Zdjęcie przedstawia lalkę Franka siedzącego razem z kobietą z fundacji w samochodzie. Kobieta trzyma lalkę na kolanach, na swojej dłoni podpiera dłoń lalki, która ma wyciągnięty do góry kciuk.

Czy słyszeliście o teatrze lalek z niepełnosprawnością?

W Warszawie dzięki działaniom fundacji L’Arche Marta i Franek – dwie lalki z niepełnosprawnościami opowiadają dzieciom, o tym jak funkcjonują na co dzień. Dziewczynka z zespołem Downa i niewidomy chłopiec robią furorę w warszawskich szkołach. Łamią stereotypy, przełamują obawy, a wszystko to jest możliwe dzięki pracy trzech wyjątkowych kobiet, z którymi miałem okazję rozmawiać w eleganckim mieszkaniu przy ulicy Parkowej.

Kiedy przemarznięty wchodzę z dworu do jasnego wszechstronnego wnętrza mieszkania, w którym unosi się zapach smażonej jajecznicy od razu czuję się miło i bezpiecznie. Dzisiejszy wywiad, który mam tu przeprowadzić będzie wyjątkowy. Po raz pierwszy bowiem o działalności fundacji i sprawach związanych z niepełnosprawnością opowiedzą mi trzy bohaterki: Agnieszka Oszajca – dyrektor Wspólnoty L’Arche w Warszawie oraz Magda Dakowska i Jadwiga Wianecka – animatorki Teatru Lalek z Niepełnosprawnością. Trzeba przyznać, że Teatr ten działa bardzo aktywnie. W ciągu niespełna rocznej obecności w stolicy, panie odwiedziły wiele warszawskich szkół ze spektaklem edukacyjnym dla dzieci. Pytam więc panią Agnieszkę, w jaki sposób zrodził się pomysł spektaklu i czy jest on w jakiś sposób powiązany z innymi celami działalności fundacji?

Pomysł mówienia o niepełnosprawności nie jest nowy – mówi pani Agnieszka. L’Arche (Arka) powstała ponad pięćdziesiąt lat temu we Francji, zainicjował ją Jean Vanier syn gubernatora Kanady, filozof, a wcześniej oficer kanadyjskiej marynarki wojennej. W pewnym momencie swojego życia Jean Vanier postanowił zamieszkać z dwoma osobami z niepełnosprawnością intelektualną. Z czasem przyłączali się do niego inni młodzi ludzie i powstała działająca dziś już na całym świecie organizacja.

We wspólnotach Arki osoby z niepełnosprawnością intelektualną mieszkają razem z pomagającymi im przyjaciółmi tworząc małe rodzinne domy.

Dzisiaj istnieje na świecie 147 takich wspólnot, a Warszawska jest tą najmłodszą z nich – sto czterdziestą siódmą. Naszą misją jest ukazywanie wartości i darów osób z niepełnosprawnością, które odkrywamy codziennie we wzajemnych relacjach.

Prowadzone przez L’Arche działania edukacyjne są bardzo potrzebne. Zauważamy, że coraz więcej osób zmienia swój stosunek do niepełnosprawności. Ludzie interesują się na czym polega problem, w jaki sposób można pomóc, przełamują własne lęki i opory. Widzimy efekty swoich działań, sprawia nam to bardzo dużą satysfakcję. Nadal jednak od czasu do czasu spotykamy się z ogromnym brakiem wiedzy nawet wśród osób dorosłych i świetnie wykształconych. Najlepszym przykładem niech będzie tutaj sytuacja sprzed kilku tygodni, kiedy to nasz przyjaciel z zespołem Downa udał się do lekarza, a ten cały w nerwach bał się do niego podejść i pytał jego matki, czy pacjent nie jest agresywny. Właśnie dlatego w fundacji uważamy, że bardzo ważne jest budowanie świadomości i wrażliwości człowieka. A zaczynamy od najmłodszych lat i temu ma służyć odgrywany przez nas w szkołach spektakl. Dzieci w wieku przedszkolnym dosyć spontanicznie przyjmują i akceptują różnice. Kłopoty zaczynają się na etapie pierwszych lat szkoły, gdzie jakakolwiek odmienność może narażać dziecko na drwiny i odrzucenie ze strony rówieśników. Poprzez spektakle Teatru Lalek z Niepełnosprawnością staramy się temu przeciwdziałać.

