Zdjęcie przedstawia Agnieszka Wysokińska, to portret. Pani Agnieszka to młoda, uśmiechnięta kobieta, z długimi falowanymi włosami do połowy pleców.

Co jest nie tak z ustawą o rehabilitacji zawodowej osób z niepełnosprawnością?

Ustawa o rehabilitacji zawodowej osób niepełnosprawnych była dobra, ale kilkanaście lat temu – opowiada Agnieszka Wysokińska autorka nagrodzonej przez PFRON pracy poświęconej ustawie.

Dała się pani poznać jako zdecydowany krytyk obowiązującej wciąż ustawy z 1997 roku. Które z jej zapisów budzą pani sprzeciw?

Problemów jakie powoduje nieprzystająca do norm unijnych ustawa o rehabilitacji zawodowej i społecznej osób niepełnosprawnych jest cała masa. Pierwszym jaki przychodzi mi do głowy jest tak zwana pułapka rentowa. Przepis ustawy uderza bezpośrednio w te z osób z niepełnosprawnością, które chcą być aktywne, pracować i robić coś ze swoim życiem. Ustawodawca nie przewidział, że z wiekiem stan zdrowia każdego człowieka może się pogarszać. W efekcie wszystkie osoby, które miały już orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności i były aktywne zawodowo nie mają szans na otrzymanie renty z tytułu niezdolności do pracy. Dzieje się tak dlatego, że w przepisach nie istnieje, żaden wyższy stopień niepełnosprawności od znacznego, przez co formalnie rzecz biorąc stan zdrowia osób ze stopniem znacznym nie może się już pogorszyć. Jeśli więc przestają pracować z powodów zdrowotnych mogą sobie długo i namiętnie tłumaczyć urzędnikom, że choroba uniemożliwia im prace. Nic to nie da, ponieważ nie istnieją żadne możliwości prawne do tego żeby zwiększyć ich stopień niepełnosprawności i przyznać należną rentę. To absurd, który fatalnie wpływa na sytuację życiową i ekonomiczną wielu ludzi w Polsce.

Czynnikiem odstraszającym ludzi od podejmowania aktywności zawodowej jest także przepis mówiący o tym, że stracą rentę lub zasiłek pielęgnacyjny po przekroczeniu pewnego bardzo niewielkiego poziomu zarobków.

Jak widzimy Polska robi dużo aby przekonać osoby z niepełnosprawnością, które chcą normalnie funkcjonować w społeczeństwie do tego, że bardziej opłaca im się siedzieć w domu.

Czy pani zdaniem taka instytucja jak PFRON powołana na mocy tej ustawy spełnia swoją rolę?

Moim zdaniem jest to instytucja, która nie jest w stanie skutecznie włączać osób z niepełnosprawnością w społeczeństwo. Czasami kiedy się wchodzi do PFRON’u ma się wrażenie jakby człowiek znalazł się w spółdzielni socjalnej, a nie na tym przecież polega rola państwowego funduszu. On powinien zachęcać przedsiębiorców oraz inne instytucje państwowe do tego żeby zatrudniali osoby z niepełnosprawnościami. Często jednak działania funduszu ograniczają się do zwrotu pieniędzy za przystosowanie miejsca pracy lub pokrywania części pensji i składek zusowskich, które pracodawca musi płacić za pracownika z niepełnosprawnością. To jest zdecydowanie za mało. PFRON powinien tworzyć kampanie, prowadzić szkolenia i przełamywać stereotypy dotyczące osób z niepełnosprawnością. Nawet turnusy zdrowotne nie są organizowane przez fundusz. Deleguje on to zadanie na fundację aktywnej rehabilitacji, który organizuje zdecydowaną większość wyjazdów i turnusów rehabilitacyjnych. Można więc śmiało powiedzieć, że zarówno ustawa jak i powstałe na jej podstawie instytucje stanowią swego rodzaju mieszankę tego co było kiedyś i doklejanych od czasu do czasu przepisów, z których większość pozostaje na papierze i nie działa w praktyce.

Co zatem możemy zrobić? W jakim kierunku zmieniać prawo aby rzeczywiście wpływało na rzeczywistość i pomagało aktywizować osoby z niepełnosprawnością?

