Na zdjęciu widzony jest Maks, ubrany w białą koszulę, bawi się kolorowym szalikiem, który powiewa na wietrze.

Niezwyczajne zdjęcia zwykłego dzieciństwa!

Dzieci z zespołem Downa mają takie samo prawo do fajnego życia jak wszystkie inne dzieciaki i nie powinno się ich kategoryzować – opowiada Kamila Bannach-Kądziałko – fotografka i autorka niezwyczajnych zdjęć.

Jak powstał pomysł na wernisaż?

Pomysł na pokazanie pełnego wrażeń, barw i kolorów życia dzieci z zespołem Downa chodził za mną już od dawna. Z wykształcenia jestem oligofrenopedagogiem i zawsze bolało mnie to, że ludzie mają tendencje do kategoryzowania innych. Przypisują im z góry jakieś określone cechy związane z charakterem czy stanem zdrowia i nie zastanawiają się wcale co druga osoba czuje. Jaki jest jej świat?

Zdjęcia, które zobaczą państwo na wernisażu przybliżą Wam świat dzieci z zespołem Downa i głęboko wierzę, że pozwolą Wam zrozumieć, że mają one takie same potrzeby jak wszystkie inne dzieciaki.

Tak samo jak dzieciaki zdrowe bawią się śmieją i mają też swoje problemy. Każda z sześciu sesji ma swojego bohatera lub bohaterów, którzy występują na różnym tle ale zawsze w fajnych modnych ciuchach. Zależało mi na tym, żeby zwalczyć stereotyp o tym, że osoba z niepełnosprawnością intelektualną nie może wyglądać ładnie i chodzi w starych porozciąganych ubraniach. To całkowita nieprawda o czym przekonają się wszyscy, którzy obejrzą zdjęcia.

Zdjęcia to portret dziewczynki z zespołem Downa. Patrzy się w obiektyw, ma długie do pasa brązowe, gładkie włosy, ubrana jest w czarną kurtkę.

Co widać na najciekawszych zdjęciach, które będzie można podziwiać na wernisażu?

Na swój sposób wszystkie są ciekawe, ponieważ każda z sześciu sesji była w zupełnie innym tonie. W pierwszej chciałam pokazać bajkową atmosferę dzieciństwa. Jej bohaterką jest Alicja. Na zdjęciach widać masę ciemnych, tajemniczych kolorów których atmosferę burzy unoszący się coraz bardziej intensywny kolorowy dym. Z niego od czasu do czasu wyłania się mała bohaterka ukazana przy codziennych czynnościach. To biega, to szuka czegoś, a za nią hen w oddali widać różowego pelikana, który może wywołać w widzu zaskoczenie i przenieść go w świat pięknych baśni, dziecięcej wyobraźni i czarów rodem z krainy Alicji.

Drugą z kolei sesję robiłam na zwykłym warszawskim podwórku. Na tle szarych odrapanych i zapomnianych budyneczków widzimy siedzącego w oknie pluszowego Misia, który zdaje się co chwila zerkać w stronę rozciągającego się przed nim wielkiego świata. Misiowi towarzyszą chłopiec i dziewczynka ubrani w stroje które łączą w sobie elementy ubioru z dwudziestolecia międzywojennego, z bardzo mocnymi aż bijącymi w oczy kolorami. Ubrania pomalowane są również w secesyjne wzory. Wszystko to razem daje niezwykle ciekawy efekt łączenia się trzech różnych stylów i światów. Dzieci pogrążone są w wesołej zabawie z lalką i misiem.

Zdjęcie jest w formacie pionowym, u góry zdjęcia widać okno, przez które wygląda pluszowy miś. U dołu zdjęcie kuca dziewczynka, ubrana w kolorowe ubrania oraz beret z pomponem. Patrzy w dół, zapewne coś trzyma w dłoni, lecz nie widać co dokładnie. W drugiej dłoni trzyma lalkę.

Główną postacią kolejnej sesji była Marcela. To nasza najmłodsza uczestniczka ubrana w niezwykle kolorowe stroje, które od razu przywodzą na myśl to że każda dziewczyna niezależnie od wieku lubi się stroić i efektownie wyglądać. Marcela siedzi na ozdobnym krześle ubrana w płaszcz w kolorowe liście, a na głowie ma jasną kolorową chustkę. Można powiedzieć, że jest tak kolorowa jak kolorowy jest świat każdego dziecka. Nawet jeśli jakieś dziecko ma słabą sytuację rodzinną to ratuje się uciekając w świat fantazji i wyobraźni gdzie wszystko jest piękne, ciekawe, bajkowe i ekscytujące.

Gdybym chciała poszukiwać tytułów dla poszczególnych sesji to czwartą nazwałabym z pewnością Radość z lata. Zuza, którą widzimy na plaży nad Wisłą z wielkim entuzjazmem bawi się foremkami, a wokół niej wiszą kolorowe pełne ciepłego światła lampiony. Obraz przypomina pierwsze beztroskie lata życia kiedy można było grzebać w piasku i niczym się nie przejmować. To powrót do świata bezpiecznego, w którym nie ma żadnych trosk gdzie dziecko może się spokojnie rozwijać i bez pośpiechu małymi kroczkami iść ku dorosłości.

Na zdjęciu widzimy dziewczynkę siedzącą po turecku na piasku, w tle znadjdują się drzewa. Dziewczynka bawi się foremkami do piasku, jedną trzyma w ręce, a druga jest umieszczona przed nią na piasku.

