Zdjęcie przedstawia logo klubokawiarni życie jest fajne. Jest to niebieski kubek z biały, napisem życie jest fajne

Czy znacie klubokawiarnię „Życie Jest Fajne”, w której pracują autyści?

Po roku funkcjonowania klubokawiarni Życie Jest Fajne widać jak możliwość pracy doskonale wpływa na autystów. Początkowo niepewni siebie ludzie, dzisiaj uśmiechają się do innych, zupełnie inaczej się ubierają są niezwykle otwarci i bardzo szczęśliwi – opowiada Ola Ciechomska-Smereczyńska – prezeska fundacji Ergo Sum i pomysłodawczyni klubokawiarni.

Czym jest autyzm?
To bardzo trudne pytanie, na które nie ma jednej poprawnej odpowiedzi. Jeżeli ktoś z nas zna trzy osoby z autyzmem to znaczy, że jeszcze nic o nim nie wie, ponieważ każdy autysta jest inny. Najogólniej autyzm to zespół różnych zaburzeń utrudniających funkcjonowanie w społeczeństwie. Autyści mogą być bardzo wrażliwi na dotyk, dźwięki, albo w ogóle nie odczuwać temperatury. Część z nich nie komunikuje się w sposób werbalny i korzysta np z różnego rodzaju komunikatorów. Autyzmowi bardzo często towarzyszą sprzężone niepełnosprawności. Niektóre osoby są w stanie funkcjonować samodzielnie i nawiązywać relacje społeczne inne potrzebują wsparcia ze strony opiekunów. W zależności od stopnia zaburzenia mówimy o osobach nisko lub wysoko funkcjonujących, ale autyzm nie jest chorobą chociażby dlatego, że nie można z niego wyleczyć.

Rozmawiamy w klubokawiarni Życie Jest Fajne na warszawskiej ochocie. W jaki sposób zrodził się pomysł na jej uruchomienie?
Jestem matką – dziś niemal już dorosłego – syna z autyzmem. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że po skończeniu szkoły nie ma przed nim żadnych perspektyw. Zaczęłam więc szukać możliwości uruchomienia ośrodka edukacyjno-rozwojowego, który przygotowywałby dorosłe osoby z autyzmem do samodzielnego funkcjonowania. W trakcie wielu spotkań poznałam rodziców wielu innych autystów wysoko funkcjonujących i przekonałam się, że nawet dla tych którzy nieźle radzą sobie w relacjach społecznych nie ma miejsca na rynku pracy. Pozyskiwanie pieniędzy na planowany ośrodek ciągle się przeciągało, więc postanowiliśmy powalczyć wspólnie o klubokawiarnię. Takie miejsce jest bowiem idealne. Autyści mogą tu poznać wiele nowych osób i rozwijać własne pasje. Wielu z naszych podopiecznych to ludzie bardzo utalentowani. Świetnie malują, gotują a część marzy nawet o karierze dziennikarskiej i przeprowadzaniu wywiadów. Klubokawiarnia jest miejscem, gdzie część tych marzeń mogą zrealizować.

W jaki sposób rekrutowała Pani pracowników?
Początkowo wydawało mi się że mamy wyselekcjonowaną grupę. Wzięliśmy więc kredyt, uruchomiliśmy akcję medialną, a tu nagle – krótko przed otwarciem – większość rodziców zaczęła się wycofywać. Mówili, że bieganie ze ścierką to nie jest praca dla ich dzieci, a poza tym nie wierzyli, że ci przecież już dorośli ludzie będą w stanie poradzić sobie z nowymi obowiązkami. Częściowo ich rozumiem. Jeszcze rok temu, kiedy ktoś w wywiadzie pytał mnie czy wierzę, że mój syn będzie kiedyś pracował odpowiadałam, że to jest absolutnie niemożliwe. Dzisiaj wiem już że byłam w ogromnym błędzie i nie doceniałam możliwości własnego dziecka. Wtedy na kilka tygodni przed otwarciem całemu pomysłowi groziła jednak spektakularna klęska. Przeżyłam moment załamania, ale postanowiłam nie rezygnować. Daliśmy ogłoszenie na Facebooku, że poszukujemy pracowników do klubokawiarni i przeprowadziliśmy normalną rekrutację dzięki której zyskaliśmy ośmiu nowych pracowników z autyzmem.

