zdjęcie z premiery Teatru dla niewidomych i słabo widzących.

Jak stworzyć spektakl dla niewidomych?

Teatr powinien być blisko ludzi, dawać im radość i budzić emocje, dlatego staram się, aby spektakle były dostępne dla wszystkich – opowiada Ewa Pilawska dyrektor Teatru Powszechnego w Łodzi, w którym od jedenastu lat prezentowane są spektakle dla widzów z niepełnosprawnością wzroku.

zdjęcie z premiery Teatru dla niewidomych i słabo widzących.

Jak narodził się pomysł stworzenia teatru dla niewidomych?

Pomysł na realizację spektakli, które byłyby łatwe w odbiorze dla osób niewidomych narodził się u mnie z potrzeby serca. Od zawsze jestem zwolenniczką zasady Teatr blisko ludzi. Stworzenie widzom z niepełnosprawnością wzroku możliwości wyjścia do teatru, przeżywania emocji i nawiązania kontaktu z aktorami to dla naszego zespołu, który pracuje nad przygotowaniem kolejnych premier duże wyzwanie, ale i wielka motywacja. Spektakle dla niewidomych odbywają się raz w miesiącu i są niezwykle popularne. Do Łodzi przyjeżdżali już widzowie z bardzo wielu miast z całej Polski, a my w ciągu jedenastu lat przygotowaliśmy ponad pięćdziesiąt premier.

teatr

W jaki sposób staracie się państwo ułatwić odbiór sztuki widzom z niepełnosprawnością wzroku?

W każdym spektaklu na scenie pojawia się didaskaliusz czyli osoba, której zadaniem jest np. opisanie wyglądu postaci. Informuje on o zmianie miejsca akcji, ubiorze czy wyglądzie bohaterów. Mówi np. „weszła atrakcyjna blondynka, około czterdziestki. Ma na sobie czerwoną suknię, wysokie buty i wygląda szalenie elegancko”. Chwilę później aktorka odzywa się i wchodzi w akcję sceniczną. Didaskaliusz pomaga więc w opisie i kreacji świata przedstawionego. Przez lata przekonaliśmy się, że ten sposób prezentowania sztuki cieszy się ogromną popularnością. Jak już wspomniałam wcześniej jestem zwolenniczką idei teatru blisko ludzi, który nie jest salonowy czy zarezerwowany dla vipów. Dlatego kiedy w 2005 roku przyszłam ze swoim pomysłem do ówczesnej dyrektor Polskiego Związku Niewidomych w Łodzi pani Teresy Wrzesińskiej, zależało mi na tym, żeby dotrzeć do osób, które mają utrudniony dostęp do teatru. Początkowo graliśmy spektakle w świetlicy Związku przy ulicy Więckowskiego 13. Po roku okazało się jednak, że widzów jest tak wielu, że musimy przenieść nasze prezentacje do Powszechnego. Bardzo mnie to cieszy, bo dziś Teatr przygotowuje około dwunastu premier rocznie, z czego siedem to premiery Teatru dla niewidomych i słabo widzących.

zdjęcie z premiery Teatru dla niewidomych i słabo widzących.

Największym zainteresowaniem wśród widzów cieszą się komedie, ale staramy się prezentować bardzo różne sztuki, zarówno polskich jak i zagranicznych autorów. Nigdy nie ingerujemy w tekst sztuki, to znaczy nie staramy się go zmieniać, tak żeby np. któryś z dialogów był bardziej opisowy lub żeby opis wizualny był bardziej czytelny. Ale szukając kolejnych sztuk, wybieram takie utwory, które mają rozbudowane didaskalia, dodatkowe informacje, ułatwiające widzom zorientowanie się w sytuacji, które podaje między dialogami wspomniany wcześniej didaskaliusz. Staramy się także oddziaływać na inne zmysły, kiedy np. akcja sztuki rozgrywa się w chińskiej restauracji, to zamawiamy potrawy żeby ich zapach był wyczuwalny w całym pomieszczeniu. Podobnie jeśli np. bohaterowie piją kawę to filiżanka wypełniona tym aromatycznym napojem pojawia się na scenie. Ostatnio jeden z recenzentów napisał, że forma tych spektakli jest tak atrakcyjna, że są one interesujące dla wszystkich, także widzących odbiorców.

zdjęcie z premiery Teatru dla niewidomych i słabo widzących

Jedna z waszych premier została ostatnio zaprezentowana słuchaczom Radia Łódź? Czy to nie kłóci się z ideą aktywizacji widzów i zachęcania ich do wyjścia do teatru?

