zdjęcie przedstawia chorego człowieka, jest to wykadrowana jego dłoń, która trzyma opiekunka, oraz kawałek twarzy, jest stary i najprawdopodobniej umierający. Leży w łóżku

Profesor Szawarski o starzeniu się i umieraniu

Z dużym zainteresowaniem wysłuchałem dzisiejszej audycji w radiu TOK FM,w której profesor Zbigniew Szawarski poruszał temat starzenia się i umierania. Wybitny naukowiec sam będąc człowiekiem wiekowym przez cały czas starał się przekonać słuchaczy, że mimo iż śmierć jest zjawiskiem nieuchronnym i dotknie każdego – to ważne jest to w jakiej kondycji i okolicznościach człowiek przenosi się na tamten świat. Profesor zwracał uwagę, że w dzisiejszej Polsce absolutnie nikt nie dba o interesy ludzi starszych a przecież już za kilkanaście lat będą stanowili ponad połowę społeczeństwa.

Przytaczał drastyczne przykłady o tym, że cała masa ludzi umiera w samotności i że ich zwłoki odnajdują sąsiedzi po kilku tygodniach tylko z powodu fetoru rozkładającego się ciała.

Równie dramatycznie wygląda – zdaniem profesora – kwestia opieki nad osobami starszymi. Jak mówił zdarzają się przypadki, że pozostawiani są na przystankach autobusowych bez żadnych dokumentów lub trafiają do publicznego domu opieki gdzie nierzadko znęcają się nad nimi brutalni pracownicy. Jeśli chodzi o hospicja czy prywatne placówki opiekuńcze to pobyt w nich kosztuje tyle że niejednokrotnie emerytury dwóch starszych ludzi nie wystarczają na pokrycie takich kosztów.

Wszystko to doprowadziło profesora Szawarskiego do gorzkiego wniosku, że cała klasa polityczna zupełnie nie przejmuje się problemami osób starszych, nie ma wyobraźni i nie rozumie, że te same problemy za kilkanaście lat będą dotyczyć również dzisiejszych prawodawców i rezydentów.

Szawarski zapytany przez redaktora jaka jest zatem recepta na tak dramatyczne problemy odpowiedział, że liczy na to, iż w pewnym momencie w Polsce przeleje się czara głupoty i ludzie zaczną inaczej myśleć. Redaktor zaproponował więc żeby profesor – jako znawca tematu i człowiek wykształcony – stanął na czele organizacji, która rozpoczęła by walkę ze wspomnianymi wcześniej patologiami. I w tym momencie Szawarski zaczął kręcić. Mówił, że jest za stary, że – jak się wyraził – już powoli odlatuje i że nie ma siły. Dodał, że jedynym człowiekiem, który mógł skłonić równolatków do wyjścia na ulicę był profesor Bartoszewski, a ponieważ go już nie ma to sprawa jest właściwie przegrana.

Wyszła więc z Szawarskiego postawa typowo Polska.

Najpierw godzinę narzekał, żalił się na wszystko zadawał ironiczne i retoryczne pytania, a kiedy padła propozycja konkretnego działania – aby zacząć rozwiązywać problem – zasłonił się brakiem sił i podeszłym wiekiem. Po chwili powołał się jeszcze na autorytet człowieka zmarłego – a więc takiego, który siłą rzeczy już nic na tym świecie nie zwojuje.

Występ Szawarskiego był w zasadzie kwintesencją polskości. Jako naród uwielbiamy jęczeć jak książę z lalki – Ten nieszczęśliwy kraj – i nic z tym dalej nie robić. Szkoda, bo w ten sposób problemy wyłącznie narastają. Umowy śmieciowe – a co za nimi idzie – słabe pensje i perspektywy emerytur wśród młodych, brak pomocy osobom starszym, czy jest w tym kraju jakakolwiek grupa po za politykami, która może czuć się spokojna o przyszłość? Mam wrażenie, że taka nie istnieje i tym bardziej należy brać się do roboty i chociażby przy wyborach głosować na ludzi odpowiedzialnych, którzy mają rzeczywiście jakiś pomysł, a nie tylko usta pełne frazesów.

Przy okazji dzisiejszego święta pamiętajmy, że pamięć o zmarłych – choć ważna – nie może być istotniejsza od codziennej pomocy i opieki nad naszymi bliskimi, którzy są już w podeszłym wieku i oczekują wsparcia, którego przecież bardzo często sami nam udzielali w dzieciństwie. Nie oglądajmy się w tej chwili na państwo, bo możemy nie doczekać się żadnego wsparcia. Niech każdy z nas robi co może we własnym zakresie, a później zbierze grupę znajomych w podobnej sytuacji i zastanowi się jak działać żeby rozwiązać problem systemowo. To jedyna droga, która za dwadzieścia, trzydzieści a może czterdzieści lat uratuje nas samych przed odchodzeniem w koszmarnych warunkach.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.