Zdjęcie przedstawia Kamila Fabisiaka na korcie tenisowym

Jak się gra w tenisa na wózkach?

Występ na Igrzyskach to coś tak fantastycznego, że warto dla niego trenować od lat po kilka godzin dziennie. Warto walczyć i robić wszystko, żeby przez kilka dni w życiu poczuć fantastyczną atmosferę wielkiego sportowego święta i niezwykłej rywalizacjimówi Kamil Fabisiak, członek kadry paraolimpijskiej i mistrz Polski w tenisie na wózkach.


Pana dyscyplina jest chyba bardzo trudna, bo w jaki sposób mając tylko dwie ręce można napędzać wózek i jednocześnie odbijać piłeczkę rakietą?
Połączenie tych dwóch czynności faktycznie nie jest proste – uśmiecha się Kamil. – Da się jednak to zrobić jeśli się jest szybkim. Uderzasz piłeczkę i ułamek sekundy potem napędzasz wózek. Sytuację nieco ułatwia obowiązująca w tenisie na wózkach zasada, że piłka może się odbić dwukrotnie, a jedno z tych odbić musi być jeszcze w korcie. Wszystkie pozostałe reguły gry są takie same jak w tenisie zawodników pełnosprawnych. Do dobrej gry niezbędne są świetnie wytrenowane ręce. Aktualnie na ostatnim etapie przygotowań do Rio czuję, że jestem w świetnej formie. Ciężko pracowałem przez cały sezon. Przed pierwszym turniejem kiedy przygotowuję się do sezonu mam dwa dwugodzinne treningi dziennie. W zależności od potrzeb i stanu mojego organizmu są to albo cztery godziny na korcie, gdzie wspólnie z trenerem pracujemy nad techniką, albo po dwie godziny na korcie i siłowni. Dodatkowo w soboty dochodzi odnowa biologiczna i trochę basenu, żeby nieco rozluźnić mocno wyeksploatowane mięśnie. W trakcie sezonu treningów jest dużo mniej, ponieważ większość czasu zajmują starty w turniejach w Polsce i zagranicą. Cały program treningowy rozpisany jest tak, żeby zbudować maksymalną siłę, dynamikę i wytrzymałość. Jeżeli te trzy elementy są na wysokim poziomie – można walczyć o najwyższe cele.

Rozmawiamy krótko przed startem Igrzysk Paraolimpijskich. Jaki cel stawia Pan sobie w Rio?
Nie będę tutaj oryginalny. Jak każdy sportowiec marzę o wygraniu złota lub co najmniej zajęciu miejsca na podium. Igrzyska olimpijskie to fantastyczna przygoda. Do dzisiaj z całej mojej bogatej kariery za najwspanialszy czas uważam Igrzyska w Londynie sprzed czterech lat i to mimo, iż odpadłem tam w pierwszej rundzie. Te zawody są jednak wyjątkowe. Atmosfera wielkiego sportowego święta, radość płynąca z tego, że możesz reprezentować swój kraj, emocje i poczucie ostrej rywalizacji powodują, że dla występu na Igrzyskach warto ciężko pracować przez cztery lata. Moja obecna forma napawa optymizmem. W chwili gdy rozmawiamy właśnie przebywam w Austrii na turnieju międzynarodowym. Wygrałem swój pierwszy mecz i czekam na informację kto będzie moim kolejnym przeciwnikiem. Jestem aktualnym mistrzem Polski i dziewiętnastym zawodnikiem rankingu światowego. Wszystko to powoduje, że do Rio jadę z dużymi nadziejami i wierzę, że swoją grą dam wiele radości polskim kibicom.

Czy podczas zawodów jesteście podzieleni na kategorie z uwzględnieniem stopnia niepełnosprawności?
Są tylko dwie kategorie. Tak zwane quady, gdzie występują zawodnicy z porażeniem czterokończynowym oraz kategoria open, gdzie rywalizują już wszyscy. Ja startuję w tej drugiej. Wspólnie z moim reprezentacyjnym kolegą, Tadeuszem Kruszelnickim, wystartujemy także w turnieju deblowym.

Jak wygląda kwestia całorocznych startów pod względem finansowym i organizacyjnym?
Od trzech lat podlegamy pod Polski Związek Tenisowy. Ponadto jestem zawodnikiem SIKT Płock, a klub otrzymuje środki z urzędu miasta i pozyskuje sponsorów. W tym sezonie będę miał możliwość wystartowania w piętnastu turniejach zagranicą. Dziewięć najlepszych startów wlicza się do międzynarodowego rankingu. Środki z Polskiego Związku Tenisa oraz z klubu pozwalają mi na dobre przygotowanie do zawodów.

Kto będzie Pana największym konkurentem w Rio? Jaka jest tenisowa czołówka światowa?
Zdecydowanie najgroźniejszą grupę stanowią zawodnicy z Francji. Bardzo trudnymi rywalami są również Japończycy i Anglicy. Te trzy kraje panują na świecie, jeśli chodzi o tenis na wózkach. W czołówce znajduje się także zawodnik ze Szwecji oraz Argentyńczyk. Wierzę jednak, że tym razem oni wszyscy będą musieli ustąpić przed polską siłą.

Dlaczego zdecydował się Pan właśnie na tenis?
Na tę dyscyplinę namówiła mnie moja klubowa koleżanka Judyta Olszewska, która była wówczas mistrzynią Polski juniorek. Przekonałem się, że to niezwykle emocjonująca gra i bardzo fajna zabawa. Uprawianie sportu bardzo pozytywnie wpływa na całe życie. Taki zawodnik jak ja, ma szansę w ciągu roku odbyć bardzo wiele podróży i poznać masę nowych ludzi. Rywalizacja z innymi bardzo mobilizuje do działania. Widzisz przed sobą jasno określony cel i nie masz prawa się nudzić. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy odwiedziłem Japonię, RPA i sporo podróżowałem po Europie, a wszystko to było możliwe właśnie dzięki temu, że dobrze gram w tenisa. Kariera sportowa to jedna wielka życiowa przygoda, która jest tym piękniejsza, im lepiej wykonujesz swoją pracę. Jeśli ktoś z was lubi adrenalinę, kocha przygody i poznawanie świata to jedną z dróg do osiągnięcia tego celu może być właśnie sport. Mam nadzieję, że najpiękniejsza przygoda jest jeszcze ciągle prze de mną, i że zdarzy się właśnie w Rio. Stanie się tak jeśli uda mi się zdobyć wymarzony medal olimpijski, więc bardzo proszę wszystkich czytelników aby mocno trzymali za mnie kciuki.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.