Ilustracja artykułu - od trzech złotówek odejmowana jest jedna.

Podatek od sprzedaży detalicznej uderzy w niepełnosprawnych!

W odnowionej Rzeczpospolitej absurd goni absurd. Podatek od sprzedaży detalicznej, który początkowo miał uderzać w wielkie sieci zagraniczne trafi najprawdopodobniej nie tylko w polski handel, ale również w osoby z niepełnosprawnością. Rząd planuje bowiem objęcie nim tak zwanych sieci franczyzowych, czyli osobnych sklepów działających pod jedną marką zrzeszających niezależnych przedsiębiorców. Taki pomysł spowoduje, że nawet mały sklep byłby zmuszony do płacenia podatku naliczanego po najwyższej stawce, ponieważ byłby on naliczany od sumy przychodów wszystkich przedsiębiorców działających wspólnie pod jednym logo.

Niewielki sklep płaciłby zatem państwu dodatkowy haracz za przynależność do sieci franczyzowej. Ucierpieć na tym mogą takie organizacje jak POPON zrzeszający pracodawców osób z niepełnosprawnością. Kolejnym czynnikiem narażającym ludzi starszych i schorowanych na dodatkowe koszty ma być podatek od aptek i pomysł wyższej stawki podatkowej być może w soboty i  z całą pewnością w niedziele.

Jeśli mali przedsiębiorcy chcieliby uniknąć opłat musieliby zrezygnować z franczyzy i działać całkowicie samodzielnie na rynku pełnym wielkich firm i supermarketów dysponujących ogromnym kapitałem. Byliby więc naturalnie skazani na zagładę.

Czy już widzicie Drodzy Czytelnicy cały absurd tego pomysłu? Oto rząd codziennie deklarujący, że jest blisko zwykłych ubogich ludzi i najwyższą troską otacza to co polskie proponuje rozwiązanie, które niszczy naszą drobną przedsiębiorczość i wspiera wielki kapitał zagraniczny. Podatek trafia także w osoby niepełnosprawne nie tylko z powodu wyższych cen leków czy innych artykułów ale również dlatego, że ceny będą prawdopodobnie podnosić firmy produkujące wózki, protezy czy sprzedające pieluchomajtki. One też są zagrożone podatkiem.

Na razie Ogólnopolska Izba Gospodarcza Wyrobów Medycznych zwróciła się do ministrów zdrowia i finansów o zwolnienie od podatku tych wyrobów medycznych, które są finansowane z budżetu publicznego. Nie istnieje przecież żaden powód żeby różnicować wyroby sprzedawane na receptę i te dostępne dzięki zleceniu lekarskiemu. W tej chwili rząd proponuje, zwolnienie od podatku leków refundowanych i wyrobów medycznych sprzedawanych na receptę, ale nie przewiduje takiej samej ulgi dla wyrobów sprzedawanych przez sklepy medyczne na zlecenie lekarskie. Co jest powodem takiego różnicowania nie wiadomo.

Jeżeli czytacie ten wpis z pewną trudnością to nie ma w tym nic dziwnego. Jak na razie bowiem rozwiązania proponowane przez rząd są niezwykle chaotyczne i całkowicie niespójne. Zaprzeczają również wszystkim hasłom o obronie tego co polskie o ochronie ludzi biednych i wykluczonych, i wyciąganiu pieniędzy od bogatych zagranicznych firm, które tak ochoczo głosili w kampanii wszyscy posłowie PISu. Nic więc dziwnego, że doszło do gwałtownych protestów drobnych przedsiębiorców, w efekcie których rząd planuje pójść na ustępstwa. Być może okaże się, że podatek będzie dotyczył tylko tych podmiotów, które powiązane kapitałowo tworzą wielką firmę, a nie wszystkich tych które działają pod wspólnym szyldem. Być może w soboty nie będzie obowiązywać wyższa stawka podatkowa. Wszystko to ma być jeszcze raz konsultowane, a nowe decyzje mają być podjęte właśnie dzisiaj.

Mnie osobiście najbardziej oburza wyższa stawka podatkowa w niedziele. Nigdy nie rozumiem dlaczego tak zwana fikcyjna większość katolicka w Polsce robi wszystko, aby narzucać innym własne prawa i wartości. Celowo piszę o niej fikcyjna, bo kościoły już dzisiaj świecą pustkami, a gdyby wprowadzić zasadę finansowania kościoła przez wiernych, a nie z budżetu państwa to mogę się założyć, że liczba katolików w Polsce spadłaby bardzo gwałtownie do czterdziestu czy trzydziestu procent. Uważam, że jeśli człowiek wierzący nie chce robić zakupów w niedzielę to ma do tego święte prawo i może spędzić dzień jak tylko sobie życzy. Niech, że jednak zostawi wolność wyboru także innym dla których niedziela może być jedynym dniem w którym mogą pozałatwiać sprawy, spotkać się ze znajomymi czy pochodzić po sklepach. Sztuczne zmuszanie ludzi do omijania sklepów poprzez mordowanie niedzielnego handlu jest wielkim idiotyzmem, a cały podatek jak na razie uderza dokładnie w tych którym miał pomóc. Bardzo jestem ciekawy jak będzie wyglądał po planowanych zmianach i zachęcam was wszystkich do uważnego śledzenia tej sprawy, ponieważ portfele większości z Was są teraz naprawdę w poważnym niebezpieczeństwie.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.