zdjęcie przedstawia dwie grupy ampfutbolistów Polski oraz Japonii, pozujące do wspólnego zdjęcia przed meczem, Japończycy obrani na niebiesko stoją po lewej stronie, w środku sędziowie w pomarańczowych koszulkach, a po prawej stronie Polacy w biało czerwonych strojach

Polacy przegrali z Japonią w trzecim meczu na Mistrzostwach Świata

Bardzo słaby mecz zagrali Polscy ampfutboliści z Japonią. Nie chodzi tu tylko o sam wynik – przegraliśmy bowiem zero dwa – ale przede wszystkim o to, że w naszej grze nic się nie kleiło. Nasi świetni przecież zawodnicy mieli dziś problemy z celnymi strzałami, dokładnym przyjęciem piłki a nawet precyzyjnymi podaniami.

Wszystko to sprawiło, że zamiast swojego tradycyjnie wysokiego poziomu zaprezentowali formę znaną nam wszystkim z polskiej ekstraklasy a to w starciu z konsekwentnie grającymi Japończykami nie mogło się skończyć dobrze.

Plakat informujący o wyniku 0:2

Nasza kadra przystępowała do meczu w roli faworyta po dwóch zwycięstwach w pierwszych dwóch meczach turnieju. Co bardziej zorientowani zwracali jednak uwagę, że wygrane jeden zero z Kolumbią i Kostaryką były bardzo szczęśliwe a gra naszych reprezentantów pozostawiała wiele do życzenia. Dodatkowo w meczu nie mógł wystąpić nasz najlepszy napastnik Bartosz Łastowski pauzujący za dwie żółte kartki.

Już sam początek meczu zapowiadał kłopoty. Japończycy wyszli naładowani pozytywną energią.

Cieszyli się z każdej akcji a ich ławka kwitowała triumfalnymi okrzykami każde nieudane zagranie Polaków. Nasi niby to atakowali ale strzały ciągle mijały bramkę japońskiego golkipera. Dodatkowo uparliśmy się żeby grać górą  i starać się wykorzystać przewagę wzrostu jaką nad japońskimi graczami mieli Dawid Dąbkowski i Kamil Grygiel. Niestety szybko się okazało, że zginęliśmy od broni, którą próbowaliśmy stosować.

Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Matłumory Diasa do główki wyskoczył Kenta Kawanishi i precyzyjnym strzałem pokonał Jakuba Popławskiego. Polacy rzucili się do odrabiania strat ale tego dnia nic nam nie wychodziło.

Bardzo groźny strzał z dystansu oddał zdobywca dwóch zwycięskich bramek we wcześniejszych meczach Krystian Kapłon ale fenomenalną paradą popisał się japoński bramkarz. Swoją sytuację miał też Kuba Kożuch. Strzelił jednak obok.

zdjęcie wykonane w trakcie meczu, Polacy otoczyli z lewej oraz prawej strony japońskiego gracza
fot. Bartłomiej Budny

Na drugą połowę biało-czerwoni wyszli zdeterminowani i z mocnym postanowieniem, że odrobią straty. Cóż z tego kiedy zaraz na początku Japończycy wyprowadzili akcję, fenomenalny Dias dośrodkował a Amakawa znowu głową wpakował piłkę do polskiej siatki.

Atmosfera zaczęła robić się nerwowa ale nie traciliśmy nadziei. Trener Marek Dragosz posłał w bój wszystkich napastników. Atakowali Kuba Kożuch, Kamil Rosiek, Dawid Dobkowski, Kamil Grygiel i oczywiście Krystian Kapłon. Nic to jednak nie dawało a Japończycy wychodzili z groźnymi kontrami i po jednej z nich Kawanaszi trafił w poprzeczkę. Wynik nie uległ już zmianie i nasi gracze w typowo polski sposób postawili się tą porażką w bardzo trudnej sytuacji. Gdyby bowiem zdołali chociaż zremisować zajęliby w grupie bezapelacyjne pierwsze miejsce i w fazie pucharowej graliby z zespołem, który w innej grupie zajął miejsce trzecie.

Porażka powoduje, że to my możemy się znaleźć na trzeciej pozycji.

Wystarczy, że Kolumbia ogra słabiutką Kostarykę. Zespół z Ameryki Południowej wyjdzie wtedy na pierwsze miejsce a na drugim będą zwycięscy dzisiaj Japończycy. W efekcie w losowaniu, które odbędzie się o piątej rano to my będziemy jedną ze słabszych drużyn dolosowywanych do zwycięzców grup. W jednej ósmej finału zagramy więc z jedną ze światowych potęg, chociaż spokojnie mogliśmy tego uniknąć.

Jutro w turnieju dzień przerwy i pozostaje mieć nadzieję, że nasi zawodnicy zresetują głowy. Są to przecież gracze światowego formatu. Potrafią grać efektownie, strzelać piękne bramki. Na najbliższy mecz wróci nasz Messi Łastowski. Głęboko wierzę, że mimo dzisiejszych komplikacji kolejny mecz zakończy się naszym zwycięstwem i będziemy tak kroczyć aż do wygranego finału.

Wszyscy trzymajmy mocno kciuki za biało-czerwonych i oglądajmy ich mecze. Do boju Polsko!

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.