Myślę, że doskonałym dla nas rozwiązaniem byłby system norweski. Tam każda osoba z niepełnosprawnością, która wykaże, że jest aktywna zawodowo dostaje asystentów. Osoby niewidome mogą liczyć na ich pomoc jeśli muszą poruszać się w miejscach nieprzystosowanych. W naszym kraju osoby potrzebujące mogą liczyć wyłącznie na pomoc tak zwanych asystentów osobistych. Do ich zadań należy na przykład podniesienie pacjenta z łóżka, pomoc przy myciu i ubieraniu się. Zakres ich pomocy ogranicza się więc wyłącznie do czynności wykonywanych w domu. Nasze państwo nie zakłada, że osoba z niepełnosprawnością przy odpowiednim wsparciu asystenta mogłaby normalnie pracować a przecież zapewniłoby to dwa miejsca pracy ludziom, którzy w innym wypadku biorą zasiłki i obciążają budŻet państwa. Kolejnym sposobem na pomoc ludziom którzy chcą być aktywni jest wspieranie ich na kierunkach potrzebnych na rynku pracy. Jak mało jest na przykład informatyków a przecież to zajęcie idealne dla osób poruszających się na wózkach. Pracodawcy często zapominają o tym, że osoby z niepełnosprawnościami są bardziej wytrzymałe na ból i zmęczenie niż ludzie sprawni. Mówiąc o wsparciu na studiach mam na myśli opłacenie dostosowanego akademika i znalezienie studentów asystentów co bardzo ułatwiłoby niepełnosprawnym naukę i zdobywanie niezbędnych umiejętności. W Polsce za dużo rzeczy zostaje tylko na papierze i w teorii. Zapomina się o konkretnych ludziach, którzy stoją za liczbami wykresami i przepisami prawa. Lekarz nie bada pacjenta tylko czyta jego historię choroby. Ludzie z opieki społecznej nie odwiedzają potrzebujących w domach żeby wyrobić sobie prawdziwy obraz sytuacji tylko przerzucają papierki. Najwyższy czas z tym skończyć bo w efekcie dochodzi do absurdów. Na sto osób, które mają przyznany znaczny stopień niepełnosprawności pracy nie może podjąć tylko jedna.

Czy uważa pani, że osobom aktywnym zawodowo należy się renta czy też powinna być im odbierana?

Renta powinna być wypłacana z przeznaczeniem na konkretne potrzeby, które wynikają z niepełnosprawności. Moim zdaniem nie może być zależna od pensji. To z niej osoba niewidoma powinna pokrywać koszty zakupu białej laski czy wyżywienia psa przewodnika, a wózkowicze kupować na przykład niezbędne skarpetki uciskowe, które kosztują dziesięciokrotnie więcej niż zwykłe. Odbieranie renty z tego powodu, że komuś udało się zarobić pieniądze jest absurdem, który wpycha osoby z niepełnosprawnością w strefę biedy i zniechęca je do działania. Inną rzeczą jest, że pomoc powinna być także zindywidualizowana. Urzędnicy w powiatach powinni oceniać każdy przypadek oddzielnie, ponieważ są osoby z niepełnosprawnością, które nie potrzebują wielkiego wsparcia finansowego gdyż ich problem zdrowotny nie wpływa w sposób znaczący na ich życie zawodowe. Na drugim biegunie mamy ludzi przykutych do łóżka przez 24 godziny na dobę którym sześćset złotych nie wystarczy nawet na maści i pampersy. Nie można więc wszystkich wrzucać do jednego worka.

Jaka jest pani opinia na temat zapisu, który od wielu lat występuje w orzeczeniach o niepełnosprawności i mówi o tym, że osoba z niepełnosprawnością, jest całkowicie niezdolna do samodzielnej egzystencji?

Ten zapis to jeden wielki absurd, który bardzo odstrasza pracodawców. Znam bardzo wiele osób z różnymi niepełnosprawnościami, ale niezdolnej do samodzielnej egzystencji nie poznałam ani jednej. Kiedy pracowałam w fundacji jednym z naszych pracowników był chłopak cierpiący na łamliwość kości na najwyższym poziomie. Mimo to był w stanie pracować dla nas i odpisywać na maile. Więc zapytajmy czym jest niezdolność do samodzielnej egzystencji. Czy to nie przypadkiem stan wegetatywny? Wypisywanie takich rzeczy na orzeczeniach osób, które spokojnie mogą pracować bardzo utrudnia im znalezienie zatrudnienia. Pracodawca widząc je momentalnie zadaje pytanie o jaką niepełnosprawność chodzi? Ten temat staje się dodatkowym bagażem, który niesiemy w swoim CV. Ważną sprawą jest tu także kwestia języka jakiego używamy. Pojęcia typu niesamodzielna, egzystencja czy inwalida to słowa nacechowane negatywnie. One bolą, ranią i poniżają ludzi a co najistotniejsze są zupełnie nieadekwatne do sytuacji. Można powiedzieć, że wykoślawiają rzeczywistość i tworzą sztuczne bariery, dlatego trzeba zrobić wszystko żeby oduczyć ludzi ich używania. Nie ma przecież powodu, żeby podkreślać niepełnosprawność u kogokolwiek jeśli nie wpływa ona w żaden istotny sposób na jego życie i pracę. Jeśli ktoś jest świetnym tłumaczem to nie ma znaczenia czy jest niewidomy.

