to nowotwór, rodzic czuje jakby ktoś wylał na niego kubeł lodowatej wody. Zmienia się życie całej rodziny.

 

grupa kilkunastu osób stojaca na schodach i machajaca do zdjęcia. Wszyscy od młodszych po strarszych ubrani są w czerwone koszulki.

Dziecko najczęściej udaje się do szpitala razem z matką, która całą dobę się nim opiekuje. W tym czasie ojciec musi zintensyfikować wysiłki, by więcej zarabiać, bo choroba to zawsze dodatkowe koszty. Jeżeli dziecko ma rodzeństwo może się ono czuć zaniedbywane, bo rodzice poświęcają bardzo dużo uwagi choremu bratu czy siostrze. Do tego wszystkiego dochodzi ogromne cierpienie. Dzisiaj robi się wszystko, aby maksymalnie ograniczyć ból, ale dwadzieścia lat temu wielu skutecznych leków jeszcze nie stosowano. Dziecko próbuje kontynuować naukę, ale często po chemioterapii czuje się fatalnie i jest to bardzo utrudnione. Kiedy nawet wyjdzie na chwilę ze szpitala do domu musi bardzo uważać na kontakt z każdym, kto mógłby je zarazić, bo odporność ma przecież niezwykle obniżoną. W tej sytuacji dwa turnusy, które organizujemy – jeden w trakcie leczenia, a drugi tuż po zakończonej terapii – to dla małych pacjentów ogromna szansa na oderwanie się od problemów, uczestnictwo w ciekawych zajęciach i możliwość zapomnienia o chorobie. Nasza fundacja udziela psychologicznego wsparcia nie tylko chorym dzieciom, ale i ich rodzinom, bo choroba dotyka przecież wszystkich. W tej chwili koncentrujemy się na pomocy podopiecznym leczonym w Ośrodku Pediatrycznym im. Marii Konopnickiej w Łodzi, ale mamy też wieloletnie doświadczenie w organizowaniu ogólnopolskich akcji społeczno-edukacyjnych propagujących ideę pomocy dzieciom onkologicznie chorym, m.in. dotyczących dawstwa szpiku.

cała grupa w plenerze pozuje do zdjęcia

Czy obracanie się wyłącznie w środowisku osób chorych nie grozi dziecku izolacją?

Ma pan rację, że takie zagrożenie istnieje. Właśnie dlatego co roku w sierpniu organizujemy drugi turnus, podczas którego dzieci po przebytej terapii onkologicznej integrują się z tymi zdrowymi. Zabieramy na niego całe rodziny – naszych małych podopiecznych i ich bliskich. W tym roku odbędzie się on na Mazurach i mam nadzieję, że pogoda będzie tak piękna, jak teraz w Rogowie. Wspomniany wyjazd pozwala dzieciom, które zakończyły terapię na nawiązywanie przyjaźni poza szpitalnych. Ich nowo poznani „przyjaciele” mogą zaś porozmawiać z rówieśnikami, którzy – mimo młodego wieku – przeszli w życiu bardzo dużo, ale nie stracili wiary i optymizmu. Dla mnie zawsze najważniejsze było to, aby podopiecznym fundacji pomóc odzyskać radość, dodać im sił i odwagi – również w mierzeniu się z poza szpitalną rzeczywistością. Jestem głęboko przekonana, że dzięki naszym turnusom udaje się ten cel osiągać.

 

link do fanpage’a fundacji na fejsbuku,

oraz link do strony internetowej fundacji.

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.