Zawodnicy Legii Warszawa.

Młociarz, siatkarze, Legia i ręczni, czyli rzecz o tym, jak trafia się z piekła do nieba!

Jak się czujecie po wczorajszym rollercoasterze sportowym?
Zaczęło się od piekła, bo nasz kandydat do złotego medalu w rzucie młotem nie przeszedł nawet eliminacji. Potem było jeszcze gorzej, bo polscy mistrzowie świata przegrali w słabiutkim stylu z Amerykanami. Po tym meczu miałem wrażenie, że słynny polski pech złapał nas za gardło tak mocno, że już nie puści do końca Igrzysk.

Byłem przekonany, że ręczni przegrają z Chorwacją i jednocześnie drżałem o wynik meczu Legii w Irlandii. Na całe szczęście okazało się jednak, że wszystko w przyrodzie musi wyjść na zero. Legioniści rozegrali bardzo przeciętny, ale za to wygrany mecz. Zwycięstwo 2:0 na wyjeździe pozwala już dzisiaj ogłosić, że Legia spełniła sny tysięcy, a może i milionów, polskich kibiców i zagra w najbardziej elitarnych rozgrywkach Europy, jako pierwszy polski klub od dwudziestu lat.

To oni wczoraj uratowali honor polskiego sportu.

Paradoks polega na tym, że nasi zawodnicy dokonają tego wyczynu w sezonie, w którym ich forma pozostawia wiele do życzenia, a gra wygląda bardzo słabo. Któż jednak by się tym przejmował w obliczu takiego sukcesu? Ile już było polskich drużyn, które grały pięknie, były już tuż, tuż i odpadały – jak zawsze. Legia przerwała tą niechlubną tradycję i pokazała, że jako jedyna w Polsce jest w stanie skutecznie rywalizować na poziomie międzynarodowym. Olbrzymie gratulacje dla naszych piłkarzy, którzy awansując dołożą wisienkę na torcie do tytułu mistrza Polski i krajowego pucharu, wywalczonych na stulecie klubu. Lepszego prezentu nie mogli nam wszystkim zrobić. To oni wczoraj uratowali honor polskiego sportu.

Nakręcony i zbudowany ich sukcesem dotrwałem do godziny 1:30 w nocy, aby oglądać polskich szczypiornistów. Chorwacja zawsze była dla nas bardzo ciężkim przeciwnikiem. Drużyną, która wyjątkowo nam nie leżała, więc nie miałem wielkich nadziei. Tymczasem już od początku meczu przecierałem oczy ze zdumienia. Polakom wychodziło wszystko. Byli niezwykle skuteczni w ataku i nieustępliwi w obronie. Krzysztof Lijewski w całym meczu grał ze stuprocentową skutecznością, a Piotr Wyszomirski dokonywał cudów w bramce. Obronił 15 z 31 rzutów rywali, co na tym poziomie rozgrywek jest wynikiem rewelacyjnym. Chorwaci chociaż walczyli, byli bezradni. Nie potrafili w żaden sposób przeciwstawić się świetnie grającym Polakom. Klasą dla siebie był Karol Bielecki. Nasz jednooki zawodnik grał z 80 procentową skutecznością, a w całym turnieju ma już 45 bramek i jest najskuteczniejszym strzelcem. To bardziej, niż cokolwiek innego, udowadnia, że ludzie niewidomi są w różnych dziedzinach najlepsi.

Serdecznie gratuluję naszym szczypiornistom i z wypiekami na twarzy już czekam na piątkowy mecz półfinałowy z Danią. Jeśli zaś chodzi o nieszczęsnych siatkarzy i Pawła Fajdka to oceniając ich występ mam tylko jedną refleksję. Im wszystkim potrzebny jest natychmiast psycholog. Muszą nauczyć się radzić sobie ze stresem i presją. Wszyscy siatkarze i nasz młociarz to zawodnicy doskonali, których klasy i obecności w światowej czołówce nikt nie kwestionuje. Na Igrzyskach Olimpijskich zawodzą już jednak po raz kolejny. Zmieniają się trenerzy, powstają nowe programy szkoleniowe, a wynik ciągle ten sam.

Siatkarze grali jak sparaliżowani. Przerażeni samym słowem ćwierćfinał i bezradni wobec Amerykanów, z którymi w innych okolicznościach wygraliby pewnie bez problemu. To samo dotyczy Pawła i jego porażki z samym sobą. Przecież wszystkie jego rzuty były poniżej krytyki, a przypomnijmy, że jest to zawodnik, który jeszcze niedawno wyprzedzał wszystkich o cztery i pół metra. Zamiast więc wylewać na ich głowy kubły pomyj, zamiast zmieniać trenerów i organizować trzęsienie ziemi, czas pomyśleć o zatrudnieniu specjalisty od mentalności. Wówczas jest szansa, że w dniu takim jak wczoraj, nie będziemy przeżywać rollercoastera. Ani przez moment nie zawitamy do piekła, bo będziemy cały czas w pięknym sportowym niebie.


zdjęcie: PAP

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.