Rycina przedstawiająca zestaw gestów pokazywanych w języku migowym z 1644 roku.

Czy polski język migowy zyska status odrębności?

W polskim sejmie odbyła się debata na temat tego jak słyszą głusi. Moi stali czytelnicy wiedzą już zapewne na ten temat bardzo dużo, a nowym przypominam, że bardzo ciekawe informacje znajdą w tekście zatytułowanym „O problemach komunikacyjnych osób głuchych”. Podczas obecnej debaty powstał problem uprawomocnienia języka migowego.

O problemie niskiego statusu języka, który jest najbardziej naturalnym dla większości osób głuchych, mówiła Małgorzata Czajkowska Kisil z instytutu głuchoniemych. Tłumaczyła, że większość ludzi w Polsce błędnie uważa polski język migowy za sposób kodowania języka polskiego w znaki migowe. To poważny błąd, ponieważ polski język migowy jest jak najbardziej odrębnym i naturalnym sposobem komunikacji. Język ten ma własną gramatykę i reguły odmienne od języka polskiego. Czajkowska Kisil podkreśliła, że poważny problem stanowi to, że w Polsce nie ma żadnego dokumentu, który uznawałby język migowy za język. To zaniedbanie prawne powoduje konkretne problemy np.: brak tłumaczy przysięgłych języka migowego. Tłumacz występujący w sądzie występuje na takiej samej zasadzie jak biegły sądowy. Mimo, że odpowiedzialność jaką bierze na siebie jest taka sama jak odpowiedzialność tłumacza przysięgłego to jednak tłumacz języka migowego nie ma takich kwalifikacji jak przysięgły ani odpowiednich uprawnień.

Czajkowska Kisil podkreśliła, że poważny problem stanowi to, że w Polsce nie ma żadnego dokumentu, który uznawałby język migowy za język.

Kolejnym problemem jest konieczność zgłaszania chęci skorzystania z pomocy tłumacza z trzy dniowym wyprzedzeniem. Z tej reguły wyjęte są wprawdzie sytuacje nagłe ale cała procedura docierania do tłumacza bywa często zbyt skomplikowana dla osoby niesłyszącej. Trudne jest także wykorzystanie tłumaczy w miejscach użyteczności publicznej takich jak szpitale. Tam potrzebny jest przecież szeroki zasób słownictwa często bardzo specjalistycznego. Uczestnicy konferencji postulują więc o wprowadzenie urozmaiconego systemu certyfikacji, co pozwoliłoby wykształcić tłumaczy specjalizujących się w konkretnych dziedzinach. Na kursy języka migowego są jednak potrzebne dodatkowe środki.

To samo dotyczy nauczania pracowników administracji, którzy po krótkim i pobieżnym szkoleniu, często nie są w stanie porozumiewać się z osobą niesłyszącą. Jeśli polski język migowy zostałby prawnie uznany za odrębny, wówczas możliwe byłoby stworzenie systemu certyfikacji. Mógłby także być nauczany jako przedmiot szkolny. O tym problemie również wspominałem wam w tekście o problemach komunikacyjnych osób głuchych. Dzisiaj w Polsce głuche dziecko idące do szkoły jest zmuszane do posługiwania się stworzonym sztucznie i kompletnie nienaturalnym dla siebie systemem językowo migowym. System wymyślono po to, żeby na siłę dostosować sposób komunikacji osób głuchych do reguł gramatycznych języka polskiego.

Podam przykład. Kiedy osoba głucha w swoim naturalnym języku miga zdanie „idę do domu” wystarczy że pokaże znak oznaczający czynność „idę” oraz drugi który oznacza „dom”. Słowo do oraz końcówka gramatyczna u nie są jej w tym zdaniu potrzebne. Tymczasem w szkole nauczyciele wymagają aby dziecko odmieniało wszystkie wyrazy dodawało do wypowiedzi różne wyrażenia i słowa, które w jego naturalnym języku są zbędne. Efektem jest sytuacja kompletnego zagubienia i plątania się w głowie małego ucznia dwóch kompletnie różnych systemów.

Nadanie polskiemu językowi migowemu należnego mu odrębnego statusu, byłoby więc wielkim krokiem naprzód.

Naturalnego polskiego języka migowego i sztucznego narzuconego mu siłą systemu. Taki człowiek żyje więc pod językową okupacją i dopiero od kilku lat w Polsce grupa działaczy rozpoczęła walkę o zmianę tej sytuacji. Nadanie polskiemu językowi migowemu należnego mu odrębnego statusu, byłoby więc wielkim krokiem naprzód. Skorzystałyby na tym także słyszące dzieci niesłyszących rodziców, które z natury rzeczy są dwujęzyczne i powinny być objęte takim samym wsparciem jak wszystkie dzieci dwujęzyczne.

Uczestnicy debaty stawiają sobie za cel przygotowanie propozycji zmian w ustawie o języku migowym. Trzymam za nich mocno kciuki, bo już najwyższy czas skończyć z tym jaskrawym i chyba najbardziej bolesnym przejawem dyskryminacji ze względu na niepełnosprawność. Ewentualnym przeciwnikom, których nigdy nie brakuje wyjaśniam, że nie jest prawdą, iż dzieci niesłyszące nie znają języka polskiego. Owszem, mogą go poznać i często świetnie się nim posługują, ale tylko wówczas jeśli uczą się go jak każdego innego języka obcego np.: angielskiego czy niemieckiego, ponieważ ich naturalny znany od początku język nazywa się polskim językiem migowym i jest zupełnie inny. Gdyby ustawę udało się uchwalić byłby to bodaj pierwszy prawdziwy sukces rządów dobrej zmiany, na który czekam z wielką niecierpliwością.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.