zdjęcie przedstawia dwoje młodych ludzi siedzących za witryna szklana kawiarni, patrzących w kadr i uśmiechających się do zdjęcia. Na szybie białym markerem napisane jest: Jesteście dobrzy, dziękujemy, dobra kawiarnia

Dlaczego Poznań nie chce pomóc Dobrej Kawiarni?

Od kilku lat w Poznaniu działała kawiarnia Dobra zatrudniająca osoby z niepełnosprawnością intelektualną. Celowo wybraliśmy biznes gastronomiczny chcąc wyjść do ludzi i przełamywać stereotypy związane z niepełnosprawnością. Niestety w tej chwili kawiarnia przestaje działać ponieważ nie doczekaliśmy się jakiegokolwiek – choćby minimalnego – wsparcia ze strony miasta – tłumaczy Agnieszka Frankowska, prezeska Dobrej Spółdzielni Socjalnej.

Jak powstał pomysł otworzenia kawiarni zatrudniającej osoby z niepełnosprawnością intelektualną?
Impulsem do uruchomienia (Kawiarni Dobra) była chęć faktycznej aktywizacji zawodowej osób, które dotychczas uczestniczyły wyłącznie w warsztatach terapii zajęciowej. Od dwudziestu lat pracuję z ludźmi z niepełnosprawnością intelektualną i nie powiem chyba nic odkrywczego jeśli stwierdzę, że mają oni dokładnie takie same potrzeby jak wszyscy inni. Chcą pracować czuć się potrzebni, mieć rodziny czy odnieść sukces zawodowy. Tymczasem w Polsce nie ma żadnego systemu wsparcia. W efekcie wiele z tych osób trafia wyłącznie na warsztaty terapii zajęciowej gdzie nie ma żadnych perspektyw rozwoju. Bardzo często kończy się tą apatią zniechęceniem poczuciem beznadziejności sytuacji i depresją. Chcieliśmy z tym skończyć. Zerwać z izolacją, wyjść do ludzi i pokazać im jak bardzo stereotypy związane z niepełnosprawnością intelektualną odbiegają od rzeczywistości.

Jaki był efekt waszych działań?
Trzy lata temu pozyskaliśmy środki unijne z Ośrodka Wsparcia Ekonomii Społecznej, znaleźliśmy lokal – co nie było proste bo spółki miejskie żądały niebotycznych kwot za wynajem. Kolejną sprawą do rozwiązania był generalny remont budynku, na który udało nam się zebrać środki. Po pokonaniu tych przeszkód zatrudniliśmy jedenaście osób z niepełnosprawnością intelektualną i wystartowaliśmy. Odbiór społeczny był nadspodziewanie pozytywny.

Początkowo mieliśmy pewne obawy ale Poznanianki i Poznaniacy nas zaskoczyli.

Przychodzili, dużo rozmawiali ochoczo zamawiali nasze produkty wspierając całą inicjatywę. Jedyne czego początkowo nie rozumieli to to, że nie działamy dzięki dotacjom. Na wszystko – np pensje dla pracowników – musimy zarobić – tak jak to jest w każdym innym biznesie. Niezależnie jednak od tych drobnych nieporozumień funkcjonowanie kawiarni można było uznać za wielki sukces. Nasi pracownicy sprawdzali się świetnie. Przełamali lęki związane z podjęciem pierwszej w życiu pracy, docenili własne umiejętności, poczuli że bycie aktywnym jest naprawdę ważne a część z nich zaczęła nawet poważnie myśleć o założeniu rodziny czując że dzięki poprawie sytuacji finansowej jest to możliwe. Niewątpliwym sukcesem było też znalezienie przez kilku naszych pracowników nowej pracy już na otwartym rynku.

Co zatem spowodowało obecny kryzys?
Przyczyn jest kilka. Tak jak w przypadku wielu innych inicjatyw w ramach tak zwanej ekonomii społecznej występują zdecydowanie wyższe koszty zatrudnienia pracownika. Wielu z nich potrzebuje przecież dodatkowego wsparcia asystenckiego. Dodatkowo nasza kawiarnia funkcjonowała nieco na uboczu i była otwarta w godzinach 7:30 – siedemnasta. Powodowało to że przychodzili do nas przede wszystkim ludzie pracujący w okolicy. Mimo to długo utrzymywaliśmy się na rynku i mogłoby tak być nadal gdybyśmy otrzymali choćby minimalne wsparcie ze strony miasta.

Czy próbowała pani o tym wsparciu rozmawiać?
Oczywiście że tak ale – dopóki sprawa nie stała się głośna – po drugiej stronie brakowało chętnych do dialogu. Przez długi czas nikt nie chciał rozmawiać a kiedy wreszcie doszło do pierwszej wymiany zdań usłyszałam:

Jak pomożemy wam – to z pewnością przyjdą inni

Cóż ja mogę na to odpowiedzieć. Niech przychodzą. Od tego między innymi są władze miasta żeby wspierać najsłabszych i najbardziej narażonych na wykluczenie mieszkańców.

Miasto bardzo często przekazuje zadania, z którymi sobie nie radzi firmom z obszaru ekonomii społecznej. Gdyby teraz one wszystkie przestały działać, wynajęcie do tych samych działań firm komercyjnych byłoby o niebo droższe. Rzecz jest tym bardziej absurdalna, że nam nie chodzi o wsparcie finansowe. Zarabiamy na pensję dla pracowników i koszty związane z prowadzeniem kawiarni. Chodzi nam jedynie o zmniejszenie kosztów wynajmu lokalu.

Jak zareagowali na tą sytuację pracownicy?
Są przygnębieni bo praca była dla nich niezwykle istotna. Reagują także ich opiekunowie, których życie wraz ze zmianą trybu życia ich podopiecznych bardzo zmieniło się na lepsze. Piszą listy do nas i do władz miasta domagając się kontynuowania tak potrzebnej inicjatywy.

Czy ma Pani w planach otwarcie nowego miejsca?
Zdecydowanie tak. Myślę o tym bardzo poważnie i chciałabym aby oprócz kawiarni powstała także piekarnia oraz sklep z wyrobami rękodzielnymi, tworzonymi w ramach wspomnianych warsztatów terapii zajęciowej. Po obecnych doświadczeniach czuję się jednak mocno zmęczona i obiecałam sobie, że nie podejmiemy żadnej nowej inicjatywy bez konkretnych gwarancji wsparcia ze strony miasta.

Nie będę po raz drugi narażać moich pracowników na utratę pracy z dnia na dzień.

Nie pozwolę aby wysiłek nas wszystkich był ignorowany. Mam nadzieję że dzięki nagłośnieniu problemu wreszcie zostaniemy docenieni a nasza aktywność będzie traktowana poważnie.

 

Źródło zdjęcia: Facebook

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Jeden komentarz: On Dlaczego Poznań nie chce pomóc Dobrej Kawiarni?

  • Pani Agnieszko, może Pani podać przyczyny zamknięcia Kawiarni? Słyszałem, że czynsz nie przekraczał 100 złotych.
    Pozdrawiam i mam nadzieję, że uda się znaleźć rozwiązanie!

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.