Obrazek przedstawia logo PFRONu - napis Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, po prawej znajduje się kółko.

Kilka refleksji na temat bezprawnego wyciągania środków z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Mniej więcej przed tygodniem całą Polskę obiegła wiadomość, że grupa przestępcza, której domniemanym szefem jest znany i umocowany politycznie adwokat Marcin D. wyprowadziła z funduszu mającego pomagać osobom niepełnosprawnym kilkanaście milionów złotych. Większość osób łapała się za głowę i zadawała pytanie jak to było w ogóle możliwe i dlaczego tej grupie osób udawało się prowadzić działalność przestępczą całymi latami? Śpieszę więc z wyjaśnieniem i opisem systemu, którego konstrukcja serdecznie zaprasza i zachęca do kradzieży wszelkiego typu cwaniaczków.

Zgodnie z obowiązującymi obecnie przepisami każdy pracodawca zatrudniający osobę z niepełnosprawnością na umowę o pracę może ubiegać się w PFRONIE o częściowy zwrot kosztów wynagradzania pracownika. Ponadto ma prawo otrzymać środki na tak zwane przystosowanie miejsca pracy, czyli w praktyce na przykład na zakup komputera z odpowiednim oprogramowaniem, likwidację w miejscu pracy barier architektonicznych lub inny cel który odpowiednio uzasadni jako niezbędny osobie z niepełnosprawnością do wykonywania postawionych przed nią zadań. Żeby otrzymać środki wystarczy jedynie wypełnić odpowiedni formularz i państwowy fundusz przelewa pieniądze. Przepisy określają również jasno, że PFRON ma prawo do kontroli tego jak wydane zostały środki. Z prawa tego urzędnicy funduszu korzystają jednak niezwykle rzadko. Dlaczego? Być może przyczyną jest ich podejście do osób z niepełnosprawnością?

Kiedy na przykład sam prowadziłem działalność, na której uruchomienie otrzymałem z funduszu dofinansowanie mniej więcej po roku urzędnicy zgłosili się do mnie aby skontrolować wszystkie dokumenty i zakupione prze ze mnie sprzęty. Kontrola przebiegła pozytywnie, ponieważ wszystko miałem w porządku ale gdyby nie to, że towarzyszyła mi przy niej moja partnerka w ogóle by się nie odbyła. Urzędnicy bowiem gdy zobaczyli przed sobą osobę niewidomą całkowicie zbaranieli i nie potrafili otworzyć ust, żeby ze mną porozmawiać, nie mówiąc już o zadaniu jakiegoś konkretnego pytania.

Efektem sporadycznych kontroli jest oczywiście powstawanie na masową skalę tak zwanych firm krzaków. Drobni złodziejaszkowie, menty i cwaniaczki, a co jeszcze bardziej ohydne także ludzie dobrze sytuowani i celebryci oficjalnie zatrudniają osobę z niepełnosprawnością i natychmiast zaczynają stosować różne metody aby ją okraść. Istnieje na przykład firma w której każdemu zatrudnionemu każe się założyć osobne konto w konkretnym banku do przelewów z pracy. Dlaczego? Czy osoba taka nie mogłaby skorzystać z własnego już istniejącego konta? Okazuje się, że nie ponieważ wówczas szefowie firmy nie otrzymaliby pięćdziesięciu złotych premii od banku za polecenia konta nowemu klientowi. Powiecie, że pięćdziesiąt złotych to drobiazg. Być może, ale jeśli pomnoży się je razy dwieście, trzysta, czy czterysta osób to wychodzi całkiem przyjemna sumka. Innym sposobem jest wypłacanie pensji nie w pieniądzach ale w produkowanych przez firmę towarach, na przykład kosmetykach. Mówi się takiej osobie pensji wprawdzie nie otrzymasz, ale masz tutaj równowartość w perfumach kremach dezodorantach itd. Co sprzedasz to twoje. Sposób trzeci polega na cichej umowie z samą osobą niepełnosprawną. Mówi się, słuchaj nie musisz nic robić będziesz nam tylko podpisywać listę, dostaniesz do ręki trzysta złotych a my zgarniemy za ciebie co miesiąc tysiąc osiemset. Znowu polecam mnożenie tysiąc osiemset razy trzysta miesiąc w miesiąc. Ktoś z was mógłby zapytać dlaczego osoby z niepełnosprawnością milczą? Czemu pozwalają się tak traktować? Z jakiego powodu nie zawiadamiają prokuratury. Już spieszę z odpowiedzią.

Dzieje się tak dlatego, że większość z tych osób mimo posiadanych umiejętności skończonych studiów etcetera latami nie może znaleźć nigdzie jakiejkolwiek pracy i zmuszona jest do życia za sześćset pięćdziesiąt złotych miesięcznie. Nasi państwowi spece od polityki społecznej prowadzący badania wśród rodzin najuboższych określają, że kwotą niezbędną do przeżycia miesiąca i pozwalającą opłacić czynsz oraz nie umrzeć z głodu jest tysiąc sto osiemdziesiąt siedem złotych na osobę. Niepełnosprawnym państwo każe żyć za kwotę niemal dwa razy niższą. Jednocześnie bierność urzędów pracy do których idzie się tylko po to, żeby się zarejestrować bo i tak w niczym nie pomagają zamyka drogę wielu ludzi do normalnego rozwoju zawodowego, a co za tym idzie bezpiecznego i stabilnego życia. Jeśli taka sytuacja trwa na przykład dziesięć albo piętnaście lat czy można się dziwić, że zdesperowany człowiek przyjmuje choćby te marne trzysta złotych, które pozwalają mu żyć nieco godniej i nie ujawnia przestępczych machinacji tych, którzy czerpią milionowe zyski i wywożą pieniądze na Seszele? Człowiek taki zostawiony jest w sytuacji bez wyjścia bez żadnej pomocy państwa. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest jednak to, że ogromna większość urzędników państwowych wie o tym procederze od lat i wyraża milczącą zgodę na jego trwanie. Jak zatem można z tym skończyć? Trzeba drodzy państwo zacząć szanować ludzi i oceniać ich przez pryzmat tego co potrafią, a nie z perspektywy tego co im dolega. Trzeba zreformować urzędy pracy tak, aby pracujący tam ludzie nie zajmowali się tylko przekładaniem papierków, ale aktywnie poszukiwali pracy bezrobotnym. Trzeba również zwiększyć kontrolę państwa i czuwać nad beztrosko wypłacanymi pieniędzmi, które nie są wykorzystywane zgodnie z procedurami i określonym przez państwo przeznaczeniem. Roboty zatem do zrobienia jest wiele i nie ma żadnej innej alternatywy. Jeśli bowiem nasze państwo się nie ocknie to niepełnosprawni nadal pozostaną bezrobotni lub jedynie fikcyjnie zatrudnieni, a korzystać na wszystkim będą dobrze sytuowane prawnicze cwaniaczki pokroju Marcina D i jemu podobnym. Smutnym podsumowaniem aktualnego stanu rzeczy jest umieszczona w internecie opinia jednego z fikcyjnie zatrudnionych ludzi o jednym z aresztowanych: „Jak wyjdzie to mu podziękuję, że mogłem sobie dorobić chociaż te trzysta złotych”. Jak długo nasze „solidarne” jak podkreśla się codziennie państwo ma zamiar tolerować ten stan rzeczy?

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.