Czy nie miała Pani obaw związanych z zatrudnianiem osób mających problemy z budowaniem relacji społecznych?
Wierzyłam, że praca w klubokawiarni zmieni ich życie na lepsze i po roku muszę z satysfakcją powiedzieć, że się nie pomyliłam. W klubokawiarni pracuje dziś 21 osób. Nasze miesięczne koszty to około 40 tysięcy złotych, a PFRON refunduje z tego jedynie pięć. Resztę musimy wypracować sami. To nie jest jeszcze możliwe. Kiedy rozmawiam z pracownikami podkreślają jednak, że nie wyobrażają sobie, iż mogliby stracić możliwość pracy w tym miejscu. Są niezwykle szczęśliwi i zaangażowani. Początkowo pracowali pod okiem terapeutów. Uczyli się jak funkcjonować w zespole, słuchać innych i wyrażać własne potrzeby czy emocje. Dzisiaj terapeutów już nie ma, a dwóch podopiecznych zostało asystentami. Zespół działa tak wspaniale, że niebawem otwieramy nowy punkt gastronomiczny w Collegium Civitas. Pozytywny wpływ pracy na funkcjonowanie naszych podopiecznych widać już na pierwszy rzut oka. Dzisiaj potrafią bez żadnych problemów nawiązywać kontakt z klientami, obsługują ich w sposób niezwykle profesjonalny i cieszą się tym co robią.

Jak na Wasz personel reagują odwiedzający, czy nie zdarzyły się w ciągu roku żadne przykre sytuacje?
Ogromna większość osób reaguje bardzo pozytywnie. Ciężką sytuację mieliśmy tylko raz, kiedy do lokalu przyszedł kompletnie pijany mężczyzna. Pracownicy początkowo nie wiedzieli jak się wobec niego zachować, ale na szczęście jeden z asystentów opanował sytuację. Warto też powiedzieć o tym, że nasi pracownicy nie są traktowani w sposób ulgowy. Każdy z nich ma jasno określone obowiązki i wywiązuje się z nich jak najlepiej potrafi. Wielkim mitem jest mówienie o ludziach z autyzmem jako o tych, którzy zachowują się dziwacznie, bo każdy z nas ma swoje przyzwyczajenia czy sposoby na odstresowanie. Czym różni się moje wyjście na papierosa od tego, że któryś z pracowników musi sobie kilka razy podskoczyć żeby rozładować napięcie.

Czy Polska – jako kraj – jest przygotowana do tego, aby wykorzystać potencjał osób z autyzmem?
Moim zdaniem zdecydowanie nie. Większość osób z autyzmem po skończeniu szkoły zamyka się w domu i nie ma przed sobą żadnych perspektyw. Część z nich jest w stanie skończyć zwykłe placówki.. Inni chodzą do szkół specjalnych, gdzie klasy są mniej liczne, a warunki nieco bardziej przyjazne. Dla części uczniów jeżeli cierpią na nadwrażliwość i nie znoszą głośnych dźwięków, nie do wytrzymania może być np odgłos dzwonka. Po skończeniu edukacji człowiek z autyzmem nie ma dzisiaj w Polsce szans na pracę. Pracodawcy ulegają stereotypom i boją się zatrudniać ludzi, którzy jak już wcześniej wspominałam mają ogromne zdolności. Jestem wielką zwolenniczką traktowania wysoko funkcjonujących osób z autyzmem na takich samych zasadach jak każdego innego pracownika. Dla tych mniej samodzielnych powinny powstać ośrodki edukacyjno-rozwojowe, bo w ich wypadku samodzielne zrobienie zakupów czy ugotowanie posiłku będzie ogromnym sukcesem. O tym, że samodzielne i szczęśliwe życie osób z autyzmem jest jednak możliwe najlepiej świadczy sukces naszej klubokawiarni. Serdecznie zapraszamy wszystkich, którzy lubią smacznie zjeść do naszego lokalu przy ulicy Grójeckiej 68.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.