Pieniądze dla szpitali zależne od opinii i satysfakcji pacjentów? Tak może być już wkrótce.

Narodowy Fundusz Zdrowia postanowił premiować te placówki, w których pacjenci są najbardziej zadowoleni z poziomu usług medycznych. Szczegółowa ankieta z pytaniami do osób korzystających ze świadczeń opieki zdrowotnej jest na razie opracowywana, jednak już w tym roku Fundusz przeprowadził pilotażowy program na terenie pięciu warszawskich szpitali. Ankieterami byli studenci Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Prezes Narodowego Funduszu w rozmowie z dziennikarzami zauważył, że minister zdrowia Marian Zembala 8 września podpisał zmianę rozporządzenia w sprawie ogólnych warunków umów, które pozwolą brać pod uwagę jakość i dostępność świadczeń. Jednocześnie pan prezes podkreślił, że opinia pacjenta nie będzie jedynym z narzędzi oceny. Od roku 2016 ankieta ma być przeprowadzana cyklicznie. Dotychczasowe pytania zawarte w ankiecie dotyczą głównie kwestii organizacji udzielania świadczeń na przykład:

Co jest dla pani / pana najważniejsze podczas udzielania świadczeń. Możliwe odpowiedzi.

a) Uprzejmość i życzliwość osób zatrudnionych w rejestracji.

b) Umiejętność przekazywania informacji przez pracowników rejestracji.

c) Umiejętność przekazywania informacji przez personel medyczny.

d) Warunki lokalowe itp.

Pytania dotyczą także tego czy informacje, które uzyskał pacjent pozwoli mu dokładnie zrozumieć stan zdrowia oraz sposób leczenia. Ostateczną listę pytań mają opracować w porozumieniu różne organizacje związane ze zdrowiem, uczelnie medyczne środowiska pacjentów i konsultantów krajowych z różnych dziedzin medycyny.

Teraz jednak zaczyna się drodzy czytelnicy najlepsza część informacji. Oto bowiem dotychczasowy pilotażowy program polegający przecież na zadawaniu pacjentom bezpośrednich pytań przeprowadzano w pobliżu gabinetów pielęgniarek i pokoi lekarskich. Jak myślicie jakie były wyniki? Pamiętam kiedy siedem lat temu leżałem w szpitalu przy ulicy Lindlleya ironicznie nazwanym Imieniem Dzieciątka Jezus to również twierdziłem, że opieka jest w porządku, mimo iż lekarze przez dwadzieścia siedem dni nie przeprowadzili żadnego z koniecznych zabiegów i skazywali mnie codziennie na potworny ból oraz poczucie beznadziei. Mówiłem, że wszystko jest dobrze, bo od nich zależało moje życie. Prawdę odważyłem się napisać dopiero na blogu po opuszczeniu murów szpitala. Jeśli ankieterzy chcieliby się dowiedzieć czegoś w sposób rzetelny powinni przede wszystkim zagwarantować pacjentom anonimowość. W przeciwnym wypadku we wszystkich badaniach wyjdzie, że mamy najcudowniejsze szpitale na świecie co nie zmieni ich prawdziwego tragicznego stanu oraz niestety w wielu wypadkach chamstwa pracujących tam ludzi.

Mimo wszystko odpowiedzi udzielone w ankiecie pokazały kilka istotnych problemów polskich szpitali. Do najbardziej dotkliwych pacjenci zaliczyli długi czas oczekiwania w rejestracji czyli de facto kolejki nie tylko te do zapisów na konkretne badania, ale także te na terenie samego szpitala kiedy pacjent ma już być do niego formalnie przyjęty. Kolejną trudnością jest dla chorych wielkość i jakość posiłków, a jeśli przełożymy ten eufemizm na wyrażenie nieco bardziej dosadne to po prostu podłej jakości żarcie, którego nie da się zjeść niezależnie od stanu zdrowia. Następnym kłopotem jest wygląd szpitala, bo rzeczywiście część placówek prezentuje się tak jakby właśnie opuścili je Niemcy po Powstaniu Warszawskim. Stan tych budynków jest przyczyną kłopotów w poruszaniu się wewnątrz nich jakie mają osoby starsze i te z niepełnosprawnością ruchową lub po prostu rekonwalescenci, którzy starają się odzyskać siły po zabiegu. Najbardziej zatrważający jest jednak punkt mówiący o tym że pacjenci nie mogą w polskich szpitalach liczyć na czyste toalety i znajdujące się w nich środki czystości. To przecież najbardziej elementarna sprawa higieny, której zaniedbanie powoduje ogromną inwazję bakterii na terenie całej placówki. Sam kiedy wychodziłem ze szpitala na Lindleya miałem w nodze trzynaście bakterii pochodzenia szpitalnego, więc dobrze wiem o czym Wam piszę. Czy wobec tych faktów nie byłoby lepiej zająć się systemowym rozwiązaniem tych podstawowych, ale jakże palących problemów. Satysfakcja i komfort pacjenta to oczywiście rzecz bardzo ważna i być może badanie jej zmusi personel medyczny do większego liczenia się z potrzebami ludzi. Jednak zdecydowanie najważniejszą sprawą jest bezpieczeństwo pacjentów, a ono bez dbania o higienę, środki czystości czy normalne zjadliwe posiłki jest poważnie zagrożone. Zacznijmy więc rozwiązywanie problemów od rzeczy najistotniejszych, a nie od tak zwanej wiecie czego strony.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.