Jak fruwać na wózku zderzać się walczyć i być szczęśliwym – czyli o rugby w praktyce.

Stali czytelnicy blogowi wiedzą o tej dyscyplinie już całkiem sporo. Widzieliście przecież filmik pokazujący zmagania rugbystów na wózkach. O podstawowych zasadach tej gry opowiadała także Iza Sopalska w wywiadzie zatytułowanym wojowniczka o Warszawę bez barier. Dzisiaj chciałbym jednak pokazać wam ten sport nieco szerzej i z dwóch różnych perspektyw. Opowiedzą o nim bowiem pan Jakub Sagan, który zawodowo jest dyrektorem europejskiego centrum inwestycyjnego a z zamiłowania świetnym fotografem i autorem wystawy o rugby na wózkach którą można podziwiać w Legionowskim Ratuszu. Drugim z rozmówców będzie kapitan polskiej kadry rugbystów na wózkach Tomasz Biduś. Przyjrzymy się więc tej dyscyplinie okiem zawodnika oraz tego którego głównym zadaniem jest wychwytywanie i utrwalanie wyjątkowych momentów rzeczywistości.

Panie Jakubie. Skąd wzięła się u pana ogromna pasja do fotografowania i dlaczego od dłuższego czasu fotografuje pan rugbystów?

Sens fotografii można według mnie streścić w dwóch słowach. To poszukiwanie piękna. Natrafiamy na nie codziennie w różnych momentach życia w rozmaitych miejscach i okolicznościach. Właśnie dlatego zadaniem fotografa jest uważne obserwowanie rzeczywistości i wychwycenie z niej najbardziej fascynujących momentów. Ogromną radość sprawia jeśli utrwalonym przez siebie pięknem mogę dzięki zdjęciom, z których każde mówi często więcej niż tysiąc słów podzielić się z innymi ludźmi. Robieniem zdjęć zaraziłem się bardzo wcześnie bo już będąc w szkole podstawowej.

Były to oczywiście wówczas fotografie analogowe. Jeden z moich szkolnych kumpli zaprosił mnie do mieszkania i w zaimprowizowanej ciemni której rolę spełniała malutka łazienka gdzie ,w metalowej miednicy był wywoływacz, w wannie woda do płukania w umywalce utrwalacz a rolę powiększalnika pełnił projektor do wyświetlania bajek dotknąłem po raz pierwszy prawdziwej magii która się działa na moich oczach. To naświetlanie papieru i możliwość utrwalania na nim różnych momentów życia było dla mnie czymś fascynującym.

Moja pasja przetrwała przez lata szkoły średniej oraz studiów a dzisiaj gdy moja sytuacja zawodowa jest ustabilizowana z ogromną radością powróciłem do intensywnego robienia zdjęć. Jest w tym wszystkim zabawny paradoks ponieważ zajmując się w pracy nieruchomościami z zamiłowania fotografuję wszystkie ruchomości. Obecnie w Warszawie wisi moja wystawa zatytułowana podniebności poświęcona romantyce latania ponieważ ten temat jest dla mnie również bardzo ciekawy. W legionowskim ratuszu natomiast niezwykle ciekawy zbiór zdjęć pokazujących jak piękną, dynamiczną i pełną emocji dyscypliną jest rugby na wózkach. Moja przygoda z tą dyscypliną zaczęła się od tego, że za każdym razem po meczu tenisa w którego gram dla przyjemności na obiektach warszawskiej skry mijałem zawodników idących na trening rugby.

Doszedłem do wniosku, że ta dyscyplina jest w naszym kraju wciąż jeszcze mało popularna i warto byłoby ją pokazać. Kiedy poszedłem obejrzeć pierwszy mecz zachwyciło mnie to jak bardzo dynamiczna i autentyczna jest ta gra.

Rugby mimo zaciętej i agresywnej walki niesie w sobie olbrzymi ładunek fair play. W trakcie meczu widać olbrzymi szacunek jakim zawodnicy obdarzają siebie wzajemnie oraz przede wszystkim sędziego.

