Zdjęcie przedstawiwa panią Małgorzatę z mężem w Wenecji na Placu św. Marka przed katedrą.

Czy wózkowicz może podróżować po świecie bezpiecznie i wygodnie? Poczytajcie o blogu Robimy podroze.pl

Tworząc bloga o naszych podróżach chcieliśmy pomóc osobom z niepełnosprawnościami w zorientowaniu się, w które miejsca mogą dotrzeć bez problemu, a także ostrzec przed tymi, gdzie napotkają bariery nie do pokonania – opowiada Małgorzata Kowalewicz współautorka Robimy Podróże.

Na blogu, który prowadzi pani wspólnie z mężem poruszacie państwo problem dostępności różnych miast świata dla osób z niepełnosprawnością ruchową? Dlaczego zwracacie uwagę właśnie na ten aspekt podróży?

Pomysł pisania o dostępności wpadł nam do głowy, kiedy planowaliśmy własną podróż do Chin. Mąż jest osobą, która na co dzień porusza się na wózku i w takiej sytuacji, zanim wyruszymy podbijać świat, musimy bardzo dokładnie zaplanować całą wyprawę. Trzeba sprawdzić wszystkie hotele i miejsca, które chcemy zwiedzać pod kątem dostępności, bo podstawowe pytanie zawsze brzmi tak samo: czy dostaniemy się, tam gdzie chcemy. Przy okazji wyprawy do Chin bardzo szybko okazało się że w Internecie takich informacji brakuje i dlatego chcąc ułatwić innym osobom poszukiwania miejsc dostępnych zaczęliśmy pisać bloga.

Wspomniała pani podróż do Chin, a to państwo słynie z tego, że delikatnie mówiąc niespecjalnie przejmuje się prawami człowieka. Jak zatem wygląda dostępność hoteli, obiektów turystycznych i dróg dla osób z niepełnosprawnościami?

Wbrew temu, co mogłoby wydawać się nam wszystkim, z dostępnością jest całkiem nieźle. Chińczycy nie pozwolą na to, aby jakikolwiek cudzoziemiec wyjechał z Państwa Środka niezadowolony i są niezwykle pomocni. Mogliśmy się o tym przekonać już na lotnisku w Pekinie. Jeszcze podczas planowania wyjazdu, zgłosiliśmy, że mąż potrzebuje asysty przy wsiadaniu i wysiadaniu z samolotu. W Warszawie nie było z tym żadnego problemu, ale gdy dolecieliśmy do stolicy Chin okazało się że nikt nie przekazał informacji o obecności osoby niepełnosprawnej na pokładzie i groziło nam że na wózek będziemy czekać kilka godzin. Wtedy załoga samolotu natychmiast wyciągnęła wózek, który ze względów bezpieczeństwa zawsze mają na pokładzie dla pasażerów mających problem z poruszaniem się. Od tamtej pory zawsze posługujemy się międzynarodowym kodem WCHC, oznaczającym osobę niepełnosprawną, która potrzebuje asysty na lotnisku, aż do fotela na pokładzie samolotu.

Na lotnisku od razu przejęli nas asystenci którzy pomogli dojść aż do taksówki. To w Chinach zdecydowanie najlepszy i najtańszy środek transportu. Za przejechanie trzydziestu kilometrów z lotniska do hotelu zapłaciliśmy około pięćdziesięciu złotych, wliczając w to opłaty autostradowe. Wózkowicze w Pekinie nie będą też mieli problemów z poruszaniem się po mieście. Chodniki są proste i równe, a jeżeli gdzieś trafi się za wysoki krawężnik lub miejsce gdzie nie ma przejścia na drugą stronę, zawsze można poprosić tamtejsze służby o pomoc. Mieliśmy taką sytuację, że jeden z kierujących ruchem, zatrzymał go na olbrzymiej ośmiopasmowej drodze po to, żebyśmy mogli spokojnie przejechać wózkiem.

Dość dobrze dostosowane są miejsca najchętniej odwiedzane przez turystów.W miejscowości Badaling, rozebrano fragment ściany muru chińskiego po to, żeby umożliwić wózkowiczom wjazd z poziomu parkingu i choć oczywiście nie ma szans na to, żeby dostać się na samą górę, to jednak mąż miał okazję dotknąć najstarszej i dotychczas nieodrestaurowywanej części muru. Pewnym problemem w Chinach może być natomiast transport publiczny i to wcale nie z powodu barier architektonicznych, a językowych. Po angielsku podana jest tylko informacja o godzinie przyjazdu pierwszego i ostatniego autobusu oraz jego numer. Cała reszta to zupełnie niezrozumiałe dla przeciętnego europejczyka chińskie „hieroglify”. W chińskim metrze z kolei przystosowane są tylko niektóre stacje, co praktycznie uniemożliwia swobodne korzystanie z tego środka transportu.

Przeskoczmy w tej chwili z Azji do Europy. Który kraj zrobił na pani największe wrażenie jeśli chodzi o atrakcyjność turystyczną i poziom dostosowań?

