na zdjęciu Ismaila Sarr oraz Maciej Rybus w trakcie trwania meczu

Dlaczego przegraliśmy z Senegalem?

A więc jednak. Mimo iż mamy czerwiec, za oknami świeci piękne słońce i wszyscy myślimy o wakacjach to do Rosji przyjechało jedenastu Świętych Mikołajów – lub zgoła Dziadów Mrozów – aby rozdać prezenty piłkarzom z Senegalu.

To co zobaczyłem w pierwszym występie Polaków na mudialu było prawdziwym szokiem.

Nasi gracze wyszli jacyś przestraszeni. Zamiast rozpychać się łokciami i od początku pokazać piłkarzom przeciwnika, że łatwo to tutaj nie będzie, nasi zachowywali się tak jakby z minuty na minutę narastała w nich panika.

Senegal z kolei grał bardzo mądrze taktycznie. Pozwalał Polakom posiadać piłkę wiedząc doskonale, że nigdy nie potrafiliśmy grać ataku pozycyjnego. I faktycznie. Mnożyły się niecelne podania, niedokładne dośrodkowania a gdy do tego doszły jeszcze koszmarne błędy w obronie byliśmy już ugotowani.

Swoją drogą, życiową tajemnicą trenera Nawałki pozostanie co takiego widzi w Tiago Cionku że wystawia go w pierwszym składzie. Ja wiem że – o zgrozo – kontuzjowany jest Glik ale wpuszczanie Cionka to jak wrzucanie na boisko odbezpieczonego granatu. Ten zawodnik jest wiecznie spóźniony i notorycznie niedokładny a co najgorsze ma pecha. Piłka musiała odbić się właśnie od niego? Przecież inaczej nie wpadłaby do bramki. Ale Cionek przyciąga takie zdarzenia.

Przypomnijcie sobie mecz z Chile kiedy to po jego wejściu na plac gry nastąpił totalny haos w obronie i straciliśmy prowadzenie. Inna rzecz, że kiedy na boisku pojawił się dzisiaj Bednarek również błysnął juniorskimi nawykami. Zamiast grać czekał na reakcję sędziego. Nie doczekał się i straciliśmy drugiego gola. Wielka szkoda bo nawet przy słabej grze mogliśmy wygrać jeden zero po ładnej bramce Krychowiaka, którą odkupił swoje winy – bo to on właśnie głupio grał do bramkarza czym sprokurował sytuację na dwa zero dla Senegalu.

Polacy niestety wydają się być nieprzygotowani mentalnie. Zachowują się jakby nie wierzyli we własne duże przecież umiejętności. W efekcie po meczu otwarcia mamy zgodnie ze starą Polską doktryną mecz o wszystko z Kolumbią, która dzisiaj również skompromitowała się w spotkaniu z Japonią.

Nadal wierzę, że możemy osiągnąć na tym mudialu dużo i spokojnie wyjść z grupy, jednak żeby tak się stało nie możemy udawać że wszystko jest w porządku. Nie możemy nucić znanego przeboju kibicowskiego Polacy nic się nie stało. Owszem stało się, bo straciliśmy trzy punkty, które biorąc pod uwagę klasę naszej drużyny powinniśmy dziś zdobyć.

Trzeba więc wyciągnąć wnioski i na następne mecze wychodzić z prawdziwą agresją wiarą w siebie i ogromną wolą zwycięstwa.

Wielkim zadaniem sztabu szkoleniowego na najbliższe dni jest przekonać do tego sposobu myślenia piłkarzy. Jeśli się uda to wszystko jest dla nas otwarte. Jeśli nie to zostaniemy jedynie dostarczycielami punktów a stara Polska doktryna meczu otwarcia meczu o wszystko i meczu o honor pozostanie aktualna.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.