Zdjęcie przedstawia jaśniewielmożnego redaktora Filipa, w okularach, muszce, eleganckiej marynarce, trzymającego laskę (drewnianą).

Kronika tygodniowa nr 69.

Kronika tygodniowa nr 69, 8 października 2017.
Czy zdarzyło się wam kiedyś, że zawaliliście coś w pracy? Zapewne niejednokrotnie. Człowiek nie jest przecież idealny. Czy jednak z tego powodu dostaliście kiedyś w ryj od przypadkowego opryszka na ulicy? Przypuszczam, że nikomu z Was taka sytuacja się nie zdarzyła. Tymczasem Legia po raz kolejny okazała się klubem przekraczającym granice i łamiącym wszelkie standardy.

Po tym jak kilka lat temu zasłynęliśmy w Europie odpadając mimo wygranej w dwumeczu sześć do jednego wydawało się, że już nic bardziej absurdalnego zdarzyć się nie może. Tymczasem po kompromitującej grze i ośmieszającej Legię porażce w Poznaniu zero do trzech zdarzyło się coś niewyobrażalnego.

Piłkarze po powrocie w środku nocy do klubu zostali pobici przez grupę kiboli.

Pytanie pierwsze. Kto pozwolił przebywać na terenie klubu ludziom o zdecydowanie agresywnych zamiarach i to po mimo iż w w godzinach nocnych obiekt jest dla zwykłego kibica zamknięty? Dlaczego klub wiedząc o tym, że jest to mecz podwyższonego ryzyka i że porażka z pewnością wywoła wściekłość kiboli nie zapewnił piłkarzom ochrony? Jak to możliwe, że do autokaru z piłkarzami wchodzi kibol i zaczyna dyktować warunki? To znaczy ty wychodzisz boś niewinny a ty zostajesz i dostajesz w mordę. To już nawet nie są standardy białoruskie. To praktyki rodem z republik bananowych i miejsc totalnego bezprawia.

Nic dziwnego, że część – przyznajmy, tragicznie ostatnio grających – piłkarzy chce rozwiązania kontraktu z winy klubu, bo nie zapewnił im bezpieczeństwa. Bardzo smutna jest w tym wszystkim rola jaką odegrał trener. Już na konferencji prasowej zrobił rzecz niedopuszczalną, bo zaczął obrażać piłkarzy nazywając ich dziewczynkami. Być może takimi refleksjami mógł się podzielić z nimi przy zamkniętych drzwiach w szatni ale nigdy powtarzam nigdy publicznie.

Kiedy autokar dojechał do Warszawy, kibol wódz powiedział trenerowi żeby stanął z boku bo to co tu się będzie działo to nie jego sprawa i odważny Romeo stał z boku patrząc jak okładani przez kiboli są jego piłkarze.

Jak myślicie jaki szacunek ma obecnie trener w drużynie? Na to pytanie choć retoryczne można odpowiedzieć powtarzając informację jaka wyciekła z klubu, że podczas treningu piłkarze wyzywali trenera. Co zrobił klub po całym zajściu? Bardzo niewiele. Długo czekał zanim wydał jakiekolwiek oświadczenie i dopiero na drugi dzień pan właściciel ostro skrytykował kiboli. Ci ostatni to oczywiście wielcy patrioci wychwalani przez obecne władze. Po prostu postanowili zaprowadzić porządek metodami z czasów okupacji. Chciałoby się zakrzyknąć ironicznie cześć i chwała bohaterom.

Jaki jest ostateczny bilans? Tragiczna forma drużyny, znienawidzony przez piłkarzy trener, kibole nienawidzący piłkarzy i piłkarze chcący rozwiązywać kontrakty. Wszystko to po sezonie, w którym Legia grała w Lidze Mistrzów, zarobiła wielkie pieniądze i miała mieć przed sobą świetlaną przyszłość. Żeby tak spierdolić całą sytuację, trzeba mieć zaiste ogromny talent do zarządzania. Serdeczne gratulacje panie Dariuszu.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.