Na zdjęciu znajduje się Karolina Więkiewicz. Ma rozpuszczone blond włosy do ramion, patrzy sie w obiektyw i lekko uśmiecha. Ubrana jest w granatową sukienkę, stoi na tle szarej, zniszczonej ściany.

Czym grozi ustawa antyaborcyjna?

Zaostrzenie przepisów antyaborcyjnych uczyniło by z kobiet ciążowe zakładniczki, pozbawiłoby je prawa decydowania o sobie i własnym ciele i poważnie utrudniłoby ochronę zdrowia i życia – tłumaczy Karolina Więckiewicz prawniczka Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.

Jakie skutki spowodowałby pani zdaniem forsowany przez ruchy skrajnie prawicowe całkowity zakaz przerywania ciąży?

Ustawa proponowana przez te organizacje zakłada wykreślenie absolutnie wszystkich przesłanek dopuszczalności przerywania ciąży. Jedynym wyjątkiem jest sytuacja bezpośredniego zagrożenia życia kobiety, ale nie jako uprawnienie do aborcji, tylko wtedy, jeśli lekarz podejmie działania ratujące jej życie w skutek których zostanie uszkodzony płód nie będzie pociągnięty do odpowiedzialności.

Na podstawie tego przepisu wszelkie decyzje podejmuje lekarz więc kobieta, której życie jest zagrożone z powodu ciąży nie ma prawa przyjść do szpitala i poprosić o jej przerwanie.

Ustawa jest więc odwzorowaniem najsurowszych regulacji dotyczących aborcji na świecie. W takich krajach jak Salwador czy Nikaragua kobiety w ogóle bez względu na okoliczności zdrowotne i jakiekolwiek inne nie mogą przerywać ciąży. Są także karane  za każdą próbę usunięcia ciąży podjętą na własną rękę. Tego rodzaju propozycje sprowadzają kobietę do roli zakładniczki własnej ciąży, która nie ma prawa decydować o swoim ciele tylko dlatego, że w tej ciąży jest. Efektów wprowadzenia takiej ustawy będzie kilka.

Po pierwsze kobiety stracą dostęp do legalnej aborcji. Obecnie w Polsce przeprowadza się ich od tysiąca do dwóch tysięcy rocznie. Przypomnijmy, że obecne przepisy pozwalają na aborcję kiedy zdrowie i życie kobiety jest zagrożone, występuje poważne uszkodzenie płodu lub gdy ciąża jest efektem czynu zabronionego czyli na przykład gwałtu. Od momentu wprowadzenia ustawy antyaborcyjnej wszystkie te kobiety musiałyby rodzić. W wielu wypadkach groziłoby to śmiercią, poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi, a ofiary przemocy seksualnej narażałoby na cierpienie. Trauma części tych kobiet, których płody miałyby poważne uszkodzenia genetyczne polegałaby na konieczności kontynuowania ciąży, która w ogóle nie daje szans na urodzenie żywego dziecka. Jeśli nawet któreś dziecko z poważnymi wadami genetycznymi urodzi się żywe najczęściej umiera w ciągu pierwszych kilku dni lub tygodni życia. Nie wolno też zmuszać kobiet do tego, żeby wbrew swojej woli wychowywały i opiekowały się dziećmi z bardzo poważnymi wadami i niepełnosprawnościami.

Nie oznacza to, że dzieci z niepełnosprawnościami są w jakiś  sposób gorsze czy, że nie mogą przychodzić na świat. To sprowadzanie sprawy do absurdu. Chodzi wyłącznie o to żeby kobieta miała prawo decyzji i wyboru czy chce urodzić dziecko. Czy czuje się na siłach opiekować się codziennie ciężko chorym dzieckiem? Jeżeli jest przekonana, że tak nikt nie ma prawa zmuszać jej do przerwania ciąży. Nie można jednak traktować takiej kobiety przedmiotowo i zmuszać do rodzenia wbrew jej woli. Prawo kobiety do samostanowienia nie może być ograniczane tylko dlatego, że zaszła w ciąże.

Kolejnym skutkiem ustawy będzie rozwój podziemia aborcyjnego. Wszystkie dotychczasowe badania pokazują, że restrykcyjne prawo antyaborcyjne nie powoduje zmniejszenia liczby aborcji. Kobiety są jednak zmuszone poszukiwać pomocy u lekarzy, którzy przeprowadzą aborcję w ukryciu pokątnie często  w bardzo niebezpiecznych dla zdrowia kobiet warunkach. Jeśli po takim zabiegu pojawią się komplikacje polskie pacjentki obawiają się trafić do szpitala, ponieważ nie chcą narażać się na konsekwencje prawne z powodu nielegalnej aborcji. Wiele z nich nie wie, że nie byłyby karane. Część kobiet, które na to stać wybiera więc opcję wyjazdu zagranicę, bo we wszystkich sąsiadujących z nami krajach aborcja jest już legalna. Cena jest porównywalna z tą, którą trzeba zapłacić za nielegalny zabieg w Polsce, a standard obsługi dużo wyższy. Pacjentki mają też gwarancję że zagranicą nikt nie będzie ich oceniał krytykował, ścigał czy stygmatyzował.

Próbując przerwać nie chcianą ciążę kobiety w Polsce stosują też pigułki poronne chociaż faktyczna pigułka poronna jest w Polsce niedostępna. W sprzedaży jest wyłącznie środek wywołujący skurcze macicy, który może wywołać poronienie, ale zażywany bez tabletki aborcyjnej nie jest tak skuteczny jak w zestawie z Ru 486. Polki zamawiają więc zestawy przez internet.

