Zdjęcie przedstawia pustą salę Sejmu Polskiego.

Lasciate tutta la speranza! Ograniczenia w dorabianiu do renty pozostają.

Dzisiaj rano przeżyłem niezwykłe rozczarowanie. Przeglądając różne informacje w celu wyszukania dla was ciekawej aktualności, natrafiłem w pewnym momencie na nagłówek: „Do renty będzie można dorabiać bez ograniczeń.” Już mocniej zabiło mi serce, już ucieszyłem się, że może kilkudziesięciu posłów znalazło we łbach nieco oleju. Już zacząłem świętować fakt,
że jestem traktowany jak wszyscy inni obywatele, ale niestety moja radość trwała bardzo krótko. Przy tytule był znak zapytania: a kiedy? Zagłębiłem się w treść artykułu. Wyszła z niego cała naga i smutna prawda o naszych parlamentarzystach. Owszem propozycja zniesienia limitu,
do którego można dorabiać do renty została przedyskutowana, ale wyciągnięte przez posłów wnioski są doprawdy porażające. Co ciekawe panuje w nich wyjątkowa zgoda. Porozumienie ponadpartyjne, o które tak trudno w innych tematach objawia się w pełni gdy trzeba dokopać obywatelom.

Owszem propozycja zniesienia limitu, do którego można dorabiać do renty została przedyskutowana, ale wyciągnięte przez posłów wnioski są doprawdy porażające.

Ale po kolei. Autor petycji wskazuje, że artykuł dziesiąty ustawy o rencie socjalnej jest dyskryminujący i niekonstytucyjny. Zmusza bowiem osoby z niepełnosprawnością do zawieszania renty jeśli ich miesięczne przychody przekroczą 70 procent przeciętnego wynagrodzenia, czyli obecnie dwa tysiące dziewięćset dwadzieścia siedem złotych i dziesięć groszy brutto. Wnoszący argumentuje, że przepis ogranicza aktywność zawodową osób
z niepełnosprawnością. Posłowie pochylili się z uwagą nad petycją obywatelską i o to do czego doszli:

Joanna Augustynowska – Nowoczesna: Propozycja zawarta w petycji, miałaby skutek odwrotny od założonego. Jeżeli osoba osiąga dochód niższy niż siedemdziesiąt procent przeciętnej pensji, nie następuje zawieszenie renty. Bez tego limitu renta będzie podlegać zawieszeniu bez względu na poziom przychodu.

Ależ szanowna Pani poseł! Przecież autorowi petycji chodzi właśnie o taką zmianę prawa aby renta w ogóle nie podlegała zawieszeniu. Czy pani tego nie rozumie? Posłanka przypomniała także, że podobna propozycja była już składana w roku 2008 w projekcie ustawy o emeryturach i rentach z funduszu ubezpieczeń społecznych, która to ustawa została zawetowana przez prezydenta. Wskazano wówczas, że renta nie tylko socjalna jest świadczeniem rekompensującym utratę lub ograniczenie zdolności do zarobkowania i dochód z pracy powinien mieć charakter uzupełniający. Według pani poseł zniesienie instytucji zmniejszania lub zawieszania praw do renty pozbawiłoby rentę tego charakteru, a to przecież świadczenie szczególne przysługujące osobom niezdolnym do wykonywania żadnej pracy.

I teraz, uwaga drodzy czytelnicy, najstraszniejsze według Pani poseł jest to, że całkowita likwidacja limitu spowodowałaby, że renta stałaby się narzędziem do wyrównywania szans i finansowania dodatkowych kosztów z tytułu niepełnosprawności. Racja pani poseł. Do żadnego wyrównywania szans nie można przecież w Polsce dopuścić. Augustynowskiej ochoczo wtóruje pełnomocnik rządu do spraw osób niepełnosprawnych, Krzysztof Michałkiewicz, który uznał pomysł za bezzasadny. Zdaniem Marcina Chrapka z biura Pana rzecznika, niski poziom aktywności zawodowej rencistów wynika z tego, że są to osoby całkowicie niezdolne do pracy i ich możliwości zarobkowania są rzeczywiście bardzo niewielkie. Smakowite jest jednak kolejne zdanie. Według strony rządowej obecne przepisy dają wystarczającą możliwość dorobienia. Proponuję zatem panu urzędnikowi aby sam zaczął pracować za dwa tysiące dziewięćset brutto albo może od razu poszedł na rentę. Będzie mu się żyło dostatnio i wygodnie. Po co pracować panie Chrapek, skoro na rencie może być tak dobrze?

Podobnie jak koledzy myśli przewodniczący komisji Sławomir Piechota z Platformy Obywatelskiej. Przypomniał, że w poprzedniej kadencji zwiększono limit dorabiania do renty z 30 do 70 procent przeciętnego wynagrodzenia i enigmatycznie dodał, że dzisiejsze rozwiązanie jest kompromisem między ideą, a praktyką. „Idea renty socjalnej była taka, że otrzymują ją osoby, które nigdy nie były zdolne do pracy” -mówił Pan poseł. „Jednocześnie akceptujemy to, że te osoby pracują i dorabiają do znacznego limitu. Dwa tysiące dziewięćset złotych to nie jest na polskim rynku niskie wynagrodzenie. Zdecydowaliśmy się na to rozwiązanie, gdyż chcieliśmy zachęcać ludzi do podejmowania zatrudnienia”-dodał Piechota. Panie pośle, jest pan zbyt łaskawy. Akceptujecie to, że te osoby pracują i dorabiają? Dziękujemy bo moglibyście przecież zamknąć nas za to do więzienia. W tym kraju dorabiać, bądź zarabiać pieniądze to niedopuszczalna zbrodnia.

Sygnał jaki dała obywatelom komisja do spraw petycji jest jednoznaczny. Porzućcie wszelką nadzieję. Żadnej zmiany prawa nie będzie.

Siedźcie w domach i żyjcie za sześćset złotych, a jeśli już naprawdę chcecie komuś zawracać głowę i pracować, to nie dostaniecie więcej niż dwa tysiące na rękę. Tyle właśnie wychodzi po odliczeniu wszystkich obowiązkowych składek. Tak wygląda poziom świadomości posłów Rzeczpospolitej Anno Domini 2016. To poziom zaściankowy i zatrważająco niski. Nadal, jak zawsze, koncentrują się na przeszkadzaniu obywatelom i blokowaniu nomen omen dobrych zmian prawa. Idea blokowania i przeszkadzania zaciera nawet naturalne dla nich podziały partyjne. Cóż jest mi z tego powodu bardzo przykro i mam nadzieję, że w kolejnym sejmie będzie po prostu mniej debili przeszkadzających ludziom zarabiać pieniądze.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.