Logo przedstawia uproszczony kształt pucharu, wpisany w koło, w trzech kolorach czerwonym, białym i niebieskim. U dołu znaduje się napis UEFA, EURO2016, France.

Polscy piłkarze przegrali, ale z Francji wrócą jako wielcy zwycięzcy!

Dzisiejszy wieczór jest smutny, ale cóż nie zawsze można świętować. Nasi piłkarze odpadli z Euro po świetnym meczu, w którym zasługiwali na awans. Mecz rozpoczął się rewelacyjnie, bo już w drugiej minucie po fenomenalnym podaniu Turbo Grosika gola zdobył nasz kapitan Robert Lewandowski. Mam nadzieję, że tą bramką zamknął wreszcie usta wszystkim pseudoekspertom krytykującym jego grę.

W dalszej części meczu graliśmy naprawdę bardzo dobrze. Mieliśmy zarówno w trakcie dziewięćdziesięciu minut jak i w dogrywce sytuacje do zdobycia kolejnych bramek. Gol dla Portugalczyków padł w okolicznościach, które można określić jednym krótkim zdaniem: więcej szczęścia niż rozumu. Po strzale Sanchesa piłka odbiła się od ręki Krychowiaka i tylko dlatego nasz fantastyczny bramkarz Łukasz Fabiański nie zdołał jej obronić.

W całym meczu Polacy grali jednak mądrze i dojrzale. Potrafiliśmy rozgrywać atak pozycyjny, nasi obrońcy nakryli czapką sfrustrowanego Christiano Ronaldo, który jeszcze intensywniej niż zwykle wymachiwał rękami. Kiedy doszło do rzutów karnych zabrakło czegoś co przy tak wyrównanych meczach jest niezbędne. Zwykłego sportowego szczęścia. Jedenastki nie strzelił rozgrywający doskonały mecz i cały turniej Kuba Błaszczykowski. Zawodnik, który zaliczył asystę z Irlandią Północną, strzelił bramki Szwajcarom i Ukraińcom tym razem miał pecha, bo bramkarz portugalski przewidział w który róg będzie strzelał i odbił jego mocne uderzenie.

W tej chwili w obozie polskim jest smutek. Mnie osobiście bardzo wzruszył widok płaczącego Łukasza Fabiańskiego, który przed kamerami wyznał, że ma do siebie ogromne pretensje, bo w karnych nie pomógł drużynie. Panie Łukaszu jest pan wielkim bramkarzem i wspaniałym sportowcem. Dzisiaj Portugalczycy strzelali bezbłędnie i nie miał pan żadnych szans na interwencję.

Wiem, że naszym piłkarzom jest teraz ciężko na sercu, bo otarli się o strefę medalową. Ba byli jej tak blisko, że bliżej już nie można. Gdyby przywieźli medal choćby brązowy wyrównaliby najlepsze historyczne osiągnięcia orłów Górskiego i graczy Antoniego Piechniczka którzy w latach 1974, 1982 wracali z brązowymi medalami z mistrzostw świata. Nie dajmy się jednak zwariować. Polska zaliczyła jakby na to nie patrzeć najlepszy start w historii na mistrzostwach Europy. Przed rozpoczęciem turnieju ćwierćfinał wszyscy wzięliby w ciemno i z pocałowaniem ręki. To, że toczymy wyrównany bój z Portugalią i odpadamy po pechowo przegranych karnych najlepiej świadczy o doskonałych efektach pracy trenera Adama Nawałki, jego sztabu i wybranej przez niego grupy piłkarzy.

Zawodnicy wrócą do kraju jako bohaterowie i powtarzam jeszcze raz, że swoją postawą wspaniałą pracą i heroiczną walką każdy z nich zasłużył na najwyższe odznaczenie państwowe, podziw i szacunek. W ciągu trzech tygodni jakie upłynęły od początku turnieju rozsławili nasz kraj i zatarli fatalne wrażenie jakie dzięki swym konsekwentnym działaniom zapewniają Polsce w Europie obecnie rządzący. Kiedy emocje nieco opadną zobaczymy, że mamy świetną drużynę a jednym z najważniejszych efektów Euro jest to, że powstał zespół który z pewnością jak burza przejdzie zbliżające się eliminacje do mistrzostw świata w 2018 roku.

Jestem głęboko przekonany, że ci zawodnicy dostarczą nam jeszcze wielu pięknych, pozytywnych i wzruszających przeżyć i że w czołówce europejskiej a może nawet światowej nie powiedzieli ostatniego słowa. A z tymi nieszczęsnymi karnymi. Cóż nie wszystkie konkursy tego typu da się wygrać. Ze Szwajcarami dopisało nam szczęście. Dzisiaj mieliśmy pecha także w tym sensie, że strzelaliśmy jako drudzy więc ciągle musieliśmy gonić bezbłędnie strzelających Portugalczyków. W tej sytuacji nasz jeden błąd wystarczył im do zwycięstwa choć wcale na nie nie zasłużyli.

Mam do Was wielką prośbę moi Drodzy Czytelnicy. Kiedy tylko wyląduje samolot z powracającymi z Francji piłkarzami przywitajcie ich tłumnie i owacyjnie, bo naprawdę sobie na to zasłużyli. Dziękuję wam biało-czerwoni za wszystkie te dni fantastycznych emocji, za wspaniałą walkę i historyczny sukces jaki osiągnęliście ocierając się o półfinał Euro 2016. Może za cztery lata znów spotkamy tych Portugalczyków podczas turnieju, a wtedy już na pewno nie będzie czego po nich zbierać.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.