Marta i Franek i przyjaciele
Marta i Franek i przyjaciele

Przy realizacji naszego projektu pracuje pięć tandemów aktorskich w trzech miastach Polski: Poznaniu, Wrocławiu i Warszawie – opowiada animatorka Teatru pani Magda Dakowska. Sam pomysł przedstawienia, w którym rolę osób z niepełnosprawnością odgrywają dwie lalki pochodzi od amerykańskich aktorek lalkarek. To one stworzyły mapety przedstawiające dzieci z różnymi rodzajami niepełnosprawności. Jest lalka z zespołem Downa, niewidoma, czy na przykład z porażeniem mózgowym. W naszej wersji przedstawienia występują Marta z zespołem Downa i niewidomy Franek. Kiedy przyjeżdżamy do szkół dzieci mają okazję zobaczyć dwudziestominutową scenkę opowiadającą o codziennym życiu naszych dwóch bohaterów. Marta jest dziewczyną odbywającą praktyki zawodowe i ma za zadanie odłożyć miseczki po tym jak nakarmiła zwierzęta. Niestety ma z tym straszny problem, bo nie pamięta co miała zrobić. W ten sposób pokazujemy dzieciom jedną z pierwszych trudności, jakie mają osoby z zespołem Downa związaną z uczeniem się i zapamiętywaniem. Z pomocą Marcie przychodzi Franek, który podpowiada dziewczynie, że miseczki mogą mieć jakieś znaczki naklejki lub kolory. To pozwala Marcie rozwiązać problem. Dzieci prowadzą między sobą bardzo żywy dialog, podczas którego dowiadujemy się na przykład, że Franek ma trenerkę piłki nożnej i trenera, który uczy go w jaki sposób poruszać się z białą laską. Marta dziwi się że osoby niewidome mogą grać w piłkę, ale jednocześnie jest bardzo ciekawa jak to jest w ogóle możliwe. W ten właśnie sposób budzimy zainteresowanie naszych młodych słuchaczy i kiedy po odegraniu scenki przychodzi czas na pytania dzieci mają ich całą masę.

Czy jednak zawsze trafiacie panie na reakcje pozytywne? Nikt nie ma wątpliwości nie zadaje prowokacyjnych pytań?

Oczywiście, że nie – wyjaśnia pani Magda. Bardzo często dzieci reagują wyrażając swoje obawy, a nawet uprzedzenia. Pojawiają się opinię, że Marta jest brzydka albo ironiczne pytania, czy potrafi liczyć do stu. A my tylko czekamy na takie sytuacje. Nie chcemy, żeby nasza lekcja odbywała się w sposób sztuczny i wyreżyserowany. Zależy nam właśnie na tym, żeby skonfrontować się z sytuacjami z codziennego życia, dlatego kiedy pada jedno czy drugie kontrowersyjne pytanie nasza Marta odpowiada, że bardzo nie lubi kiedy ktoś woła na nią Down, bo jest przede wszystkim człowiekiem. Pokazujemy też dzieciom, że każdy z nas może w różnych sytuacjach pomóc drugiemu. Marta na przykład bierze Franka za rękę i pomaga mu przejść do końca korytarza. Dzieci zaczynają więc bardzo szybko kombinować, co same mogłyby zrobić, żeby pomóc koledze czy koleżance z niepełnosprawnością. Padają różne sympatyczne propozycje, na przykład jedna z dziewczynek kiedyś powiedziała, że gdyby miała w klasie niepełnosprawnego kolegę, to pomogłaby mu wyciągnąć z plecaka kanapkę.

W miejsce początkowo nieufnej postawy pojawia się otwartość i kolejne nowe pomysły, na to jak ułożyć wspólne życie w klasie. Tak naprawdę ten sam mechanizm działa u dorosłych, bo wszelka niechęć i postawy pełne lęku biorą się z niewiedzy. W trakcie zajęć tłumaczymy też dzieciom różne pojęcia, których używają na co dzień. Wszyscy wiemy przecież doskonale, że wciąż popularne wśród nich jest zwracanie się do rówieśników per ty Downie, a tak naprawdę nie mają pojęcia, co oznacza to słowo. Opowiadamy więc, że słowo Down pochodzi od nazwiska angielskiego lekarza, który jako pierwszy opisał ten rodzaj niepełnosprawności. Tłumaczymy dzieciom, co to znaczy urodzić się z zespołem Downa i pokazujemy, jakie są wspólne dla wszystkich dzieci w klasie potrzeby. Dzięki temu uczniowie przekonują się, że osoby z niepełnosprawnością też mają swoje zainteresowania, ulubione bajki, kolory, rodzeństwo, które kochają. Nasza rozmowa zaczyna się często właśnie od takich najprostszych spraw, a kończy pytaniami bardziej skomplikowanymi, które dotyczą już konkretnie tego jak Marta i Franek radzą sobie z różnymi problemami.

