Zdjęcie przedstawia zawodników polskiej rezprezntacji piłki siatkowej w 2010. Stoją w rzędzie na boisku przed meczem, 14 zawodników. Przed nimi widać dzieci niosące polską flagę.

Polscy siatkarze o krok od Pucharu Świata – dziś wspaniałe zwycięstwo z Japonią.

Kilkanaście minut temu zakończył się dziesiąty mecz naszej kadry siatkarzy w ramach Pucharu Świata w Japonii. Nasi zawodnicy zanotowali dziesiąty triumf z rzędu, ale gospodarze turnieju tanio skóry nie sprzedali. W pierwszym secie, mimo iż zaczęliśmy dobrze od prowadzenia 2:0 Japończycy szybo wyszli na prowadzenie. Udało nam się ich dopaść dopiero pod koniec partii, ale w grze na przewagi okazaliśmy się nieco gorsi przegrywając ten set do 24.

Nie mniej emocji było w drugiej partii. Przez cały czas walka toczyła się punkt za punkt, a kiedy w końcówce mieliśmy piłki setowe długo nie udawało się ich zakończyć. Japończycy grali bardzo skutecznie blokiem jednak w końcu przy stanie 26:25 Rafał Buszek skończył akcję wyrównując tym samym stan meczu na 1:1. Trzeci i czwarty set to coraz bardziej widoczna przewaga Polaków i zwycięstwa do 21 i 19. Fantastyczną formą imponuje nasz kapitan Michał Kubiak, który również w dzisiejszym spotkaniu był wszędzie. Doskonale bronił, wspaniale atakował i w najtrudniejszych momentach podrywał drużynę do walki.

W jutrzejszym kończącym cały turniej spotkaniu zagramy z Włochami o Puchar Świata i kwalifikację olimpijską. Ta ostatnia może zostać zagwarantowana już dzisiaj jeśli Rosjanie w rozpoczynającym się właśnie spotkaniu pokonają Stany Zjednoczone. Nasza kadra gra na tym turnieju fantastycznie. Ma niemal stu procentową skuteczność, wygrała bowiem wszystkie dziesięć spotkań tracąc tylko jeden punkt w efekcie przegrania dwóch setów w meczu z Iranem. W normalnych okolicznościach już dawno dawałoby to awans. Tym razem jednak znakomicie w turnieju grają także Amerykanie i Włosi, którzy mają tylko po jednej porażce, dlatego walka trwać będzie do ostatniego dnia. Zaskoczeni czytelnicy mogą zapytać: Wszystko pięknie rozumiemy entuzjazm redaktora, ale co to ma wspólnego z niepełnosprawnymi? Odpowiadam. Rzeczywiście nie wiele. Nasi siatkarze chociaż uprawiają sport bardzo urazowy niemal nigdy nie odnoszą kontuzji i są gotowi do gry w najważniejszych meczach. To jedyna kadra w grach zespołowych, którą ogląda się z przyjemnością i choć niekiedy zapewnia ogromne emocje i rozgrywa dramatyczne spotkania to zwykle kończą się one szczęśliwie.

Nie można jednak prowadzić ciekawego bloga i nie reagować na oczywiste sukcesy naszych sportowców, które napełniają dumą serce każdego Polaka. Dla spragnionych jednak spraw związanych z niepełnosprawnością krótka historia z życia redaktora Zagończyka. Otóż w 2008 roku w wakacje gościłem u siebie niewidomą koleżankę Ewę. Pewnego poranka tuż po przebudzeniu się wpadło nam do głowy, że pojedziemy do Poznania na mecz polskich siatkarzy z Egiptem rozgrywany w ramach Ligi Światowej. Udało nam się złapać pociąg, przejechać kilkaset kilometrów i w samym Poznaniu ustalić gdzie znajduje się hala. Problem był tylko jeden. Nie mieliśmy biletu na mecz.

Wpadłem więc na pomysł, żeby wymalować sobie twarze w nasze narodowe barwy i tak ozdobieni ruszyliśmy na rozmowę z organizatorami spotkania. Widząc dwójkę zagorzałych kibiców z białymi laskami w dłoniach bez problemu wpuścili nas na mecz, a my przez półtorej godziny zdzieraliśmy gardła i bawiliśmy się aż miło.

Polacy oczywiście nie zawiedli. Wygrali z Egiptem 3:0, a my po spotkaniu dorwaliśmy jakiegoś sympatycznego poznaniaka, który podrzucił nas samochodem na dworzec. Cała akcja wyjazdu na mecz była na maksa spontaniczna i patrząc na znakomitą grę naszych zawodników w opisywanym turnieju żałuję, że Japonia jest tak daleko, bo z pewnością udałbym się spontanicznie również tam. Kiedy wczoraj po dramatycznym boju ogrywaliśmy Stany Zjednoczone 3:1 rozpierała mnie duma narodowa, a serce frunęło w kierunku Japonii. Wszystkim zagorzałym fanom siatkówki w kraju przypominam jednak, że nawet jeśli nie polecieli do kraju kwitnącej wiśni czeka ich jutro nie lada wyzwanie. Mecz z Włochami, który zadecyduje o wszystkim zaczyna się bowiem o trzeciej trzydzieści nad ranem. Idźcie więc dzisiaj grzecznie spać po dobranocce, żeby móc obudzić się jeszcze przed pierwszym kurem i trzymać kciuki za naszą reprezentację. Ja na pewno będę na posterunku i wierzę, że nasi przywiozą z Japonii wszystkim kibicom cudowny prezent w postaci pucharu świata i kwalifikacji na igrzyska w Rio gdzie z pewnością powalczymy o złoto. Do boju Polsko!

—-

Foto: By Nula (Anna Kłeczek) (Own work) [GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html) or CC BY-SA 4.0-3.0-2.5-2.0-1.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0-3.0-2.5-2.0-1.0)], via Wikimedia Commons

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.