Muszę przyznać, że dość długo broniłam się przed tym pomysłem, bo dla mnie teatr to przede wszystkim kontakt człowieka z człowiekiem. Zdecydowałam się jednak wyjść naprzeciw oczekiwaniom tych widzów, którzy poza niepełnosprawnością wzroku mają dodatkowe problemy zdrowotne i nie są w stanie wychodzić z domu. Nie nagrywamy jednak słuchowisk w radiu, tylko rejestrujemy zapis premiery, która odbywa się w teatrze i po kilku dniach jest prezentowana na antenie Radia Łódź. Następnie przez kilka dni możnajej także odsłuchać na stronie internetowej radia. Pomysł uruchomienia premier radiowych spotkał się z niezwykłym entuzjazmem słuchaczy.

zdjęcie z premiery Teatru dla niewidomych i słabo widzących

Która z premier zapadła pani w pamięć w sposób szczególny?

Z całą pewnością do końca życia zapamiętam pierwszą premierę zrealizowaną w ramach Teatru dla niewidomych i słabo widzących. Była to sztuka Bernarda Slade’a Za rok o tej samej porze. Ta piękna i trudna opowieść o spotkaniu dwojga ludzi, ich relacjach i dylematach, z którymi borykają się w ciągu całego życia sprawia, że na scenie aż kipi od emocji. Tamtego dnia były one podwójne, ponieważ wystawiając pierwszą premierę w ramach cyklu mieliśmy otrzymać odpowiedź na pytanie czy projekt, w który włożyliśmy tak wiele energii i serca ma sens? Jak zareagują widzowie? Do dzisiaj pamiętam jak targaliśmy sprzęt akustyczny z Teatru do świetlicy przy Więckowskiego, żeby móc podczas spektaklu odtwarzać różne dźwięki. Ktoś imitował płacz dziecka, itp. Wszystko to razem tworzyło niesamowitą atmosferę. Kolejnym spektaklem, który szczególnie zapadł mi w pamięć był Weekend na farmie. Ta farsa opowiada o małżeńskich perypetiach. Sięgając po tekst Marca Camolettiego w adaptacji Robina Hawdona zupełnie nie miałam świadomości na co się porywam. Zachować rytm, logikę zmieniających się sytuacji i absurdalnych zdarzeń, gdy didaskaliusz nie może zepsuć tempa dialogu między aktorami to naprawdę olbrzymie wyzwanie. Premiera udała się jednak nadzwyczajnie, także dzięki widzom. Kiedy jeden z młodych mężczyzn obecnych na widowni usłyszał, że przekonana o nieobecności męża żona zaprosiła do domu kochanka, westchnął z rezygnacją tak, że usłyszeli go wszyscy: „Nie, nigdy się nie ożenię”. Salwa śmiechu, jaka wybuchła po tym oświadczeniu przekroczyłaby z pewnością wszelkie oczekiwania autora farsy.

zdjęcie z premiery Teatru dla niewidomych i słabo widzących

Jaką publicznością pani zdaniem są osoby niewidome?

Przez te jedenaście lat przekonałam się, że to publiczność niezwykle inteligentna i uważnie podążająca za zmieniającą się akcją sceniczną, ale jednocześnie reagująca zupełnie inaczej niż widzowie pełnosprawni. Reakcje są zdecydowanie rzadsze, ponieważ widz z niepełnosprawnością wzroku musi koncentrować się na tekście, żeby nie uronić żadnej kwestii. Jest bardziej wstrzemięźliwy. Z drugiej jednak strony jedną z najpiękniejszych recenzji, jaką usłyszałam o naszym spektaklu była ta wypowiedziana przez niewidomego chłopca. Przygotowaliśmy wtedy bajkę dla dzieci ze szkoły dla uczniów niewidomych zatytułowaną Niezwykły dom pana A., czyli skradzione dźwięki. Na spektakl przyjechały różne telewizje. Po spektaklu dzieci dostały od nas specjalnie dla nich przygotowane maskotki i wyszły niezwykle szczęśliwe. Wieczorem w domu oglądałam relacje z naszej premiery w jednej z telewizji i usłyszałam, jak jeden z małych widzów mówi: „Dowiedzieliśmy się, że jedziemy do teatru. Pomyślałem – Boże ależ będą nudy. A tu taka niespodzianka. Rewelacyjny spektakl. Słysząc to poczułam ogromną satysfakcję i przekonałam się bardziej niż kiedykolwiek przedtem, że to, co robimy ma sens. Zapraszam serdecznie wszystkich Państwa do odwiedzenia Teatru Powszechnego w Łodzi. Przyjdźcie na premierę Teatru dla niewidomych i słabo widzących i dajcie się pozytywnie zaskoczyć.

zdjęcie z premiery Teatru dla niewidomych i słabo widzących

 

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.