Zdjęcie przedstawia jaśniewielmożnego redaktora Filipa, w okularach, muszce, eleganckiej marynarce, trzymającego laskę (drewnianą).

Kronika tygodniowa nr 40

Kronika tygodniowa nr 40, 19 marca 2017.
Już w pierwszych miesiącach tego roku widać, że będzie on niezwykle smutny i trudny dla świata polskiej kultury. Nie tak dawno odeszła wspaniała aktorka Danuta Szaflarska, a ledwie kilka dni temu gruchnęła przygnębiająca wiadomość o śmierci Wojciecha Młynarskiego.

Pan Wojciech był reprezentantem świata, którego już nie ma. Człowiekiem obdarzonym błyskotliwym umysłem, niezwykłą inteligencją i naturalnym poczuciem humoru. Jak nikt potrafił wychwytywać i opisywać absurdy w otaczającej nas rzeczywistości. Teksty jego piosenek znają i nucą wszyscy -nie zawsze uświadamiając sobie kto jest ich autorem.

Młynarski był artystą niezwykle wszechstronnym. W jego szerokim repertuarze nie brakuje piosenek skłaniających do refleksji takich jak chociażby 12 Godzin z Życia Kobiety, ale i frywolnych jak nieśmiertelne Jesteśmy na Wczasach, czy inteligentnie ironicznych np Po Co Babcię Denerwować. Ta ostatnia piosenka przypomina zresztą nam wszystkim o bardzo ważnym okresie w życiu i twórczości pana Wojciecha.

Większość jego aktywności artystycznej przypadła bowiem na czas polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Inteligentna i zabawna drwina była dla komunistów czymś nie do zniesienia. Młynarski należał do artystów najbardziej zakazanych i zwalczanych, a mimo to – a być może właśnie dlatego – słyszeli o nim wszyscy.

Jako swego rodzaju twórca wyklęty wielokrotnie zresztą starał się interweniować i walczyć o możliwość wydania, nagrania czy wykonywania własnych utworów. Kilka lat temu wpadła mi w ręce kaseta z koncertem pana Wojciecha w teatrze Ateneum z początku lat dziewięćdziesiątych. Podczas występu opowiedział zabawną anegdotę, która nie jednego niedowiarka mogłaby przekonać o istnieniu Boga.

Pamiętam, że strasznie mi zależało na tym utworze – mówił mistrz Młynarski. Dotarłem więc na najwyższy szczebel, ale cenzor był nieustępliwy. W końcu zniecierpliwiony zapytałem go: Czy pan się nie boi tak postępować? Dyrektor odpowiedział z bezbrzeżnym zdumieniem: A czego ja się mam bać. Krzyknąłem Boga Boga niech się pan boi. Dyrektor pobladł i zrywając się z miejsca wrzasnął cicho cicho i zamknął drzwi.

Ta w gruncie rzeczy nieprzyjemna historia opowiedziana przez pana Wojciecha wywołała wśród publiczności olbrzymią salwę śmiechu. Młynarski jak nikt, potrafił wzruszać i bawić kilka pokoleń Polaków. Jego piosenki poprawiają humor i dają siłę do zmagania się z niełatwą przecież codziennością. Pokazują, że świat pięknych dowcipnych słów i dźwięków jest gdzieś blisko tuż obok nas.

Wiele z tekstów Młynarskiego takich jak słynne Przyjdzie Walec i Wyrówna czy Róbmy Swoje weszło na stałe do języka polskiego i możemy tylko przypuszczać jak wiele niezapomnianych kawałków zdołałby ów mistrz jeszcze stworzyć, gdyby nie odszedł w samym środku epoki narastającego z dnia na dzień absurdu.

Będzie nam wszystkim bardzo pana brakować panie Wojciechu i choć zrobił pan dla polskiej kultury niezwykle dużo, to chciałoby się wyciągnąć od pana jeszcze więcej.

Miejmy nadzieję, że znajdzie się wśród polskich twórców ktoś, kto będzie potrafił robić swoje i zdoła choćby częściowo wypełnić pustkę jaka powstała wraz z pańskim odejściem, choć trzeba uczciwie przyznać, że będzie to zadanie niezwykle trudne.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.