Zdjęcie przedstawiające ławkę na Bulwarach wykonaną bez podłokietników.

Bulwary wiślane nie dla niepełnosprawnych.

W całej Polsce olbrzymie upały. Każdy jeśli tylko może stara się znaleźć jak najbliżej wody. Istnieje nawet miasto, w którym dobre władze otwarły bulwary, żeby mieszkańcy mogli przyjemnie pospacerować i wypocząć. Miastem tym jest Warszawa, jednak przywilej odwiedzenia bulwarów nie dotyczy wszystkich jej obywateli. Na bulwarach nie mają czego szukać osoby z niepełnosprawnością. Być może to oznaka troski ze strony władz dbających o to, aby w potworne upały niepełnosprawni nie wychodzili z domu i się nie przegrzewali. Jeśli tak to cel został z pewnością osiągnięty.

Traktując jednak rzecz na serio wyjaśnijmy z jakiego powodu bulwary są niedostępne. Listę niedoróbek i przeoczeń wymienia na swoim facebooku znany nam z tekstu o Izie Sopalskiej Maciej Augustyniak z Fundacji Polska Bez Barier. Bierze przy tym pod uwagę różne niepełnosprawności. Zaczyna od osób niewidomych.

„Nie znajdziecie cienia kontrastu. Nigdzie. Ani na schodach ani pod schodami, przed przeszkodami, zmianami poziomu. A taras widokowy dostarczy uciechy największej. Osoby słabo widzące i niewidome ucieszą się też na pewno z braku ścieżek prowadzących i zaznaczonych jakkolwiek ciągów komunikacyjnych. A, przepraszam jest jedna oryginalna ścieżka w tunelu. Jedyna w swoim rodzaju. Przecież wiadomo, że powtarzalność jest bez sensu i w stolicy każde miejsce musi mieć swoją stylówę, a brak elementów, które możemy wyczuć pod stopami na skrzyżowaniach tylko dodaje sznytu i emocji”.

Nie lepiej przedstawia się sytuacja osób poruszających się o kulach i wózkowiczów.

„Poruszasz się z pomocą kul? I ciebie czekają atrakcje. Spodziewaj się niespodzianek z poręczami przy schodach. Nie spodziewaj się za to podłokietników chociażby na jednej ławce. Skrupulatnie przypilnowano żadna ławka się nie wyłamała z kręgu”.

Dlaczego podłokietniki niby taki drobiazg są tak istotne? Bez nich wszyscy, którzy nie mają na tyle sił aby wstać bez podpórki nie będą w stanie podnieść się z ławki samodzielnie. Maciek kontynuuje tą smutną, lecz niestety prawdziwą wyliczankę, wymieniając kłopoty z jakimi spotkają się osoby na wózkach: „Osoby poruszające się na wózkach to dopiero ubaw po pachy. Po tym jak znajome chodziaki zejdą sobie po schodach możecie rozpocząć podchody i poszukać zejścia dla was. Udało się? Fajne nie. Elegancki bruk dodaje patyny i światowości. Brak spoczników nie pozwala tracić czasu na pierdoły. Prędkość jest ważna. Będzie jeszcze okazja do treningu prędkości i wytrzymałości. Nie uświadczycie żadnej dostosowanej toalety. Nie dla was też taras widokowy i bary. Żaden nie posiada obniżonego blatu. Może lepiej, bo przecież z toaletami słabo. Słowem naokoło brawurowo i o suchym pysku. Głusi i słabosłyszaki mogą zapomnieć o udogodnieniach, wszak program animują spece ze stołecznej estrady. Prezydent Jarosław Jóźwiak lubi sobie zażartować hasztagując rzeczy Warszawa w ruinie.. Czekam na żarcik dostępna Warszawa”.

Brak dostosowań bulwarów jest tym bardziej przykry, że inwestycja jest nowa. Wystarczyłoby więc przeprowadzić odpowiednie konsultacje z organizacjami reprezentującymi interesy osób z niepełnosprawnościami i proponowane przez nie rozwiązania uwzględnić w projekcie. Inwestycja kosztowała miasto 122 miliony złotych i gdyby pomyślano o dostosowaniach od razu nie kosztowałaby wiele więcej. Znacznie droższe będą przeróbki i dostosowania już istniejącego terenu. Maciek Augustyniak już zapowiedział kolejne rozmowy i spotkania w sprawie dostosowań z odpowiedzialnymi za ten temat urzędnikami. Mam nadzieję, że wreszcie wezmą sobie ten temat do serca i uda im się dostrzec potrzeby osób z niepełnosprawnością. Czas już skończyć z dyskryminacją w mieście panowie i panie. Naprawdę czas najwyższy.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.