Nikt tam nie dyskutuje, nie podważa jego decyzji. Po spotkaniu natomiast nie ma żadnych przepychanek czy złowrogich spojrzeń. Wszyscy się jednoczą i uśmiechają do siebie. Moim zdaniem to bardzo odróżnia rugby na przykład od piłki nożnej gdzie ilość niesportowych zachowań jest znacznie większa. Początkowo fotografowałem rozgrywki rugby w wydaniu męskim i kobiecym, tylko w wykonaniu zawodników pełnosprawnych. Nie miałem bladego pojęcia, że istnieje coś takiego jak rugby na wózkach i dopiero jedna z zawodniczek rugby kobiecego prywatnie moja koleżanka zwróciła mi uwagę na tę dyscyplinę.

Początkowo myślałem, że stroi sobie ze mnie żarty i nie chciałem uwierzyć, że mecze zawodników na wózkach odbywają się naprawdę. Skontaktowała mnie więc z szefem warszawskiej drużyny rugbystów na wózkach Dominikiem Wietrakiem. Poszedłem na pierwszy mecz i to co tam zobaczyłem wywołało u mnie tak wielki szok, że początkowo mimo szczerych chęci w ogóle nie byłem w stanie zrobić żadnego zdjęcia. Zawodnicy pędzili z niezwykłą szybkością. Miałem wrażenie, że zaraz rozbiją się o ściany. Kiedy zbliżali się do miejsca w którym siedziałem, miałem momentami ochotę uciekać żeby uniknąć rozjechania. Był w tej całej scenie olbrzymi ładunek pozytywnych emocji, energii walki i rywalizacji. Wszystko jednak utrzymane w duchu fair play mimo, że nie raz i nie dwa wózki fruwały w powietrzu. Wyrażenie fruwają należy tu potraktować dosłownie. Zawodnicy bowiem jeżdżą na dwóch rodzajach wózków ofensywnym lub defensywnym a każdy z nich ma koła ustawione pod kątem. Kiedy więc dochodzi do zderzenia wózki wprost wystrzelają w górę. Jest to bardzo widowiskowe ale też bezpieczne dla zawodników ponieważ wszystkie wózki są naprawdę zbudowane i zabezpieczone niezwykle solidnie.

Czy po za faktem jeżdżenia zawodników na wózkach widzi pan jakieś zasadnicze różnice między rugby wózkowiczów a tym uprawianym przez zawodników pełnosprawnych?
Biorąc pod uwagę emocjonalny aspekt gry żadne różnice nie istnieją. U wszystkich zawodników widać sportową złość, chęć zwycięstwa radość, czasami smutek i zadumę czyli wszystko to co sportowcy przeżywają. Ostatnio jednak spotkałem się z niezwykle ciekawą opinią pani, która oglądała wystawę o rugbystach. Będąc pod jej dużym wrażeniem podeszła do mnie i powiedziała, że dla niej to jest naprawdę inny wymiar sportu. Myślę, że to zdanie jest bardzo prawdziwe z punktu widzenia techniczno sprawnościowego. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że każdy kto uprawia sport musi walczyć z własnymi ograniczeniami i pokonywać kolejne granice. Fotografując rugby na wózkach już od kilku lat mam wrażenie, że ci zawodnicy przekraczają własne granice niejako do kwadratu walcząc nie tylko z naturalnymi ludzkimi słabościami, nie tylko z przeciwnikami, ale także z ograniczeniami zdrowotnymi jakie mają na co dzień. Obserwowanie tego jak bardzo są skuteczni oraz fakt, że zawsze wychodzą z tej walki zwycięsko jest czymś niezwykle pięknym i poruszającym. Rzecz jasna jeśli potraktujemy pańskie pytanie w sensie dosłownym to formalnie w rugby na wózkach obowiązują inne zasady od tych według których grają sportowcy pełnosprawni, ale mam wrażenie, że to czyni tą grę jeszcze bardziej widowiskową i efektowną.

Nasza gra wygląda na bardzo ostrą i kontaktową bo im bardziej kogoś przepchniesz wręcz przesuniesz tym więcej zyskujesz pola do gry-opowiada Tomasz Biduś kapitan reprezentacji Polski. Wbrew pozorom w rugby nie ma jednak zbyt wielu kontuzji w wyniku zderzeń. Zdecydowanie więcej jest zwykłych urazów przeciążeniowych, które zdarzają się każdemu kto intensywnie lub wyczynowo uprawia sport. Właśnie dlatego, że rugby jest grą już z samej swojej natury agresywną zawodnicy starają się bardziej przestrzegać zasad. Za ich łamanie grożą także poważne konsekwencje więc to się po prostu nie opłaca. W efekcie mimo olbrzymich emocji związanych z naszą rywalizacją postronny obserwator słusznie odnosi wrażenie, że jest to gra fair. Same zasady gry powodują, że jest to dyscyplina szybka i ciekawa. Rugby jest bowiem kompilacją kilku innych dyscyplin sportowych, koszykówki hokeja trochę rugby chodzonego a nawet piłki ręcznej.