Motorem napędowym kolejnych zdjęć jest zdecydowanie wiatr. Nasz bohater, mały Maks wygląda jakby był na wakacjach. Bawi się różnokolorową folią, która co chwila popychana jest do przodu wiatrem. Wygląda to tak jakby żywioł igrał z chłopcem. Maks jednak nie daje za wygraną. Biega, skacze, jest niezwykle aktywny, a nad jego głową widać piękne nieco groźne niebo, po którego błękicie wolno jakby leniwie toczą się wakacyjne chmury.

Ostatnia sesja jest dla mnie najbardziej niesamowita. Jej bohaterka Rozalia zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Od razu złapałyśmy serdeczny przyjacielski kontakt. Przez cały czas pracowała tylko ze mną, a jej rodzice pozostali nieco na uboczu. Udało mi się zrobić kilka naprawdę pięknych portretów Rozalki. Część z nich jest pełna zadumy, jakby głębokiego zamyślenia, ale szczególnie porusza ten na którym widać rozradowaną dziewczynkę tańczącą i bawiącą się mydlanymi bańkami. Moim ulubionym zdjęciem jest to na którym widać Rozalkę z psem do którego jest niezwykle przywiązana. Nasza bohaterka siedzi zamyślona patrząc w okno, a za jej plecami czuwa wierny i pełen oddania przyjaciel. Rozalka zdaje się być zupełnie w swoim świecie. Oczy ma pełne zachwytu i choć człowiek nie jest w stanie odgadnąć co takiego dziewczynka widzi, to siła spojrzenia prowokuje każdego do wejścia w ten piękny wyobrażony przez nią świat, w którym zapewne pies zajmuje jedno z ważniejszych miejsc. Czworonóg zdaje się tu pełnić rolę obrońcy, który doskonale wie że jego zadaniem jest wspierać swoją panią i być przy niej zawsze. Mówią to jego pełne wierności oczy, w których widać także że zwierzę wie że to pani kieruje zabawą i w pełni się jej podporządkowuje.

Gdzie i od kiedy będzie można oglądać te wyjątkowe zdjęcia?

Wernisaż startuje już w poniedziałek osiemnastego stycznia w Mazowieckim Instytucie Kultury. Fotografie będzie można podziwiać aż do Walentynek, a później wyruszą do innych miast w całej Polsce.

Co chciała pani przekazać widzom przygotowując zdjęcia mówiące o świecie dzieci z zespołem Downa?

Bardzo zależało mi na tym, żeby oswoić innych z tematem niepełnosprawności. Kiedy studiowałam oligofrenopedagogikę wydawało mi się, że wszyscy powinni wiedzieć co to znaczy niepełnosprawność albo czym jest zespół Downa, jednak kiedy zaczęłam rozmawiać z ludźmi bardzo szybko przekonałam się, że byłam w wielkim błędzie. Większość z nich nie wiedziała na ten temat absolutnie nic. Niewiedza powodowała u nich strach pewną sztucznie stworzoną blokadę przed kontaktem z osobami z niepełnosprawnością.

Musiałam więc wykonać dużą pracę, żeby przekonać ich, że ludzie niepełnosprawni niczym nie różnią się od nich, a w wielu wypadkach można się od nich sporo nauczyć.

Po tej rozmowie ich postawa diametralnie zmieniała się na lepsze, ale jeśli chodzi o poziom świadomości ludzi w Polsce to nadal mamy przed sobą bardzo wiele pracy. Właśnie dlatego wpadłam na pomysł wykorzystania zdjęć, bo moim zdaniem obraz często przekazuje więcej niż wszystkie piękne słowa. Pełni taką funkcję skutecznego wytrycha który otwiera ludziom umysły.

Mam więc nadzieję, że wystawa po za tym, że dostarczy masy pozytywnych wrażeń artystycznych spełni także ważną funkcję edukacyjną. Widzę wokół siebie bardzo wiele osób z niepełnosprawnością, które robią wszystko aby wychodzić do społeczeństwa. Nie chcą być izolowane, żyć w ośrodkach specjalnych czy internatach. Pragną być z nami i wśród nas, dlatego czas już najwyższy żebyśmy przełamali swoje lęki i otworzyli się na ludzi, których część z nas niesłusznie kategoryzuje i odrzuca. Musimy obalić istniejące wciąż mury i zbliżyć się do krajów Europy Zachodniej gdzie nikogo już nie dziwi jeśli osoba niepełnosprawna na przykład występuje w reklamie jakiś modnych ciuchów. Kontaktując się z osobami z zespołem Downa przekonałam się, że są to ludzie niesamowicie szczerzy, ciepli i otwarci, którzy mają w sobie to coś co wielu z nas traci pod wpływem codziennych kłopotów niesamowitą radość życia. Jestem przekonana, że oglądając zdjęcia dokładnie zrozumiecie o czym mówię. Wernisaż ma tytuł Niezwyczajne zdjęcia, gdzie to nie jest w nawiasie ponieważ tak naprawdę te fotografie są najzwyczajniejszym opisem szczęśliwych chwil z dzieciństwa. Słowo nie ma więc nieco ironiczny wydźwięk i odnosi się do tych wszystkich ludzi pełnosprawnych, którzy w tej zwykłej i pięknej dziecięcej rzeczywistości widzą coś niezwykłego. Mam nadzieję, że część z nich po obejrzeniu fotografii, zacznie podchodzić do tematu inaczej i że kontakt z osobami z niepełnosprawnością stanie się dla nich czymś naturalnym.

Zdjęcie przedstawia dziewczynkę ubraną w bardzo kolorowe ubrania z turbanem na głowie.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.