Królewska Legia zatrzymała Real!

A więc jednak. Możliwa jest normalna gra, strzały z dystansu, szybkie i celne podania. Wystarczyło kilka tygodni rządów Medżika Magiery, żeby raz na zawsze zatrzeć tragiczne albańskie wspomnienie.

Wczorajszy remis z Realem jest wielkim triumfem Legii, zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę okoliczności w jakich został wywalczony. Mecz odbywał się przecież na ziejącym pustką stadionie, a piłkarze Legii przegrywali już od pierwszej minuty zero do jednego. Po kolejnych 35 minutach i strzale Benzemy, było już dwa zero dla Realu i każdy logicznie myślący kibic był pewny, że spotkanie zakończy się pogromem. Piłka nożna jest jednak tak piękną grą właśnie dlatego, że nic w niej nie można przewidzieć. Legioniści poderwali się do walki. Wyprowadzali szybkie akcje z ogromną ilością dokładnych podań, co w polskich warunkach jest rzeczą niespotykaną. Być może fakt iż jedną z bramek zdobył po strzale z dystansu niezawodny Miro Radowić nie może nikogo dziwić, ale już to że wyczyn ten powtórzyli dwaj ulubieńcy poprzedniego trenera Moulin i Odjidja-Ofoe zakrawa na cud.

W każdym razie fakty są takie, że Legia ze stanu zero do dwóch, wyszła pod koniec meczu na prowadzenie trzy dwa i galaktyczni królewscy musieli mocno się spiąć, żeby doprowadzić do remisu. Po spotkaniu piłkarze Realu i ich trener Zinédine Zidane nie kryli rozczarowania, a miny hiszpańskich dziennikarzy był podobno bezcenne. Remisując mecz z wielkim Realem, legioniści zadali kłam wszystkim teoriom o tym, że nie zdobędą ani jednego punktu, że nie strzelą żadnej bramki i że w ogóle nie nadają się do Ligi Mistrzów. Cała Europa dowiedziała się wczoraj, że nie taka Legia słaba jak ją malują. Nasi zawodnicy pokazali wszystko co w nas legionistach najpiękniejsze. Walkę do ostatniej kropli krwi, ambicję, determinację i niezłomną wiarę. Taką Legię ogląda się z przyjemnością zawsze i nawet gdyby przegrała to nikt by wczoraj nie narzekał.

Drużyna Jacka Magiery nareszcie gra jak na tak wielki klub przystało. W przypadku tego trenera najlepiej sprawdza się powiedzenie – cudze chwalicie swego nie znacie. Po co było zatrudniać podejrzanego Albańca skoro pod nosem mieliśmy tak solidnego i oddanego Legii specjalistę? To pytanie kieruję do wybitnie inteligentnych właścicieli Legii. We wczorajszym wieczorze wszystko było więc piękne i historyczne. Tym większa więc szkoda, że normalni kibice nie mogli oglądać meczu na żywo, ale to już zasługa kiboli, w których obecny zarząd zdawał się być jeszcze do nie dawna zakochany. Ciekawym czy po tak surowej lekcji coś w postawie właścicieli ulegnie zmianie czy nadal będą woleli płacić milionowe kary i schlebiać kibolom.

źródło zdjęcia: www.dziennik.pl

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.