Na zdjeciu znajduje sie uśmiechnięta Katarzyna Bierzanowska, siedząca na wózku inwalidzkim, na tle ściany z graffiti. obok niej siedzi czarny pies rasy labrador. Ubrana w wełnianą różową czapkę oraz, czarne rękawiczki oraz szara kurtkę.

Odwiedźcie stronę nie-pelnoprawna.pl i zobaczcie jak usuwać bariery architektoniczne, komunikacyjne i mentalne

Osoby z niepełnosprawnościami powinny być świadome swoich praw – tłumaczy Katarzyna Bierzanowska, autorka strony nie-pelnoprawna.pl i współpracowniczka fundacji Kulawa Warszawa.

Dlaczego zdecydowała się Pani na nagłośnienie problemu barier z jakimi spotykają się osoby z niepełnosprawnościami?

Sama choruję na dystrofię mięśniową, poruszam się na wózku i z różnego typu barierami spotykam się regularnie. Doskonale rozumiem, że ograniczenia jakie mam to wynik barier architektonicznych, komunikacyjnych lub tych, które tkwią w ludzkich głowach wynikających z niskiej świadomości i braku wrażliwości na potrzeby innych.

Uśmiechnięta Katarzyna Bierzanowska w budynku pełnym ludzi.
fot. Marta Sienkiewicz

Chcę, żeby ludzie myśleli o dostępności w tym, co robią – gdy organizują wydarzenia, stawiają
budynki, tworzą strony internetowe. To jest przydatne nam wszystkim, niektórym szczególnie,
dlatego to powinien być nawyk i dlatego piszę o tym na swojej stronie.

Czy w polskich miastach tych barier jest rzeczywiście tak wiele?

Z całą pewnością w ostatnich latach sytuacja zmienia się na lepsze. Od września współpracuję z fundacją Kulawa Warszawa, od jakiegoś czasu prowadzę też szkolenia dla ludzi, którzy projektują wspólną przestrzeń i są świadomi potrzeb użytkowników i użytkowniczek z niepełnosprawnościami. To bardzo duży krok w dobrym kierunku. Problemów jednak nie brakuje. W każdym mieście mamy wiele za wysokich krawężników, niepotrzebnych schodów czy barier w komunikacji miejskiej, które utrudniają funkcjonowanie nie tylko wózkowicz(k)om, ale także osobom starszym i ludziom z innymi niepełnosprawnościami.

Największym absurdem są chyba nowo wybudowane budynki, które nie zostały dostosowane.

Przykładem może tu być Centrum Spotkania Kultur w Lublinie. To nowy budynek, wzniesiona za ogromne pieniądze chluba miasta. Na pierwszy rzut oka wydaje się być w porządku. Są w nim windy i da się wjechać wózkiem na salę widowiskową. Kiedy jednak wejdziemy nieco głębiej okaże się, że na scenę i do kabin dla tłumaczy/ek prowadzą schody a w pełni dostosowanej toalety nie uświadczysz. Osoba z niepełnosprawnością ruchową nie ma też szans dostać się do części budynku – dostępnej dla pełnosprawnych odbiorczyń i odbiorców.

Uśmiechnięta Katarzyna Bierzanowska na tle drewnianej ściany domu. Ma ubrane rękawice ogrodowe, obik niej stoi butelka wody mineralnej.

W miastach zdarzają się też utrudnienia wynikające z braku świadomości. Kiedy np w supermarkecie czy na dworcu muszę prosić o klucz do toalety czuję się niekomfortowo. Przecież osoby sprawne kiedy chcą udać się do łazienki nie muszą się nikomu z tego spowiadać i chciałabym aby ta zasada była respektowana wobec wszystkich.

Nad jakimi sprawami pracuje Pani m.in. w fundacji?

Jak już wspominałam,prowadzę szkolenia, podejmuję interwencje w sprawach antydyskryminacyjnych, i w stowarzyszeniu, i w fundacji wspólnie badamy różne obszary wykluczenia, uczestniczymy w debatach dotyczących praw osób z niepełnosprawnościami. Dzięki naszym działaniom z przestrzeni miejskiej ZNIKNĘŁA część barier.

Tematem nad którym ostatnio pracujemy jest dostępność gabinetów ginekologicznych dla kobiet z niepełnosprawnościami. Z testu, który na ten temat przeprowadziłam w Lublinie wynika jasno, że sytuacja jest dramatyczna.

W gabinetach brak dostosowań, a w wielu wypadkach problemem jest przede wszystkim fotel ginekologiczny, ponieważ nie można go odpowiednio obniżyć, co uniemożliwia pacjentce np. przesiadanie się z poziomu wózka. W takiej sytuacji można np zaproponować badanie na leżance, ale często lekarzom takie zdawałoby się proste rozwiązanie nie przychodzi do głowy. Problem dotyczy wielu kobiet. Mam nadzieję, że już niedługo uda NAM SIĘ zwiększyć dostępność gabinetów ginekologicznych.

Wspomniała Pani o barierach mentalnych. Czy ma Pani na myśli tylko te po stronie osób sprawnych czy również te prezentowane przez osoby z niepełnosprawnościami?

Chodzi o jednych i drugich. Problemem osób sprawnych jest to, że często nie zdają sobie sprawy na czym polega czyjeś ograniczenie, bariera. Z ich strony potrzebna jest większa wrażliwość na sytuację innych i nie chodzi tu tylko o to, żeNP. W WYNIKU wypadku sami mogą się znaleźć po drugiej stronie. Chodzi o uświadomienie sobie, że w społeczeństwie istnieją ludzie o różnych potrzebach i trzeba je uszanować. Choć to niełatwe, warto, żeby osoby z niepełnosprawnościami próbowały też zrozumiećsytuację drugiej strony. Zdarza się, że napotykając jakąś barierę, żądają jej całkowitej likwidacji tymczasem np w starym budynku nie zawsze można usunąć schody. Jest za to możliwe zrobienie pochylni. Trzeba więc stosować metodę małych kroków. Wiem, że to nie zawsze jest proste.

Katarzyna Bierzanowska ubrudzona kolorowymi farbkami w okularach przeciwsłonecznych.

Oczywiście bardzo ważna jest świadomość własnych praw, której wiele osób nadal niestety nie ma. Równie ważne jest, żeby zastosowane rozwiązania uwzględniały potrzeby wszystkich grup.

W likwidowaniu barier, projektowaniu uniwersalnym i dostępności dla osób z niepełnosprawnościami nie chodzi tylko o uwzględnianie potrzeb osób poruszających się na wózkach. Trzeba pamiętać o osobach z niepełnosprawnością wzroku, Głuchych czy osobach, które korzystają z kul albo psów asystujących. Jeśli chcemy być skuteczni, potrzebna jest współpraca i konsultacje.

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.