Co zatem pomogłoby usprawnić cały system tak żeby usunąć z niego wszystkie wspomniane przez panią patologie?

Proponowałabym co najmniej kilka ważnych zmian, które pozwolą w pierwszej kolejności wydawać pieniądze w sposób racjonalny. Niepotrzebny jest Pełnomocnik Rządu do Spraw Osób z Niepełnosprawnościami, bo jego zadania mógłby z powodzeniem realizować prezes Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób z Niepełnosprawnościami, który dokładnie wie ile ma pieniędzy. Rola pełnomocnika ogranicza się do objęcia jakiś wydarzeń honorowym patronatem. Poważnym problemem w Polsce są także takie sprawy jak ubóstwo, dyskryminacja czy rasizm. Są one zaniedbywane z powodu olbrzymich trudności jakie wywołuje bezrobocie wśród osób z niepełnosprawnością. Trzeba zwiększyć ilość i podnieść jakość kampanii społecznych poświęconych osobom z niepełnosprawnościami, ale także czarnoskórym i wykluczonym z różnych innych powodów. Wszystkie te sprawy trzeba oddzielić od tematu bezrobocia, bo najczęściej jest ono wynikiem wielu innych okoliczności, których ludzie zupełnie nie dostrzegają. Mimo ogromnych wysiłków ministra Kosiniaka-Kamysza, który w najtrudniejszym resorcie dawał sobie świetnie radę, bezrobocie pozostaje dzisiaj głównym problemem społecznym w Polsce o czym jako absolwentka administracji mogę się przekonać. Wśród osób z niepełnosprawnością bezrobocie sięga nawet 90%t. Tylko dziesięć procent jest aktywnych, dwadzieścia procent rejestruje się jako bezrobotni, a siedemdziesiąt procent po prostu siedzi w domu i nie widnieje nawet w żadnych statystykach. Tego olbrzymiego problemu społecznego, który wpływa na życie wielu rodzin nie rozwiążemy jeśli nie zmienimy świadomości społecznej Polaków i podejścia do kwestii pracy osób z niepełnosprawnościami. Potencjalni pracodawcy muszą zrozumieć, że choroba nie determinuje ich życia i są oni tak samo przydatni oraz skuteczni jak zdrowi pracownicy. Jeśli ktoś mówi, że niepełnosprawni generują dodatkowe koszty związane na przykład z przystosowaniem stanowiska pracy to niech ma świadomość, że wszystkie tego typu inwestycje w całości zwraca PFRON. Sądzę też, że bardzo skutecznym rozwiązaniem problemu bezrobocia wśród osób z niepełnosprawnością byłoby wprowadzenie zasady wspomagania osób aktywnych. Chodzi o to żeby ludziom opłacało się działać, zmieniać coś w swoim życiu, szukać rozwiązań, a nie biernie pozostawać w domu. Ogromną rolę do odegrania miałyby też tu wyspecjalizowane powiatowe agencje, które przyznawałyby renty i kontrolowały jak są spożytkowane. Wbrew temu co wydaje się większości ludzi stan zdrowia osób z niepełnosprawnością nie tylko się pogarsza, ale także poprawia i często zdarza się, że po czasowej nieobecności człowiek może wrócić do pracy i aktywnego życia. Wtedy jego renta powinna być zdecydowanie niższa od tej, którą otrzymuje człowiek sparaliżowany przykuty do łóżka i zależny od innych. Pracujący tak jak wspominałam mógłby liczyć na pomoc asystenta, otrzymać samochód tak, żeby bardziej opłacało się robić coś niż nie robić. Prawo ekonomia i społeczeństwo to jakby trzy elementy koła, które wzajemnie na siebie wpływają. Potrzebne są małe zmiany w pierwszym, które wpłyną na drugi a ten z kolei będzie oddziaływał na trzeci. Sama zmiana ustawy nie zmieni sposobu myślenia o niepełnosprawności. Spotykamy się dzisiaj w Starbuck’sie i to co oni zrobili jest fenomenalne. Zatrudniają dziewczynę z zespołem Downa. Funkcjonuje w grupie osób sprawnych, żyje w społeczeństwie i zarabia pieniądze. Być może dzięki temu ona już nigdy nie będzie potrzebowała pomocy państwa. Przepracuje 25 lat i zdobędzie zasłużoną emeryturę mając poczucie satysfakcji z tego co robiła. Z całego serca popieram takie działania.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Jeden komentarz: On Co jest nie tak z ustawą o rehabilitacji zawodowej osób z niepełnosprawnością?

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.