Gramy na boisku o wymiarach tego do koszykówki piłką do siatkówki. Punkt zdobywa zawodnik który dwoma kółkami przejedzie wyznaczoną linię bramkową. Na akcję ofensywną mamy także określone limity czasowe. Nie może ona bowiem trwać dłużej niż czterdzieści sekund a już po dwunastu sekundach trzeba wyjść z piłką z własnej połowy. Jednocześnie jeden zawodnik nie może przetrzymywać piłki dłużej niż dziesięć sekund, chyba że wcześniej uda mu się zakozłować. Wszystko to powoduje że każda akcja w rugby musi być z jednej strony szybka a z drugiej bardzo przemyślana bo na wahania i pasywną grę nie ma po prostu czasu. W rugby są oczywiście odgwizdywane faule, a za wyjątkowo brutalne oraz za niesportowe zachowanie jakiejś pyskówki w stronę arbitra można wylecieć z boiska.

Drużyny występują w czteroosobowych składach ale dopuszczane są liczne zmiany w trakcie gry, dlatego na większość turniejów zwłaszcza tych o dużym znaczeniu międzynarodowym jedzie dwunastka zawodników. Każdy z nich przed przystąpieniem do rozgrywek musi przejść tak zwaną klasyfikację. Określa ona jego możliwości i stan zdrowia. Jeśli jest osobą bardzo sprawną może otrzymać maksymalnie trzy i pół punktu. Ma to ogromne znaczenie ponieważ w występującej na boisku drużynie liczba grających punktów medycznych nie może przekroczyć ośmiu. Oznacza to, że w każdym zespole grają zawodnicy o różnym stopniu uszkodzenia kończyn. Drobny wyjątek stanowią tu zespoły, które mają w swoim składzie kobiety. W takim wypadku drużyna otrzymuje prawo do wystawienia zawodników których liczba punktów medycznych może osiągnąć osiem i pół. Mają więc te pół punktu przewagi nad konkurencją. Kiedyś rugby było dyscypliną wyłącznie dla zawodników z uszkodzeniem czterokończynowym. Dzisiaj w drużynach mogą grać także osoby, które mają uszkodzone tylko trzy kończyny. Mogę więc powiedzieć, że nasz sport otworzył się na amputantów którzy siłą rzeczy mają więcej siły fizycznej od osób z porażeniem.

Jak zorganizowane są rozgrywki ligowe w Polsce? Czy istnieje osobna liga męska i kobieca?
W rozgrywkach nie ma podziału na płeć a w drużynach mogą występować zarówno mężczyźni jak i kobiety. Organizatorem polskiej ligi rugby na wózkach jest fundacja aktywnej rehabilitacji. Mamy siedemnaście zespołów i trzy poziomy rozgrywek. Pierwszą drugą i trzecią ligę. Zespół wygrywający swoje rozgrywki awansuje wyżej lub zdobywa mistrzostwo Polski a ten który zajmie ostatnie miejsce spada o poziom w dół. Z tym mistrzostwem Polski to też ciekawa sprawa. Ja na przykład reprezentuję barwy zespołu z Poznania który w ubiegłym sezonie okazał się najlepszy w kraju. Można więc powiedzieć, że zdobył mistrzostwo Polski ale jest to tytuł nieoficjalny ponieważ w Polsce nie istnieje oficjalny związek rugby na wózkach i w związku z tym nie prowadzi ligi.

Rozgrywki którymi zarządza organizacja pozarządowa taka jak wspomniany Far a nie związek sportowy nie są traktowane jako oficjalne. W efekcie na przykład ja jako mistrz Polski nie mogę wystąpić o stypendium które w wypadku istnienia oficjalnego związku sportowego normalnie by mi przysługiwało. Rolę związku stara się przejmować stowarzyszenie sportu osób niepełnosprawnych, które finansuje na przykład wyjazdy reprezentacji na turnieje międzynarodowe.

