Zdjęcie przedstawia Oskara Pistoriusa na stadionie, na bieżni. Za nim znajduje się dwóch zawodników, po lewej i prawej stronie.

Oscar Pistorius opuścił więzienie.

Pozostałą część kary będzie odbywał w domu. Zgodnie z decyzją południowo-afrykańskiego sądu słynny lekkoatleta będzie mógł odbyć pozostałe cztery lata i dwa miesiące kary w areszcie domowym. Przypomnijmy, że 21 października ubiegłego roku Pistorius został skazany na pięć lat pozbawienia wolności za nieumyślne spowodowanie śmierci swojej partnerki, modelki Reevy Steenkamp. Do wypadku doszło w bardzo niejasnych okolicznościach ponieważ Pistorius oddał do swojej dziewczyny cztery przypadkowo celne strzały przez zamknięte drzwi łazienki. Sportowiec po całym zdarzeniu, które miało miejsce w dzień Walentynek utrzymywał, że pomylił modelkę z włamywaczem. Sąd, który w przypadku Pistoriusa okazał niezwykle daleko posuniętą łagodność zamienił mu karę więzienia na areszt domowy zgodnie z przepisami południowoafrykańskiego prawa, które pozwalają osobom z wyrokami nieprzekraczającymi pięciu lat odbywać karę w domu po przesiedzeniu w więzieniu co najmniej jednej szóstej czasu jej trwania. W przypadku Pistoriusa było to dziesięć miesięcy.

Muszę przyznać, że wyjątkowa i niczym nieuzasadniona łagodność sądu bardzo mnie dziwi. Po pierwsze olbrzymie wątpliwości budzi kwalifikacja samego czynu Pistoriusa jako nieumyślnego. Proces sądowy pokazał jednoznacznie, że w związku lekkoatlety i modelki od dawna się nie układało. Dodatkowo przesłuchiwani w sprawie świadkowie jednoznacznie stwierdzili, że Pistorius to człowiek porywczy, któremu zdarzało się korzystać z broni w miejscach publicznych, na przykład w zatłoczonej restauracji gdzie wystrzelił w podłogę. Został za ten czyn skazany na karę trzech lat więzienia w zawieszeniu. Feralnego wieczoru między Reevą a Oskarem doszło do awantury, a strzały padły w chwili gdy dziewczyna znajdowała się w toalecie, czego Pistorius mógł z łatwością się domyślić biorąc pod uwagę jej nieobecność we wspólnej sypialni. Mówienie w takich okolicznościach o nieumyślności, a przede wszystkim o oddaniu czterech przypadkowo celnych strzałów przez drzwi jest niezwykłym absurdem. Wszyscy powinni być równi wobec prawa i sukcesy sportowe oraz rozpoznawalność Pistoriusa nie powinny mieć żadnego wpływu na wymiar kary. Chyba nie muszę nikogo przekonywać, że walka sportowa i strzelanie z pistoletu do partnerek życiowych to dwie zupełnie różne sprawy. Co więcej tak zwane osoby znane znajdujące się na świeczniku powinny być dla społeczeństwa wzorem i robić wszystko aby przestrzegać obowiązujących norm społecznych, gdyż bardzo często ludzie biorą wzór z ich zachowania. W tym kontekście na ludziach sławnych spoczywa dodatkowa odpowiedzialność i każde wykroczenie powinno ich tak naprawdę narażać na surowsze potraktowanie.

Szlachectwo, bogactwo i sława zobowiązują. Pistorius pod tym względem zawiódł na całej linii, a miał szansę i przez pewien czas był symbolem osoby z niepełnosprawnością, która osiągnęła wielki życiowy sukces. Pamiętam jak broniłem jego prawa do ścigania się w zawodach z pełnosprawnymi sportowcami.

Cały świat mu wówczas kibicował i tylko w Polsce jeden ze znanych lekarzy oraz popularny przed laty sportowiec, a obecny senator, których nazwisk przez litość nie wymienię dowodzili, że Pistorius nie powinien startować na przykład w olimpiadzie, bo mechaniczne nogi zapewniają mu przewagę. W ten sposób lekarz i polityk, a więc przedstawiciele dwóch prestiżowych zawodów oficjalnie przyznali, że są za segregacją i wykluczaniem ludzi co wcale nie zgorszyło nikogo w naszym kraju. Kiedy po długiej batalii sportowiec wziął udział w zawodach z pełnosprawnymi okazało się, że sztuczne nogi jednak tak nie niosą, bo zajął w finale ostatnie miejsce. Nie wpłynęło to jednak w żaden sposób na opinię dwóch polskich speców od protez. Pięciokrotny mistrz paraolimpijski miał prawo i skutecznie pokonywał w swoim życiu kolejne granice, jednak czyn którego się dopuścił w 2013 roku był ohydny i zbrodniczy. Moim zdaniem Pistorius nie powinien być traktowany jak święta krowa, bo niewątpliwie odpowiada za śmierć młodej kobiety i zupełnie nie rozumiem z jakiego powodu wypuszcza się go de facto do domu po dziesięciu miesiącach odsiadki. Jego niepełnosprawność nie powinna tu być żadnym usprawiedliwieniem, bo człowiek który był na tyle sprawny by strzelać powinien także dysponować zdrowiem aby ponieść konsekwencje swojego czynu. Nie pierwszy raz mamy okazję się przekonać, że prawo, a może stosujący je sędziowie wyraźnie dzielą ludzi na równych i równiejszych. A jaka jest Wasza opinia w tej sprawie, Drodzy Czytelnicy?

______

FOTO: By Kastom: Oscar Pistorius podczas startu w 2. Memoriale Kamili Skolimowskiej, 20 września 2011 roku w Warszawie.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.