Zdjęcie w odcieniach czerni i bieli, przedstawia wiele rzędów krzeseł, a przed kazdym z nich długą, wąską ławkę na auli uczelni wyższej

Doktor filozofii: Niepełnosprawni psychicznie nie powinni być przyjmowani na uczelnie wyższe.

Skandaliczny artykuł (link) opublikował w weekendowym dodatku do Rzeczpospolitej doktor filozofii z Białegostoku – Piotr Nowak. Twierdzi w nim, iż osoby niezrównoważone psychicznie nie powinny być przyjmowane na uczelnie wyższe. W jego tekście nie brakuje określeń typu wariat czy szaleniec, a za przykład studenta, który nie powinien być przyjęty na uczelnie posłużył mu człowiek z zespołem Aspergera.

Student niepoczytalny nie jest niepoczytalny naumyślnie! Jest chory! I jak każdy chory zasługuje nie na osobne traktowanie w ramach indywidualnej organizacji studiów, ale na leczenie – pisze doktor.

Jego poglądy są delikatnie rzecz ujmując bardzo oryginalne, a mówiąc wprost z jego filozoficznych wywodów przebija nietolerancja i dyskryminacja. Jeżeli bowiem zaakceptowalibyśmy jego sposób myślenia, to na polskich uczelniach nie pozostałby prawie nikt. Ileż to razy prowadzący zajęcia doktor czy profesor nie mogą przekrzyczeć studentów, którzy rozprawiają głośno na tematy zupełnie niezwiązane z wykładem? Ileż razy ci sami studenci podczas ćwiczeń grają w gry, czy siedzą na Facebooku? Wszystko to są przecież zachowania nie mieszczące się w akademickich kanonach, a według surowych kryteriów doktora Nowaka mogłyby świadczyć o niezrównoważeniu psychicznym.

Dodatkowej pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że Nowak jest wykładowcą z Białegostoku. Jak wiemy to miasto dość specyficzne. Roi się tam od zwolenników rasistowskiego i ksenofobicznego ruchu narodowego, a prokuratorzy uznają swastykę za symbol szczęścia. W swoim dość mętnym wywodzie doktor myli zespół Aspergera z niepełnosprawnością intelektualną i innymi zaburzeniami psychicznymi, dowodząc w ten sposób, że nie ma pojęcia o temacie, na który się wypowiada.

Zaproponowane przez niego nieprzyjmowanie studentów z niepełnosprawnością psychiczną to nic innego jak znane nam z historii Numerus Clausus, a nawet coś gorszego. Numerus Clausus dyskryminował i ograniczał liczbę studentów-Żydów na uczelniach wyższych, doktor Nowak natomiast pragnie ludzi z chorobami psychicznymi wyeliminować całkowicie. To wręcz Numerus Nullus!

Może więc warto postawić pytanie co robić z wykładowcami, którzy otwarcie nawołują do dyskryminacji i wykluczania osób, które im się nie podobają? Czy taki człowiek powinien dalej mieć prawo do kształtowania umysłów młodych ludzi? Może to właśnie jego w imię dobra społecznego powinno się usunąć z uczelni? Artykuł Nowaka sprowokował gorącą dyskusję.

Głos zabrała fundacja Synapsis, ale również władze wydziału Artes Liberales Uniwersytetu Warszawskiego, na którym Nowak gościnnie wykłada. W związku z artykułem dr. Piotra Nowaka pod tytułem; Czy ludzie niezrównoważeni psychicznie powinni być przyjmowani na uczelnie wyższe? – chciałbym stwierdzić, że wyrażone w nim poglądy i język nie mają nic wspólnego z poglądami i językiem właściwymi wydziałowi Artes Liberales Uniwersytetu Warszawskiego, który to wydział w swojej działalności akademickiej nie uznaje języka dyskryminacji, a wszystkim swoim studentom i doktorantom stara się zapewnić jak najlepsze warunki nauki i pracy naukowej – napisał na stronie wydziału jego dziekan, doktor habilitowany Robert A. Sucharski.

Nie zabrakło także reakcji mediów. Temat artykułu poruszyło radio TOK FM. W audycji Kwadrans Filozoficzny – Daniel Flis z portalu OKO.press wskazał na błędy rzeczowe zawarte w artykule Nowaka. Wirtualna Polska dotarła do kolegi przedstawionego w tekście studenta, a osoby obrażone użytymi przez wykładowcę sformułowaniami wystosowały do redakcji Rzeczpospolitej petycję (link), w której żądają przeprosin i opublikowania sprostowania. Petycja została podpisana przez tysiące osób. Mimo to w komentarzach internetowych wielu czytelników chwali Nowaka i pisze, że rzeczywiście ciężki jest los wykładowcy zmuszonego do pracy z ludźmi chorymi.

Osobiście uważam, że jeżeli doktorowi Nowakowi tak ciężko jest pracować na uczelni to może zmienić zawód, bo na realizację swoich postulatów na szczęście nie ma co liczyć. Jak na razie żyjemy jeszcze w wolnej Polsce, a nie w Niemczech lat trzydziestych, choć podobni do Nowaka doktorzy i głoszone przez nich poglądy bardzo nas do tego państwa zbliżają.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.