Na jakim poziomie jest aktualnie nasza kadra?
Odpowiadając na to pytanie chciałbym podkreślić, że historia rugby na wózkach w Polsce jest jeszcze bardzo krótka. Możemy tu mówić mniej więcej o dwudziestu latach aktywności. Ciągle przed nami jest więc dużo pracy organizacyjnej, jednak mimo to nasza kadra może się już pochwalić sporymi sukcesami. W tym roku na mistrzostwach Europy zajęliśmy czwarte miejsce. Nie dało nam to wprawdzie kwalifikacji olimpijskiej bo tą zdobywały dwa najlepsze zespoły ale nie składamy broni i staramy się o organizację w Polsce dodatkowego turnieju kwalifikacyjnego do Rio. Również u nas już w ten weekend odbędzie się międzynarodowy turniej Mazowia Cup w którym oprócz naszej młodej kadry wezmą udział między innymi także drużyny z Czech i Niemiec. Serdecznie zapraszam wszystkich siedemnastego i osiemnastego października do Areny w Legionowie.

Turniej to okazja dla młodych wyróżniających się zawodników, którzy predysponują do kadry żeby pokazać się i przekonać trenera do swoich umiejętności. W takich właśnie turniejach nabierają doświadczenia uczą się brać na siebie odpowiedzialność i być może część z nich zagra na kolejnych mistrzostwach Europy które odbędą się za dwa lata.

Dlaczego na paraolimpiadę kwalifikują się jedynie dwie pierwsze drużyny z mistrzostw Europy?
Prawdopodobnie jest to spowodowane tym, że cała światowa czołówka rugby znajduje się po za Europą a w turnieju olimpijskim bierze udział tylko osiem drużyn. Większość drużyn europejskich nie może się równać z takimi potęgami jak Australia, Nowa Zelandia Japonia Stany czy Kanada. Ostatnio troszeczkę zamieszania w czołówce wywołały Wielka Brytania i Szwecja. Gwarantowane miejsce ma oczywiście gospodarz turnieju w tym przypadku Brazylia. My dopiero predysponujemy do tego żeby osiągnąć najwyższy światowy poziom i sam udział w olimpiadzie byłby dla nas olbrzymim sukcesem. Musimy zdawać sobie sprawę, że my dopiero budujemy całą bazę rugby w Polsce. Mamy jednego certyfikowanego trenera.. Jeździmy po ośrodkach rehabilitacyjnych i fundacjach do osób z niepełnosprawnością i zachęcamy do uprawiania tej dyscypliny sportu, o kłopotach ze związkiem wspominałem już wcześniej więc jak widać przed nami jeszcze mnóstwo pracy. Ostatnie wyniki pokazują jednak, że idziemy w bardzo dobrym kierunku a najważniejsze to robić to co się kocha z pasją i wielką wiarą. Wtedy sukces jest właściwie gwarantowany.

Jak zachęciłbyś młodych zawodników do uprawiania rugby? Co w ich życiu może zmienić sport?

Z mojej perspektywy uprawianie sportu zmienia w życiu wszystko. Kiedy jesteś po wypadku i przeżywasz ten najtrudniejszy moment depresji i szukania sensu w życiu właśnie sport może się stać twoim punktem zaczepienia. Intensywne treningi pomagają podnieść sprawność fizyczną a pojawiające się z czasem sukcesy i wyzwania jakie każdy z nas sobie stawia podnoszą poczucie własnej wartości. Sport daje w końcu szansę na zwiedzanie świata, poznawanie ludzi i zdrową rywalizację z innymi. Rygorystyczny i systematyczny trening bardzo dobrze wpływa na formę ogólną i zdrowie. Korzyści jest więc bardzo dużo, dlatego z całego serca zachęcam wszystkich do tego żeby odważyli się spróbować.

Sport naprawdę może nadać waszemu życiu zupełnie nowy sens i po za satysfakcją dać wam szansę na przeżycie wspaniałej przygody. Im więcej młodych zdolnych zawodników tym lepiej dla naszej kadry bo może to właśnie wy za kilka lat rzucicie wyzwanie najlepszym drużynom na świecie.

Murderball plakat

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.