Jestem absolutnie zakochana w Chorwacji. To przepiękny kraj, który nie potrzebuje wielkich monumentów. Tam piękna jest sama przyroda, w której można się zakochać. Jestem całkowicie oczarowana parkiem narodowym rzeki Krka. To cudowne miejsce, które Chorwaci zorganizowali tak perfekcyjnie, że z jednej strony przyroda może się spokojnie rozwijać, a z drugiej – człowiek może dotknąć jej i podziwiać. Samochodem bez problemu zjedziemy na sam dół gdzie są przygotowane specjalne miejsca dla osób niepełnosprawnych. W Chorwacji bez problemu wózkowicze dostaną się na prom zwiedzą większą część pałacu Djoklecjana w Splicie i starówkę Trogiru, gdzie wszystko jest płaskie i bezpieczne. Nieco inaczej wygląda sytuacja w Parku Narodowym Jezior Plitwickich. Jego dostosowanie pozostawia wiele do życzenia, ale i tam trwają prace nad tym, aby w przyszłości przystosować całość.

Bardzo pięknym i dobrze przystosowanym miastem europejskim jest Paryż, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę zabytki. Proszę sobie wyobrazić, że tak stary zabytek i wielkie muzeum jakim jest Luwr, jest przystosowany w stu procentach.

Tam nawet jeśli gdzieś pojawiają się dwa stopnie to obok z pewnością będzie winda, którą można się dostać na wyższy poziom. Zdarzają się także sytuacje, w których osoba niepełnosprawna cieszy się przywilejami niedostępnymi osobom pełnosprawnym. Jeśli np przed słynną Mona Lizą kłębi się wielki tłum, w którym pojawi się osoba niepełnosprawna, pracownik muzeum natychmiast przepuszcza ją do przodu. Człowiek może wtedy podjechać bardzo blisko do wielkiego dzieła sztuki, i podziwiać je z perspektywy nieosiągalnej dla ludzi pełnosprawnych. Podobnie rzecz się ma z Wieżą Eiffle’a. Osoby z niepełnosprawnością wchodzą osobnym wejściem, co pozwala ominąć kolejkę i windą dojeżdżają na jej drugi poziom czyli jakieś sto piętnaście metrów nad ziemią.

Jedną z ostatnich naszych podróży, którą wspominamy bardzo pozytywnie była wyprawa do szwedzkiej Karlskrony. Olbrzymie wrażenie robi świetnie przystosowane muzeum marynarki wojennej. Znajdziemy tam wiele atrakcji dla najmłodszych, którzy np. na sonarze będą mogli usłyszeć jak brzmi człowiek lub ryba pływająca w wodzie. Szwedzi rozwinęli poziom dostosowań do tego stopnia że .każda osoba na wózku może bez problemu dostać się na prom. Kabiny znajdują się na poziomie wejścia na pokład. W każdej jest w pełni dostosowana łazienka.  Co więcej, prawo morskie nakazuje żeby w razie niebezpiecznej sytuacji na pokładzie znajdowały się osoby, które będą ratować wyłącznie człowieka niepełnosprawnego i ten przepis jest z całą surowością przestrzegany.

Jak wygląda sprawa organizacji podróży. Czy można do tematu podejść spontanicznie?

Zdecydowanie to odradzam. Każdą wycieczkę trzeba zaplanować, sprawdzić noclegi i miejsca, które chcemy zwiedzić. Mimo tego można napotkać wiele problemów i atrakcji.  Pamiętam np., jakim problemem był nocleg w drodze do Włoch. Poszukiwaliśmy dostosowanego miejsca w pobliżu niemieckiej autostrady i szybko okazało się, że znalezienie nawet w najmniejszym stopniu dostosowanego noclegu nie będzie proste. Po wielu telefonach jednak się udało. Innego typu przygoda, mimo starannego zaplanowania,  spotkała nas na Teneryfie. Okazało się, że w naszym apartamencie drzwi do łazienki mają 60 centymetrów, a wózek sześćdziesiąt trzy. Mąż nie był więc w stanie do niej wjechać. A zarezerwowaliśmy miejsce podobno w pełni dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych. W tej sytuacji skontaktowaliśmy się z przedstawicielami booking.com zgłaszając problem. Przy okazji chciałabym polecić wszystkim aby planując podróż korzystali z usług tego typu pośredników, bo w awaryjnej sytuacji zawsze mamy się do kogo zwrócić. Manager hotelu na Teneryfie i przedstawiciele booking.com robili wszystko, aby nam pomóc. Przejechałam z nimi całą wyspę w poszukiwaniu szerszych drzwi. Ostatecznie mąż musiał korzystać z łazienki znajdującej się w hotelowym lobby.

Czy wasz blog budzi duże zainteresowanie? O co najczęściej pytają czytelnicy?

