Na zdjęciu widać brzuch kobiety w ciąży, która trzyma na wysokości pępka serduszko wycięte z papieru.

Jak zachęcić ludzi do życzliwości wobec kobiet w ciąży?

Moje drogie czytelniczki! Na koniec roku postanowiłem zająć się tematem który będzie bliski sercu każdej dziewczyny, jeśli niebawem spodziewa się dziecka. O tym w jaki sposób nakłonić ludzi do pomocy i życzliwości wobec Was wszystkich które nosicie w sobie ten najdroższy mały skarb opowie Natalia Olszewska z fundacji Jestem w drodze.

Pani Natalio. W jaki sposób spowodować, żeby kobieta w ciąży była dostrzeżona przez innych w sklepowej kolejce, czy w autobusie i jak zachęcić ludzi do ustąpienia jej miejsca czy udzielenia pomocy?

Żeby osiągnąć wspomniany przez pana cel potrzebna jest moim zdaniem zmiana świadomości i postaw społecznych. Podstawowym celem jaki stawia sobie założona przez nas fundacja Jestem w drodze, jest budowanie pozytywnych postaw wobec osób, które w jakiś sposób są wykluczone z życia społecznego. Jako że obie z koleżanką i współzałożycielką fundacji jesteśmy mamami w pierwszej kolejności zajęłyśmy się trudnościami na jakie natykają się kobiety w ciąży. Wbrew powszechnej opinii ciąża nie jest stanem zwyczajnym. To czas, w którym kobieta czuje się i funkcjonuje inaczej niż zazwyczaj, a ponieważ w ostatnich latach kobiety decydują się na urodzenie dziecka coraz później to coraz trudniejsze staje się również znoszenie wszystkich problemów jakie może powodować ciąża.

Warto wiedzieć o tym, że wysiłek związany z noszeniem i urodzeniem dziecka znacznie przewyższa ten, który zawodowy sportowiec wkłada w maraton. Przez całe dziewięć miesięcy kobieta może mieć różne dolegliwości niewidoczne na pierwszy rzut oka i dlatego ludzka pomoc i życzliwość jest jej bardzo potrzebna, żeby więc ułatwić dziewczynom sprawę zakomunikowania swojej sytuacji innym wpadłyśmy na pomysł stworzenia specjalnego znaczka. To rozwiązanie wydaje nam się najprostsze i najbardziej czytelne. Kobieta będąca w ciąży może przypiąć go w widocznym miejscu do ubrania czy torebki i tym samym dać jasny, ale dyskretny sygnał otoczeniu, że może potrzebować pomocy. Znaczek ma formę niedużej metalowej przypinki do ubrania. Jest kołem o średnicy mniej więcej pięciu centymetrów, na którym bardzo widoczny jest zarys drogi układającej się w kształt brzucha kobiety w ciąży. Widać na nim hasło Jestem w drodze, a literka o w ostatnim wyrazie zamieniona jest na serduszko. Znajduje się na nim czerwona kropeczka dzięki czemu całość łatwo przyciąga wzrok. Naszym celem na przyszły rok jest spopularyzowanie znaczka, jednak już dzisiaj mamy sygnały od dziewczyn, które z niego korzystają, że ludzie orientując się w sytuacji odnoszą się do nich z większą życzliwością i są bardziej skłonni do udzielania pomocy. Chcemy propagować ideę znaczka, aby ułatwić sytuację kobiet stojących w kolejkach, w sklepach, aptekach na pocztach czy oczekujących na miejsce siedzące w autobusie.

Z pani słów wynika, że dość negatywnie ocenia pani obecny stan świadomości społecznej, bo przecież pierwszeństwo dla kobiety w ciąży w kolejce czy w autobusie powinno być w świadomym problemu społeczeństwie sprawą oczywistą. Czy naprawdę w Polsce wygląda to aż tak słabo?

Zdania na ten temat są bardzo podzielone. Bardzo wiele uczestniczek naszej akcji skarżyło się przed otrzymaniem znaczka na to że przywileje kobiet w ciąży nie są respektowane przez otoczenie. Nie chodzi nawet o to, że my jako Polacy chcemy zrobić coś komuś na złość. Po prostu nie widzimy drugiego człowieka. Ostatnie badania, które przeprowadziliśmy w fundacji wyraźnie pokazały, że życzliwość wobec osób z niepełnosprawnościami lub w ciąży rozkłada się w formie krzywej. Mamy pewną ilość entuzjastów, którzy udzielają pomocy bardzo chętnie i bez żadnego dodatkowego bodźca, jest także grupa kompletnych egotyków, którzy nie są zainteresowani udzieleniem pomocy nikomu ale największą część stanowią osoby, z tak zwanej szarej strefy życzliwości. Są to ludzie, którzy udzielają pomocy jeśli dostaną konkretny i czytelny sygnał o tym, że ktoś jej potrzebuje. Takim bodźcem ma być dla nich właśnie znaczek. Ogromne znaczenie ma też to w jaki sposób kobieta komunikuje się z otoczeniem.

