Kto z was rodacy chce pięćset złotych?!

Tak zdaje się krzyczeć nasz rząd nie zwracając uwagi na coś co w krajach lepiej rozwiniętych jest standardem zindywidualizowanie pomocy.
Wbrew temu co mógłby sugerować początek nie będzie to artykuł o pięciuset złotych na dziecko. Nie będzie także dotyczył bezpośrednio budżetu państwa, choć sprawa którą chcę poruszyć w pewien sposób jest z nim związana. W przeddzień świąt, kiedy przygotowujecie smaczne potrawy lub szalejecie po sklepach wybierając wymarzone prezenty dla najbliższych chciałbym zwrócić Waszą uwagę, że są w naszym kraju ludzie, którzy mimo iż zdobyli wykształcenie i nawet pracują nie mogą sobie pozwolić na zorganizowanie świąt za własne pieniądze.

Chodzi mi tutaj konkretnie o osoby, które potrzebują pomocy przy wszystkich podstawowych czynnościach 24 godziny na dobę. Państwo w żaden sposób im jej nie zapewnia. Muszą za nią płacić z własnej kieszeni, a w ramach pomocy mogą liczyć na rentę socjalną wynoszącą nie całe 650 złotych miesięcznie. Jeżeli nawet pomnożymy tę kwotę przez 12 czyli ilość miesięcy w roku otrzymamy niespełna osiem tysięcy złotych czyli sumę która, w Warszawie od biedy wystarczy na pokrycie opłat czynszowych. Jeśli nawet osoba z niepełnosprawnością ruchową podejmie pracę o co jest bardzo trudno, bo zazwyczaj skreśla się ją już na starcie jako zbyt chorą, żeby pracować to zazwyczaj zarabia najniższą możliwą stawkę wystarczającą z trudem na jedzenie.

Dodatkowym utrudnieniem jest narzucone systemowo ograniczenie zarobków. Jeśli bowiem taki człowiek zarobi niecałe trzy tysiące złotych miesiącu natychmiast traci z renty tyle o ile przekroczył dopuszczalny limit zarobków. Przeprowadzając tą przyznajmy skrótową i pobieżną analizę ekonomiczną nie wymieniłem jeszcze najważniejszej pozycji. Asystent, który pomaga osobie z niepełnosprawnością w takich czynnościach jak jedzenie, ubieranie się mycie itd kosztuje często nawet 50 złotych za godzinę. Przy takich wydatkach łatwo policzyć, że żeby w naszym kraju pozwolić sobie na luksus bycia niepełnosprawnym trzeba być bardzo bogatym.

Jedna z moich wieloletnich przyjaciółek urodziła się z dziecięcym porażeniem mózgowym. Jest człowiekiem niezwykle inteligentnym i bardzo dobrze wykształconym. Od kilku lat pracuje w jednej z firm wklepując dane do komputera ponieważ nigdzie indziej nie mogła znaleźć zatrudnienia. Jej stan zdrowia pozwala właściwie na mocno ograniczone ruchy jedną ręką. Mimo to jest człowiekiem pełnym optymizmu i żyjącym absolutnie normalnie. Wszystkie zarobione przez nią pieniądze plus renta idą jednak na opłacenie pomocy w czynnościach, których nie może podjąć samodzielnie ze względu na stan zdrowia.

Odpowiedzcie sobie sami, czy ma ona szansę na zorganizowanie hucznych świąt Bożego narodzenia. Zastanówmy się przez chwilę co mogłoby rozwiązać jej problem. Moim zdaniem pomoc finansowa od państwa adekwatna do jej potrzeb. Wielu z was powie przecież Polski na to nie stać. Zawsze odpowiadam na to, że jak najbardziej stać albo raczej byłoby stać gdyby umiała zarządzać pieniędzmi i nie wrzucała wszystkich ludzi z niepełnosprawnością do jednego worka. Zupełnie inaczej wygląda na przykład sytuacja osoby z niedosłuchem, dla której skuteczną pomocą może okazać się jedno razowe wsparcie przy zakupie aparatów od sytuacji człowieka przykutego do łóżka i całkowicie uzależnionego od innych. Każdy z tych przypadków powinien być rozpatrywany indywidualnie po to żeby wsparcie nie miało tylko charakteru symbolicznego.

Istnieje przecież w naszym kraju cała masa osób z niepełnosprawnością dobrze wykształconych i gotowych do pracy, którym jednak nikt nie chce dać szansy. W efekcie większość z nich żyje na rentach takich samych dla wszystkich, które nie pomagają w niczym bo ani nie można się za nie utrzymać ani opłacić najbardziej elementarnych potrzeb. Dopóki więc nie zmienimy w naszym kraju diametralnie sposobu myślenia o pomocy osobom z niepełnosprawnościami będziemy ciągle tkwić w takim zaklętym i niewspierającym w zasadzie nikogo kręgu. Podobnie rzecz się ma z rządową propozycją pięciuset złotych na dziecko, która może rozwalić budżet państwa i po raz kolejny ma być udzielana praktycznie wszystkim niezależnie od ich sytuacji finansowej. Wydawać by się mogło, że to niezwykle socjalistyczne podejście rodem z PRL zupełnie nie pasuje do partii budującej swój wizerunek na skrajnym antykomunizmie. Niestety jednak jej decydenci podobnie jak wielu innych przed nimi nie widzą konkretnego człowieka i jego potrzeb. Patrzą na .społeczeństwo jak na morze anonimowych jednostek a takie podejście nigdy nie przynosi nic dobrego. Dopóki więc w naszym kraju nie zacznie obowiązywać zasada, że to obywatel i człowiek jest najważniejszy dopóty nie pójdziemy do przodu ani ze sprawami pomocy socjalnej z prawdziwego zdarzenia ani z kwestią wyższej jakości życia.

Przepraszam Was drodzy czytelnicy, że tym mało optymistycznym wpisem burzę wasz świąteczny nastrój ale uważam że ten czas to najlepszy moment aby upomnieć się publicznie o tych, którzy przez cały rok są ignorowani. Jednocześnie zapewniam was że już od jutra przejdziemy do tematów weselszych i przyjemniejszych tak żebyście czytając bloga mogli poczuć prawdziwie świąteczną atmosferę.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.