dominika pozująca do zdjęcia, przed nurkowaniem, jest ubrana w strój nurka

Dowiedzcie się jak najłatwiej zrealizować marzenia.

Nie ma nic piękniejszego od spełnionego marzenia, dlatego zawsze bardzo się cieszę kiedy udaje mi się pomóc innym osiągnąć cel jaki przed sobą postawili – mówi Angelika Chrapkiewicz-Gądek – właścicielka firmy szkoleniowej Angisteps.

Dlaczego zdecydowała się Pani tłumaczyć ludziom że ich własne plany i marzenia są możliwe do zrealizowania?
Przede wszystkim dlatego, że nie lubię patrzeć na to jak marnowany jest ogromny potencjał, który tkwi w każdym z nas. Po za tym sama przekonałam się wielokrotnie na własnej skórze, że realizacja marzeń zależy wyłącznie od wiary, determinacji i odpowiedniego podejścia do tematu. Bardzo dużo czerpię z własnych przeżyć. Kiedy miałam trzy lata lekarze zdiagnozowali u mnie rdzeniowy zanik mięśni i uprzedzili rodziców że z miesiąca na miesiąc choroba będzie postępować, a ja nie przeżyję więcej niż 30 lat, co już okazało się nieprawdą. Miałam wtedy dwa wyjścia albo kompletnie się załamać, albo żyć pełnią życia. Na szczęście wybrałam to drugie, w czym bardzo pomogli mi moi najbliżsi.

Co uważa Pani za swój największy sukces?
Trudno to wszystko klasyfikować. Cieszą mnie wszystkie sukcesy, zarówno te pozornie niewielkie jak i te, do których osiągnięcia musiałam się przygotowywać przez dłuższy czas. Jestem szczęśliwa, że mimo swojej niepełnosprawności jestem osobą pełną pasji, samodzielną i aktywną zawodowo. Mogę prowadzić samochód i robić zakupy co daje poczucie niezależności. Jestem również szczęśliwą mężatką i dziewczyną prowadzącą niezwykle ciekawe życie. W 2008 roku uczestniczyłam w wyprawie na Kilimandżaro organizowanej przez fundację Anny Dymnej „Mimo Wszystko”. Góry to moja wielka miłość ale nie mniejszą jest nurkowanie. Ten sport uprawiam już od ponad szesnastu lat i niezmiennie sprawia mi wielką frajdę.

Jak osoba z rdzeniowym zanikiem mięśni zdobyła Kilimandżaro?
Ujmując rzecz najprościej zrobiłam to w plecaku. Początkowo chłopcy z naszej ekipy wnosili mnie używając tak zwanych noszy alpejskich czyli czegoś w rodzaju metalowych noszy z kołem po środku. Niestety w pewnym momencie wyprawy nosze się zepsuły i nie mając innego wyjścia wycięliśmy dziury w plecaku górskim, do którego udało mi się wejść. Wyprawa była fantastyczna. Prawdziwe wyzwanie! Cały czas towarzyszyły nam przepiękne widoki bujnej roślinności chociaż kiedy byliśmy już na wysokości ponad pięciu tysięcy metrów i zdobywaliśmy szczyt to nie widzieliśmy zbyt wiele, gdyż podejście robiliśmy w nocy. Wspólnie ze mną Kilimandżaro zdobywało jeszcze kilka osób z różnymi niepełnosprawnościami, między innymi Jarek Rola na handbiku czy Piotrek Truszkowski korzystający z takich samych noszy co ja. Oprócz wrażeń związanych ze zdobywaniem szczytu głęboko zapadła mi w pamięć także wspaniała atmosfera. Cała nasza grupa wspaniale współpracowała i wspieraliśmy się nie tylko przy wykonywaniu różnych czynności technicznych ale także psychicznie. Co ciekawe w ubiegłym roku zdobyłam najwyższy szczyt polskich Tatr, Rysy. Na szczyt dotarłam w tym samym plecaku, bo kolega który zdobywał ze mną Kilimandżaro trzymał go przez te wszystkie lata.

Byłem pewien że jeszcze kiedyś się przyda – skomentował, gdy pakowałam się do środka.

Wyprawa na Rysy również była dla mnie ogromnym wyzwaniem, gdyż aby zmieścić się do tego samego plecaka, co przed laty musiałam zrzucić dziesięć kilogramów. Zrobiłam to, choć muszę przyznać, że proste to to nie było. Odstawienie cukru i trzymanie się tygodniami bardzo ścisłych zaleceń żywieniowych wystawia charakter każdego człowieka na bardzo ciężką próbę.

Czy nurkowanie również dostarcza tylu emocji co góry?
Nurkowanie to przede wszystkim wolność. To w chwila w której można oderwać się od wózka oraz od wszystkich zmartwień i problemów. Schodząc pod wodę możemy wykonywać wszystkie ruchy. które na lądzie są nieosiągalne. Mocno pracuje się rękami i dodatkowo jest się odpowiedzialnym za swojego partnera nurkowego, bo zawsze nurkuje się dwójkami. Każdy musi być więc maksymalnie skoncentrowany ale kiedy się już zanurzysz to ogarnia cię wielki spokój. Możesz rozkoszować się widokiem przepięknych ryb, tuż obok krążą ich wielkie ławice. Fantastyczne wrażenie robi na przykład słynna rybka Nemo, a jednym z najprzyjemniejszych przeżyć jest obserwowanie zmieniających się co chwila barw.

Jakie jest źródło Pani sukcesów? Co daje Pani siłę?
Jednym z najważniejszych są bliscy mi ludzie. Ci którzy od początku wierzyli, że mogę osiągnąć to co sobie wymarzyłam i Ci którzy pojawiają się na mojej drodze. Ukształtowali mój charakter w taki sposób że kocham wyzwania i wiem, że każdy cel jest do osiągnięcia chociaż nie raz zalicza się porażkę. Najważniejsze jednak, aby się nie poddać i nie stracić z oczu tego do czego dążymy. Kończę właśnie pisać książkę, w której jest bardzo wiele na ten temat. Pracuję również nad programem szkolenia z zarządzania czasem. Wiele osób na spotkaniach mówi, mi że może i zrobiliby to o czym marzą ale brakuje im czasu i pieniędzy. Staram się wytłumaczyć, że to tylko dwie z bardzo wielu wymówek których szukamy dla usprawiedliwienia własnych obaw. Tym czasem bardzo wiele zależy od tego jak co zaplanujemy i czy wystarczy nam determinacji. Podam przykład. Moim wielkim marzeniem jest podróż po Afryce. W tej chwili mam świadomość, że nie mam na nią funduszy, ale od paru miesięcy regularnie odkładam drobną sumę. W ten sposób za rok lub dwa moje wielkie marzenie będzie miało szansę się spełnić. Choroba nauczyła mnie, żyć pełnią życia i staram się przekonywać do tego podejścia wszystkich, którzy biorą udział w moich szkoleniach. I wierzę w to, że każdy ma coś do zdobycia, każdy ma swój cel, swój wymarzony szczyt.

 

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.