Odwiedzin mamy oczywiście całe mnóstwo. Co ciekawe, liczną grupą pytających są rodzice małych dzieci. Słusznie twierdzą, że jeśli polecimy im miejsce, w którym udało nam się poruszać z wózkiem inwalidzkim, to z pewnością będzie ono też dobre dla nich. Wiele pytań dotyczy też kwestii organizacji wycieczek i kosztów. Staramy się jeździć dwa razy do roku wcześniej odmawiając sobie różnych przyjemności i odkładając pieniądze. Większość wypraw udało nam się zrealizować nieprzekraczając kwoty tysiąca euro. Znajomi nawet śmieją się z nas, że jesteśmy parą ludzi, która objedzie cały świat za tą właśnie kwotę.

Jak pod względem dostosowań wypada na tle świata i Europy Polska?

Nasz kraj, moim zdaniem, jeszcze nie potrafi się sprzedać. Mamy przepiękne miejsca, a nawet zabytki klasy zero, jak np zamek w Malborku. Cóż jednak z tego, skoro znajdują się w nich bariery nie do pokonania. Nie mam tu zresztą na myśli wyłącznie spraw architektonicznych. Równie dużym problemem bywa brak empatii u ludzi. Jeśli chodzi o zamek w Malborku to tylko i wyłącznie ze względu na nasz wielki upór dostaliśmy się do bramy zamku wysokiego, ale okupiliśmy to strasznie dużym wysiłkiem i ogromnym niezadowoleniem. Pracownicy zamku nie są pomocni, co jest dla mnie wielkim szokiem i rozczarowaniem. Na całym zamku znajdują się jedna czy dwie platformy ale żeby do nich dotrzeć człowiek na wózku musi pokonać dwa olbrzymie pół metrowe schody. Kiedy poprosiłam pracowników o pomoc usłyszałam komentarz, że zawsze przecież osoba niepełnosprawna przyjeżdża z kimś. Podobnie niedostosowany jest dziedziniec ułożony z ogromnych nierównych kocich łbów. A wystarczyłoby położyć drewniane kładki, po których można by spokojnie jeździć nie naruszając zabytkowej posadzki. Dostępne były tylko Wielki Refektarz i Kuchnia.

Jeżeli chodzi o Wawel, to mądrzejsi o doświadczenie z Malborka, wystosowaliśmy zapytanie mailowe. Otrzymaliśmy odpowiedź, że jest dostępna jedna wystawa z kładkami po których można się poruszać, a reszta niestety nie, bo konserwator zabytków itd. Bardzo dziwi mnie ta argumentacja, bo z moich doświadczeń wynika, że jesteśmy chyba jedynym krajem świata, w którym niewolno dostosowywać zabytków. Myślę też że my Polacy powinniśmy zmienić swoją mentalność i otworzyć się na innych ludzi. Na całym świecie gdziekolwiek byśmy nie byli pytanie w czym mogę pomóc padało z każdej strony. W Polsce na szczęście, też coraz częściej słyszymy te pytania, ale daleko nam jeszcze do swobodnego stylu bycia. Nie wiem dlaczego. Czy to kwestia jakiś obaw czy kompleksów narodowych? Bardzo bym chciała żeby to się zmieniło, bo mamy piękny kraj, fantastyczne zabytki i parki do których niestety nie można się dostać.

Świetnym przykładem niech będzie tutaj Tatrzański Park Narodowy. Mąż w bardzo ostrych słowach opisuje ten przypadek. W przededniu bardzo ważnego dla nas święta, usiłowaliśmy dostać się na Morskie Oko, do którego prowadzi fantastyczna asfaltowa droga. Niestety usłyszeliśmy, że osoba z niepełnosprawnością może tam ostatecznie wjechać we wczesnych godzinach porannych lub późnych wieczornych jeśli uzyska pozwolenie i poinformuje o swoim zamiarze trzy dni wcześniej. Wychodzi więc na to że osoba niepełnosprawna w naszym kraju nie może być spontaniczna. Na pocieszenie mogę powiedzieć, że nie tylko my mamy problemy z uwzględnianiem potrzeb osób z niepełnosprawnością. W Wenecji na przykład dostępny dla wózkowiczów jest tylko jeden most.

Jakie są państwa najbliższe plany podróżnicze?

Marzy nam się wielka wyprawa samochodowa po Stanach Zjednoczonych. Chcielibyśmy je przejechać ze wschodu na zachód. W dłuższej perspektywie byłoby wspaniale odwiedzić Australię i Nową Zelandię, jak również przejechać większą część Azji. Na to wszystko trzeba jednak najpierw odłożyć trochę grosza. Kiedy już uda nam się wyruszyć na kolejną wyprawę z całą pewnością podzielimy się wrażeniami na robimypodroze.pl. Serdecznie zapraszamy do lektury wszystkich czytelników, którzy chcą się dowiedzieć jak pokonywać przeszkody i przyjemnie zwiedzać świat.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Jeden komentarz: On Czy wózkowicz może podróżować po świecie bezpiecznie i wygodnie? Poczytajcie o blogu Robimy podroze.pl

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.