BARTOSZ ŁASTOWSKI Z MEDALEM W ISTAMBULE, POZUJE NA ŚCIANCE, ZRÓDŁO ZDJĘCIA FACEBOOK

Jak polski Messi podbił Europę

Z całych Mistrzostw Europy najlepiej zapamiętam przepyszną turecką baraninkę na obiad. Drugiej takiej nie ma na świecie – opowiada Bartosz Łastowski – król strzelców turnieju.

Czy oprócz baraniny coś szczególnie zapadło panu w pamięć?
Zdecydowanie mecz z Turcją. Gospodarze to niezwykle silna drużyna. Mają w swoim kraju trzy ligi, mecze ekstraklasy pokazuje się w telewizji a zawodnicy podpisują profesjonalne kontrakty. W półfinale mistrzostw mieli za sobą także fanatycznie dopingujących kibiców. Mimo to stoczyliśmy z nimi bardzo wyrównany bój. Szkoda, że straciliśmy gola na początku meczu bo wszystko mogłoby się potoczyć inaczej. Niemal od razu musieliśmy odrabiać straty i trzeba przyznać, że okazji nie brakowało. Dwa razy trafialiśmy w poprzeczkę raz w słupek aż w końcu gospodarze dobili nas w doliczonym czasie gry. Mimo to schodziliśmy z boiska z podniesionymi głowami bo każdy z nas dał z siebie sto dwadzieścia procent.

Były to pierwsze mistrzostwa Europy w historii. Jak pan oceni organizację i atmosferę podczas całego turnieju?
Gospodarze przygotowali wszystko doskonale. Mistrzostwa budziły ogromne zainteresowanie a nam piłkarzom niczego nie brakowało. Pozostawało tylko dobrze grać w piłkę. Oczywiście mieliśmy własne sposoby na złapanie luzu. 40 minut przed wejściem do szatni zbieraliśmy się w sali konferencyjnej i graliśmy w pięć sekund czy kalambury. Każdy z nas mógł nastawić drużynie ulubioną piosenkę motywacyjną. Mistrzostwa to była wspaniała przygoda zakończona wielkim sukcesem. Trzecie miejsce po sześciu latach istnienia ampfutbolu w Polsce to naprawdę świetny rezultat.

Czego zatem możemy spodziewać się po kadrze na zbliżających się Mistrzostwach Świata?
Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Trener Dragosz zawsze mówi, że jeżeli jedziemy na turniej o puchar wójta to po to żeby go wygrać i z Mistrzostwami Świata jest dokładnie tak samo. Zrobimy wszystko żeby wywalczyć tytuł.

Zdobył Pan już ponad pięćdziesiąt bramek w reprezentacji narodowej. Nazywają Pana polskim Messim. Jak zaczęła się pana przygoda z ampfutbolem?
Jestem w kadrze niemal od początku. Nie było mnie tylko na pierwszym zgrupowaniu. To właśnie po nim któregoś dnia rano usłyszałem w telewizji, że w Polsce poszukiwani są zawodnicy do tej dyscypliny sportu, że można przyjechać i spróbować swoich sił. Tak mnie to zainteresowało, że tego dnia spóźniłem się do szkoły a nieco później jechałem z tatą do Warszawy na pierwsze w swoim życiu zgrupowanie. Sprawdzano wówczas bardzo wielu zawodników i każdy grał na ulubionej pozycji. Bardzo szybko okazało się, że biegam szybciej niż inni i strzelam więcej bramek więc trener zdecydował, że będę grał na pozycji napastnika.

Czy po tak udanym turnieju dostał pan propozycje z którejś z lig zagranicznych?
Już w zeszłym roku negocjowałem kontr”akt z mistrzem Turcji drużyną Konianlispor. To z niej wywodzi się większość reprezentantów tego kraju. Nie miałem jednak wrażenia żeby Turcy traktowali mnie poważnie i szybko zerwałem rozmowy. Dzisiaj myślę, że to była bardzo dobra decyzja. Przeniosłem się do Bielska gdzie dzięki trzem treningom w tygodniu i regularnej pracy na siłowni mogłem się przygotować do mistrzostw Europy. Po za tym wiem, że jestem człowiekiem, który bardzo tęskniłby za krajem, rodziną i znajomymi. Jestem przekonany, że ampfutbol w Polsce rozwija się świetnie i grając tutaj mogę zrobić duże postępy. Nie jesteśmy jeszcze wprawdzie na poziomie Turcji ale oni siedzą w tej branży trzy razy dłużej a osiągane przez nas wyniki pokazują, że mamy ogromne szanse na to aby zacząć z nimi wygrywać. Chciałbym też razem z kuloodpornymi odebrać tytuł mistrza Polski niepokonanej dotąd Husarii Kraków.

Na czym polega tajemnica pańskiego sukcesu? W jaki sposób potrafi pan strzelać po dwie trzy bramki w jednym spotkaniu i to rywalizując z najsilniejszymi drużynami w Europie?
Skuteczność osiąga się dzięki regularnym wielogodzinnym treningom. Sam talent oczywiście nie wystarczy. Liczy się codzienna ciężka praca, która mnie osobiście daje chyba nawet więcej satysfakcji niż te jedenaście goli zdobytych na mistrzostwach.

Co w pańskim życiu zmienił sport?
Zmiany odczuwałem przede wszystkim na początku. Byłem niezwykle dumny, że mogę grać, jeździć po świecie i robić coś dla swojego kraju. Kiedy słyszałem Mazurka Dąbrowskiego to ciarki przechodziły mi po plecach. Podobne emocje z czasem jednak słabną. Kiedy wychodzisz na boisko dwudziesty trzydziesty czy czterdziesty raz to przede wszystkim jesteś skoncentrowany na tym aby dać z siebie sto dwadzieścia procent. Staje się to dla ciebie normą podobnie jak codzienne treningi. Z perspektywy czasu bardzo się cieszę, że spróbowałem swoich sił w ampfudbolu i dałem sobie szanse na przeżycie tych wszystkich wspaniałych emocji, których jeszcze zapewne sporo prze de mną.

 

Źródło zdjęcia – Facebook

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.