Ogólnie, mam wrażenie że jako społeczeństwo nie umiemy dzisiaj prosić, nie umiemy dziękować i nie wiemy w jaki sposób budować pozytywną relację.

Często zdarza się więc iż dziewczyna uważa że jej się wszystko należy zaczyna się gwałtownie wykłócać ze wszystkimi co oczywiście daje bardzo negatywny efekt społeczny i utrwala fatalny stereotyp o kłótliwych babach w ciąży.

Jakie efekty przynosi dotychczas akcja? Czy znaczek cieszy się popularnością?

Pomysł został bardzo ciepło przyjęty przez dziewczyny w ciąży i media, które widzą w akcji ważny i bardzo pozytywny cel społeczny. Wystartowałyśmy w listopadzie i do tej pory rozdałyśmy już niemal tysiąc znaczków. Sądzę, że jak na początek działalności to bardzo dobry wynik. Mamy też sygnały o tym że wielu dziewczynom znaczek przydał się w konkretnych sytuacjach na przykład w aptece gdzie sprzedawczyni zauważywszy stworzony przez nas symbol natychmiast przyjęła panią bez kolejki. Myślę, że w Warszawie jest teraz znakomity moment na realizację takiej akcji. Nasze miasto staje się coraz bardziej nowoczesne ale też wypełnia się coraz bardziej zabieganymi ludźmi. Właśnie dlatego, warto przypominać wszystkim o codziennej zwyczajnej życzliwości.

Czy znaczek to pionierska polska inicjatywa czy też jest on już stosowany na świecie?

Pomysł stworzenia znaczka zaświtał nam w głowie podczas wycieczki do Wielkiej Brytanii. Tam jest on powszechnie stosowany przez kobiety w ciąży, które podróżują metrem. Znaczek angielski jest jednak zupełnie inny. Nie ma w nim tego aspektu akcji społecznej, nie ma promowania postaw asertywności. Jest to tylko i wyłącznie akcja transportu miejskiego, a przekaz londyńskiego znaczka jest bardzo czytelny, a nawet mocno stygmatyzujący. Widać na nim dziecko na pokładzie co sugeruje w sposób niedwuznaczny, że nosząca go kobieta jest w ciąży. W naszej akcji wybrałyśmy hasło znacznie bardziej dyskretne. Jestem w drodze, czyli jakby w podróży w czasie pewnej zmiany i dlatego mogę oczekiwać pomocy. To rozwiązanie wydaje nam się dużo bardziej taktowne. Akcję podjęłyśmy również dlatego, że chcemy rozwinąć w Polsce kulturę życzliwości. Wzorem mogą być dla nas Stany Zjednoczone gdzie standardem jest, że widzi się drugiego człowieka, pomaga się i rozmawia z nim, a relacje społeczne są znacznie silniejsze niż u nas.

Czy pani zdaniem Warszawa to miasto przyjazne, które ułatwia funkcjonowanie kobietom w ciąży?

Jeśli chodzi o sferę opieki zdrowotnej to sądzę, że jesteśmy na bardzo wysokim poziomie rozwoju. Wiele natomiast pozostaje do zrobienia w sprawach kultury, pewnej społecznej uważności i respektowania przywilejów kobiet w ciąży. Musimy nauczyć się wczuwać w ich sytuację bo przecież zdarza się, że dziewczyna mimo iż w zatłoczonym metrze czy autobusie jest jej gorąco i słabo może nie mieć odwagi poprosić o pomoc. Widzę jednak, że temat macierzyństwa jest coraz bardziej nagłośniony medialnie i dzięki temu świadomość społeczna bardzo szybko się zmienia. Wierzę, że nasza akcja również przyczyni się do coraz lepszego traktowania przyszłych matek i ich sytuacja będzie bardzo dobra. Marzy mi się stolica o której moglibyśmy powiedzieć, że jest to najbardziej przyjazne dla matek i kobiet w ciąży miasto na świecie. Cieszę się więc bardzo, że z roku na rok znika coraz więcej barier architektonicznych. Jest coraz więcej podjazdów i miejsc w których można spokojnie przewinąć dziecko. Zawsze jednak najważniejsza jest obecność drugiego życzliwego i gotowego do pomocy człowieka, dlatego wszystkim obecnym i przyszłym matkom życzę żeby w nowym roku na swojej drodze spotykały jak najwięcej takich osób. Zapewniam was, że w fundacji będziemy ostro pracować nad tym żebyście wszystkie mogły się czuć bezpiecznie i były otoczone życzliwością.

 

foto: Jestem w drodze

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.