na zdjęciu znajduje się mężczyzna z zasłoniętymi czarną opaską oczami grający w tenisa

Jak niewidomi grają w tenisa?

Tenis osób niewidomych to bardzo emocjonująca i widowiskowa dyscyplina sportu. Nasi zawodnicy zakochali się w tym sporcie już po pierwszych treningach – opowiada Agata Barycka – prezes klubu Blind Tennis Polska.

Jakie są zasady gry? Czy tenis niewidomych różni się czymś od zwykłego?
Zawodnicy grają na nieco mniejszym korcie i dzielą się na trzy kategorie B1 B2 i B3 w zależności od stopnia uszkodzenia wzroku. W pierwszej startują gracze całkowicie niewidomi, a w dwóch pozostałych zawodnicy z różnym stopniem niedowidzenia. Do rozgrywania meczów służy zrobiona z gąbki piłeczka, w środku której znajduje się kolejna wypełniona śrutem. Wydaje ona charakterystyczny dźwięk który pomaga zawodnikom zlokalizować piłkę i określić prawdopodobne miejsce lądowania. Kompletnie niewidomi zawodnicy mają prawo uderzyć piłkę najpóźniej po trzecim koźle co pozwala im się zorientować w jej położeniu. Niedowidzący muszą zacząć grę już po drugim odbiciu piłki od kortu. Do obowiązków trenera należy także wyklejenie kortu specjalną taśmą i zaznaczenie punktów granicznych linii itd sznurkiem aby osoba niewidoma wiedziała jak podzielona jest przestrzeń i gdzie znajduje się pole przeciwnika. Pozostałe zasady są takie same jak podczas meczów rozgrywanych przez widzących zawodników.

Jak powstała dyscyplina?
Narodziła się w roku 1990 w Japonii. Wtedy jeden z niewidomych w kraju kwitnącej wiśni stwierdził, że bardzo chciałby grać w tenisa i zaczął kombinować jak to zrobić. Wymyślił i opatentował piłeczkę a potem zaczął przekonywać do swojego pomysłu coraz więcej osób. Dzisiaj tenis niewidomych uprawia się już w trzynastu krajach świata. Największymi potęgami w tej dyscyplinie jest Anglia – gdzie trenuje ponad pięciuset zawodników, Argentyna i Singapur. Już w maju odbędą się Mistrzostwa Świata w Hiszpanii, na które przyjedzie ponad siedemdziesięciu zawodników w tym również nasi reprezentanci.

Jest Pani trenerką, która zbudowała naszą kadrę od podstaw. Jak narodził się pomysł trenowania niewidomych w tenisie?
Od dziecka kocham właśnie tą dyscyplinę. Zawsze uwielbiałam grać i trenować chociaż regularne treningi zaczęłam zbyt późno by marzyć o zostaniu profesjonalną zawodniczką to zawsze wiedziałam, że chcę robić w życiu coś związanego właśnie z tym sportem. Kiedy poszukiwałam tematu do pracy magisterskiej wpadł mi do głowy pomysł zorganizowania treningów dla osób niewidomych. Moja koleżanka z uczelni zaprosiła mnie na spotkanie z grupą niewidomych studentów, którym przedstawiłam swój pomysł. Początkowo kręcili głowami z niedowierzaniem i twierdzili, że to się absolutnie nie może udać. Przyszli jednak na pierwszy trening i jak można było przewidzieć zakochali się w tym sporcie. Dzisiaj trenujemy codziennie i co chwila odbieram telefony z prośbą o dodatkowe zajęcia. Siedmiu naszych zawodników jedzie na Mistrzostwa Świata do Hiszpanii. Są to Robert Zarzecki, Monika Dubiel, Marlena Król, Marcin Król, Marta Michnowska, Kamila Wróblewska i Grzegorz Kurpiński. To doskonali zawodnicy i ich szanse na mistrzostwach oceniam bardzo wysoko.

Jak wyglądają treningi?
Na pierwszym oczywiście pokazujemy zawodnikom podstawy. Tłumaczymy jak wygląda kort, gdzie znajduje się siatka i poszczególne linie, pokazujemy jak trzymać rakietę i odbijać piłkę. Z czasem zajęcia stają się coraz bardziej intensywne. Organizujemy regularne treningi biegowe żeby pracować nad kondycją. Zawodnicy solidarnie przyznają, że po takich zajęciach ledwo żyją, ale kochają to uczucie. Kiedy pytałam ich co dał im tenis powiedzieli, że umiejętności nabyte podczas treningów bardzo przydają się w życiu codziennym, bo dużo łatwiej usłyszeć im samochód autobus czy pociąg. Czerpią ogromną radość z gry, a ja z satysfakcją patrzę jak rozwija się cała dyscyplina. Już za kilka dni będziemy mieli zarejestrowany klub co pozwoli nam szkolić i zachęcać do gry kolejne osoby. Sprawą dużo trudniejszą niż pozyskiwanie graczy jest wykształcenie i przekonanie do pracy trenerów. W ubiegłym roku w Polsce był prezydent światowej federacji tenisa i organizowaliśmy szkolenie dla trenerów. Z kilkunastu osób które przyszły ostała się jedna bo reszta uznała, że nie będzie w stanie dobrze pracować z zawodnikami. W tej chwili łącznie ze mną działa troje trenerów i jest ich zdecydowanie za mało w stosunku do liczby zawodników.

Czy start na takich zawodach jak mistrzostwa świata wiąże się z dużymi kosztami?
Nie da się ukryć, że pieniądze są bardzo potrzebne. Trzeba opłacić koszty przelotu, wyżywienia zakwaterowania ale także specjalistyczne badania wzroku zawodników i oczywiście wpisowe. Właśnie dlatego uruchomiliśmy akcję na polakpotrafi.pl, która przyniosła doskonałe rezultaty. Zebraliśmy 45 tysięcy złotych, za które serdecznie państwu dziękujemy. Na Mistrzostwa potrzebujemy około 40, a nadwyżkę przeznaczymy na zakup piłek – bo to bardzo poważny koszt. Trzeba je sprowadzać z Japonii, a jedna paczka w której znajdują się 24 sztuki wystarcza mniej więcej na miesiąc i kosztuje dwa i pół tysiąca złotych. Wszystkie sprawy organizacyjne nie są jednak tak ważne jak to, że możemy wziąć udział w tym historycznym turnieju. Zrobimy wszystko żeby w Hiszpanii odnieść sukces i przekonać do uprawiania sportu kolejne osoby. Serdecznie zapraszam wszystkich zainteresowanych na pierwszy w Polsce turniej tenisa dla niewidomych który odbędzie się 23 kwietnia o 12 na kortach Warszawianki. Przyjdźcie zobaczcie jak gramy i zakochajcie się w tym niesamowitym sporcie.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.