Zdjęcie przedstawia twórce MATNII, Petrosa Psyllosa wraz ze swoim urządzeniem zamontowanym na brzuchu ochotniczki.

Poznajcie urządzenie które dźwiękami i słowami pomaga poruszać się osobom niewidomym

GryMoją pasją jest wykorzystywanie sztucznej inteligencji w taki sposób, aby służyła człowiekowi – opowiada Petros Psyllos – student wydziału informatyki Politechniki Białostockiej i stypendysta programu „Odkrywcy Diamentów”.

Czym jest zaprojektowana przez pana MATIA?

Najprościej rzecz ujmując to coś w rodzaju sztucznego oka. MATIA to pudełko z czternastoma sensorami, które możemy poprzez bluetooth podłączyć do telefonu komórkowego. Użytkownik, jak to mamy w zwyczaju, chowa telefon do kieszeni, do ucha wkłada słuchawkę, a na szyi bądź u pasa ma przyczepioną MATIĘ. Przez cały czas, gdy urządzenie jest aktywne kamery i czujniki rejestrują oraz analizują przeszkody. Dzięki temu osoba niewidoma z odpowiednim wyprzedzeniem usłyszy komunikat słowny lub muzyczny o tym, co znajduje się przed nią po prawej, bądź po lewej stronie. MATIA poinformuje nas bardzo dokładnie czy najbliższa przeszkoda jest koszem na śmieci, latarnią uliczną czy czymkolwiek innym. Sygnały muzyczne zostały zaprojektowane po to, aby przekazywać informacje jeszcze szybciej. Kiedy np. z dużą prędkością nadjeżdża samochód to może nie być czasu na wypowiedzenie długiego komunikatu. Przewidując taką sytuację użytkownik może przypisać konkretny dźwięk, który poinformuje go o samochodzie, drzewie czy przejściu dla pieszych. Może to być np. warkot silnika albo miły dla ucha akord gitarowy.

Na ile niezawodne jest Pana urządzenie? To kluczowa kwestia, bo na ulicy nie można sobie pozwolić na błąd, ponieważ może zbyt drogo kosztować?

Oczywiście dołożyłem wszelkich starań, aby MATIA była niezawodna. Bez wątpienia działa świetnie przy sprzyjających warunkach, czyli gdy nie ma deszczu, śniegu bądź silnego wiatru. Jest wyposażona w czujniki temperatury, mikrofony kierunkowe, potrafi rozpoznawać obiekty, ale jak każdy sprzęt również i ona może się zawiesić, być uszkodzona lub działać wadliwie. Właśnie dlatego powinna być moim zdaniem rozwiązaniem uzupełniającym dla białej laski, która jest i pozostanie podstawowym narzędziem gwarantującym bezpieczeństwo i ułatwiającym orientację w przestrzeni osobom niewidomym.

Jaki jest koszt MATII i kiedy będzie dostępna na rynku?

W tej chwili biorąc pod uwagę wysokie koszty produkcji pojedynczy egzemplarz MATII kosztuje około 300 dolarów. Nie jest ona jednak jeszcze wprowadzona na rynek. Pracuję nad jej ulepszeniem i mam nadzieje, że w grudniu uda mi się stworzyć urządzenie tańsze, lżejsze i bardziej wytrzymałe. W tej chwili MATIA jest w stanie wytrzymać do pięciu godzin ciągłej pracy. Jest również wyposażona w specjalny system alarmowy, który włącza się, gdy rozładuje nam się smartfon. Pozwala on na znalezienie wskazówek jak dotrzeć do domu lub innego wyznaczonego przez nas miejsca docelowego. Mamy także możliwość wysłania komunikatu o tym, że potrzebujemy pomocy. MATIA ma własny GPS, który może posłużyć również do namierzenia złodzieja, jeżeli przytrafi nam się kradzież telefonu.

Skąd u Pana fascynacja techniką?

Zaszczepił ją u mnie dziadek, który z zawodu jest elektrykiem. Od najmłodszych lat majsterkowałem, coś tam ze sobą łączyłem i składałem. Uważam, że we współczesnym świecie rozwój sztucznej inteligencji może pomóc człowiekowi w rozwiązaniu wielu problemów. Na Politechnice Białostockiej stworzyliśmy koło Labolatorium Humanus, w ramach którego pracujemy nad różnymi rozwiązaniami technicznymi wspierającymi człowieka.

Naszymi działaniami zainteresował się nawet Microsoft, który przekazał nam fundusze na rozwijanie projektów. Jednym z nich jest np. wirtualna kreda. To pomysł, który ułatwia życie zarówno osobom niewidomym jak i tym, którzy mają problemy z poruszaniem rękami. Wirtualna kreda polega na tym, że dzięki specjalnemu wsuwanemu na palec sygnetowi wszystkie gesty, jakie wykonujemy są przekształcane na litery. Umożliwia to szybkie pisanie sms-ów, maili etc., ale sygnetu można użyć także np. do włączania radia. Jeśli wejdę do pokoju i nakreślę w powietrzu literę „R” to sygnet zadziała jak włącznik. Osobom sparaliżowanym wirtualna kreda ułatwi obsługiwanie Worda.

Zastosowań sztucznej inteligencji może być bardzo wiele. Wszystko jak zawsze zależy od tego, do czego zechce ją wykorzystać człowiek. Możemy już dzisiaj za jej pomocą tworzyć muzykę, ale jesteśmy również w stanie manipulować ludźmi. Znane są przecież sytuację, kiedy to same komputery, bez żadnego udziału człowieka, tworzą teksty, których celem jest zachęcenie nas do kupna jakiegoś produktu. Za dwadzieścia lat może się też okazać, że nie będziemy musieli uczyć się żadnych języków, bo wystarczy, że wszczepimy sobie układ scalony, dzięki któremu posiądziemy nieograniczony dostęp do wiedzy lub nauczymy się błyskawicznie wyszukiwać potrzebne informacje.

Niewykluczone, że za dziesięć lat stworzymy całkowicie sztuczny mózg. Już dzisiaj jedna z dużych firm skonstruowała układ scalony, którego czterysta sztuk połączonych ze sobą daje tyle neuronów, ile znajduje się w ludzkim mózgu. Z drugiej jednak strony sztuczna inteligencja pomaga w tworzeniu nowoczesnych protez czy też w interpretowaniu impulsów docierających do oczu i uszu człowieka. Możemy więc z niej korzystać na różne sposoby, a mnie bardzo zależy na tym, aby za jej pomocą wspierać ludzi i zwiększać ich możliwości. MATIA jest znakomitym przykładem urządzenia, które ułatwi poruszanie się osobom z dysfunkcjami wzroku. Jestem bardzo szczęśliwy, że udało mi się ją stworzyć.

źródło zdjęcia: news.microsoft.com

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.