Kto pani zdaniem powinien podejmować decyzję o kontynuowaniu ciąży lub aborcji? Czy kobiety powinny konsultować sprawę np ze swoimi partnerami?

Moim zdaniem decyzja powinna należeć zawsze do tej osoby, która jest w ciąży. Nie zawsze jest to kobieta, bo przed podobnym dylematem może stanąć też transmężczyzna posiadający żeńskie narządy rozrodcze – macicę i pochwę. Elementem wolnego podejmowania decyzji jest również to, które osoby włączyć do rozmowy czy też całego procesu decyzyjnego. Kobieta może przecież zapytać o zdanie partnera, rodziców, partnerkę czy kogokolwiek innego, ale decyzja o tym, czy będzie chciała skorzystać z ich opinii i w ogóle zadawać pytania zawsze powinna zależeć od niej.

Skąd pani zdaniem w Polsce bierze się ten olbrzymi opór przed dopuszczeniem kobiet do decydowania o posiadaniu dzieci?

Wynika to przede wszystkim z faktu, że ciągle żyjemy w społeczeństwie niezwykle patriarchalnym i przez to pod pewnymi względami konserwatywnym. Sprawa aborcji staje się zawsze elementem targu politycznego pomiędzy rządzącymi a kościołem. Współdziałające z nimi organizacje są bardzo gorliwe i tworzą przepisy coraz bardziej zatrważające. Nie wiem czy pan wie, że w obecnym projekcie zakazującym aborcji znajduje się zapis, że kobieta może być karana już nie tylko za jak to jest nazwane „zabójstwo prenatalne” ale także za uszkodzenie płodu. W praktyce oznacza to, że jeśli nawet dziewczyna, która chce mieć dziecko straci je na skutek nieszczęśliwego wypadku to organy ścigania będą musiały decydować czy przyczyniła się ona do poronienia czy też nie. Karalność jest bowiem wyłączona tylko w wypadku nieumyślnego uszkodzenia płodu. Pytam więc kto będzie oceniał czy kobieta poroniła umyślnie czy też nie?

Kolejnym punktem jest odmówienie kobietom prawa do badań prenatalnych. Naraża to oczywiście ich zdrowie i życie. a także skutecznie odcina od informacji o stanie zdrowia dziecka. Wszystkie te pomysły są spowodowane chęcią kontrolowania życia kobiet. Jeżeli nie będą mogły decydować o własnej rozrodczości trudno im będzie żyć aktywnie, realizować się zawodowo i podejmować różne inne ważne życiowo decyzje.

Czy zatem obecny kompromis aborcyjny to rozwiązanie dobre?

Mówi pan kompromis a ja staram się unikać tego słowa. W tworzenie obecnie obowiązujących przepisów nie były zaangażowane kobiety, a to przecież ich właśnie dotyczy cała sprawa. Od wielu lat wmawia się nam że obecna ustawa jest kompromisowa i dzięki niej spotykają się dwie strony zażartego sporu. Jest to całkowita nieprawda. Jak można nazywać kompromisem sytuację, w której zezwalamy na przerwanie ciąży w kilku procentach przypadków. Kobiety w naszym kraju właśnie na mocy już obowiązującej ustawy mają olbrzymi problem z dostępem do legalnej aborcji. Lekarze boją się wykonywać zabiegi. Zupełnie bezprawnie żądają od kobiet dodatkowych zaświadczeń, konsultacji z konkretnymi osobami, do których trudno się dostać. W efekcie cały proces podejmowania decyzji trwa bardzo długo i niejednokrotnie kobieta jest zmuszona donosić ciążę bo na aborcję zgodnie z prawem jest już za późno.

Idealnym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie modelu kanadyjskiego. Nie ma tam żadnej ustawy i aborcję traktuje się jak świadczenie zdrowotne, takie samo jak wszystkie inne. Decyzja o przerwaniu ciąży należy do kobiety, a opiekujący się nią lekarze służą jej fachową wiedzą i informują o możliwych zagrożeniach dla niej samej czy płodu.

Jeśli mielibyśmy poszukiwać jakiegoś kompromisu to takim rozwiązaniem po środku jest to co proponuje komitet Ratujmy kobiety. Według ich pomysłu ciążę bez podawania przyczyn można by było przerywać do dwunastego tygodnia, gdy doszło do czynu zabronionego do osiemnastego, a gdy płód ma poważne wady do 24 oraz jeśli życie i zdrowie kobiety jest zagrożone w zasadzie bez ograniczeń. Osobiście jestem zwolenniczką tego aby ustawy aborcyjnej nie było w ogóle i kobiety mogły przerywać ciążę wtedy kiedy nie chcą w niej być. Żadne prawo nie powstrzyma ich od usunięcia ciąży, której nie chcą. Wolą narazić się na konsekwencje karne niż pozwolić na odebranie prawa do decydowania o własnym życiu i zdrowiu. Trudno kogokolwiek krytykować za podobną postawę.

W jaki sposób wasza federacja pomaga kobietom?

Koncentrujemy się przede wszystkim na indywidualnej pomocy kobietom, które doświadczają trudności w dostępie do legalnej aborcji. Jeśli zgłosicie się do nas odpowiednio wcześnie na pewno uda nam się na czas doprowadzić do zabiegu. Jesteśmy dostępni zarówno poprzez telefon zaufania jak i pod adresem mailowym który znajdziecie na naszej stronie internetowej. Podejmujemy także interwencje prawne kiedy naruszane są prawa kobiet. Serdecznie zapraszam do nas wszystkie kobiety, które potrzebują pomocy przy egzekwowaniu tego co gwarantuje im polskie prawo.

Storna Federacji: www.federa.org.pl

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.