W trzeciej części lekcji, tak zwanej sensorycznej, dajemy dzieciom dotknąć różnych przedmiotów takich jak biała laska, gadający zegarek, piłka z dzwoneczkami czy gra planszowa Chińczyk dla osób niewidomych. Muszę przyznać, że furorę robi wzajemne zawiązywanie sobie oczu i prowadzenie kolegi czy koleżanki z pomocą białej laski. Dzieci mają mnóstwo zabawy, ale też przy okazji przekonują się, że poruszanie się bez użycia wzroku nie jest prostą sprawą. Po skończonych zajęciach zachęcamy uczniów i nauczycieli, by od czasu do czasu nie bali się wrócić do tematu różnic i niepełnosprawności. Można powiedzieć, że po naszych zajęciach dzieci zaczynają się czuć specjalistami i nabierają pewności w kontaktach z ludźmi z niepełnosprawnością.

Następne pytanie dedykuję niejako tym, którzy są pełni obaw widząc osobę na przykład z zespołem Downa. Co to jest za niepełnosprawność? Czy trzeba sobie z nią jakoś specjalnie radzić?

Nie trzeba sobie z nią radzić – uśmiecha się pani Agnieszka. Jest to pewna cecha, z którą człowiek się rodzi. Może ona wiązać się z trudnościami na przykład w uczeniu się, liczeniu, czy zapamiętywaniu drogi. Jednak osoby z zespołem Downa to zazwyczaj cudowni ludzie! Są niezwykle otwarci na innych, bardzo szybko nawiązują kontakty. Każdy inny człowiek mógłby się od nich tego uczyć. Traktują drugiego człowieka z pełną sympatią i szczerością. Nie możemy patrzeć na nich jedynie przez pryzmat ograniczeń.

To co z pewnością warto zrobić, to dać się zaskoczyć – podkreśla pani Magdalena. Moim zdaniem fantastyczne w nich jest to, że nie zawsze przestrzegają konwenansów. Pamiętam niezwykle przyjemną sytuację, kiedy kompletnie obcy mi człowiek z zespołem Downa przedstawiając się i witając ze mną od razu rzucił mi się na szyję i pocałował w policzek. Czy świat nie byłby lepszy, gdyby w podobnie serdeczny sposób potrafili postępować inni ludzie? Są to też ludzie bardzo twórczy, niezwykle wrażliwi plastycznie i kreatywni. Jeden z moich znajomych potrafi jak z rękawa sypać tworzonymi przez siebie bajkami i scenariuszami teatralnymi. Wyraża własne emocje nie słowami, a właśnie językiem sztuki. Myślę, że dobrym zakończeniem tego wątku będzie wiersz naszej znajomej Basi kobiety z zespołem Downa – podsumowuje pani Agnieszka.

Serce
boli mnie serce
boli mnie serce

nie podchodź do mnie
bo zarazisz się …
sercem

Te piękne słowa mówią całą prawdę o zespole Downa. Jedyne, czym możemy się zarazić wchodząc w kontakt z takimi osobami, to właśnie wrażliwość i piękno serca.

Jak można wspomóc waszą fundację?

Zachęcamy wszystkich Państwa do odwiedzenia strony ww.larche.org.pl gdzie w zakładce Warszawa są informacje o naszej działalności, a pod linkiem kontakt znajdziecie numer konta, na który można przekazywać pieniądze na nasze cele. Marzy nam się, aby podobnie jak w amerykańskich szkołach wprowadzić w Polsce cały cykl bezpłatnych zajęć szkolnych poświęconych osobom z różnymi niepełnosprawnościami. W planach mamy także budowę domu, w którym osoby z niepełnosprawnością intelektualną mogłyby mieszkać wspólnie z asystującymi im przyjaciółmi. Staramy się promować misję fundacji. Fundacja prowadzi kampanię „wystarczy chwila”. Informacje na jej temat znajdą państwo na stronie www.wystarczychwila.pl , a także w akcję „Zarażeni uśmiechem”: www.zarazeniusmiechem.pl. Najważniejsze jest jednak to, że dzięki naszym wysiłkom budujemy bardziej ludzkie społeczeństwo i kształtujemy sposób podejścia do osób z niepełnosprawnościami. Temu właśnie poświęcamy większość swojego życia i każdy odniesiony sukces daje nam olbrzymią radość.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Jeden komentarz: On Czy słyszeliście o teatrze lalek z niepełnosprawnością?

  • Witam, na wstępie zapytam czy na pewno mój @ nie będzie upubliczniony. Reszta do dogadania :). Zatem pytam. Mam sporo wolnego czasu, trochę środków i chęć zrobienia czegoś „porządnego”, jak mógłbym się przydać? Dodam, że na koncie mam wolontariat w organizacji turnieju „Szabla Kilińskiego” 2013, 2014, oraz 2015 do potwierdzenia przez organizatorów. Chyba lubię być potrzebny :) więc jeżeli będziecie Państwo potrzebowali dwóch lewych łap do pomocy to ja takie łapy mam, prawo jazdy też jak i samochód jeżeli jest to jakiś atut w tej sytuacji :). Serdecznie pozdrawiam i życzę sukcesów nawet jeżeli nie się nie przydam! :)

    Pozdrawiam

    Cattus Mau

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.