Zdjęcie zrobione na mafiie 2016. W tłumie stoi mężczyzna z transparenrem, na którym jest napisane Chcemy zdrowia, nie zdrowasiek. Obok niego stoi kobieta z długimi włosami, a tle widać inne kobiety z manifestacji.

Aborcja odcinek pięć tysięcy pięćsetny już niebawem w Sejmie.

W Sejmie po raz kolejny wróci awantura o aborcję. Tym razem autorzy obywatelskiego projektu ustawy chcą całkowitego zakazu przerywania ciąży. Muszą oczywiście zebrać pod projektem sto tysięcy podpisów na co mają czas do czerwca. Przypomnijmy, że obecnie w Polsce obowiązuje wypracowany ćwierć wieku temu tak zwany kompromis aborcyjny. Zgodnie z nim legalne przerywanie ciąży jest w Polsce możliwe w trzech przypadkach. Po pierwsze w przypadku zagrożenia życia matki, po drugie gdy płód ma poważne wady rozwojowe i po trzecie gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego np gwałtu.

Od chwili uchwalenia tego prawa o aborcji słyszymy nieustannie. Jedni chcą liberalizować prawo i dopuszczać aborcję właściwie w każdej sytuacji, inni domagają się całkowitej ochrony życia poczętego. Temat wraca jak bumerang w każdej kadencji sejmu nic więc dziwnego, że w czasach panowania Prawa i Sprawiedliwości uaktywniły się ruchy skrajnie prawicowe tak zwane „za życiem”. Projekt przygotowali eksperci instytutu Ordo Iuris. W inicjatywę zaangażowanych jest kilka organizacji, między innymi fundacja Pro Prawo do życia, fundacja Życie, czy Centrum wspierania inicjatyw dla życia i rodziny.

Zapytajmy więc jakie rozwiązania proponują obrońcy życia? Tytuł ustawy miałby brzmieć o powszechnej ochronie życia ludzkiego i wychowaniu do życia w rodzinie. Jej pierwszy artykuł zakłada że każdy człowiek od chwili poczęcia, to jest od połączenia się żeńskiej i męskiej komórki rozrodczej ma prawo do życia.

Wielcy zwolennicy życia nie dopuszczają przerywania ciąży pod żadnym pozorem, nawet kiedy kobiecie w ciąży grozi śmierć lub gdy została zgwałcona.

Autorzy projektu argumentują, że przecież dziecko nie jest niczemu winne, że nie może być karane za to co jego ojciec zrobił jego matce i że nawet w wypadku choroby tej ostatniej ważniejsze jest życie poczęte, a więc można uchylić prawo do ochrony życia kobiety. Łaskawość obrońców życia idzie jeszcze dalej. Proponują wprowadzenie do prawa karnego przepisu, który umożliwi karanie kobiet więzieniem od trzech miesięcy do pięciu lat za przerwanie ciąży. Podobne sankcje groziłyby także osobom nakłaniającym do aborcji lub pomagającym w jej przeprowadzeniu. Od tych drakońskich przepisów byłyby dwa wyjątki. Karze nie podlegałby lekarz gdyby śmierć dziecka poczętego nastąpiła w efekcie działań podjętych dla ratowania życia matki.

Drugi wyjątek przewidziany jest dla kobiet, które jednak dokonają aborcji. Sąd mógłby nadzwyczajnie złagodzić karę albo odstąpić od jej wymierzenia oceniając różne dodatkowe okoliczności towarzyszące konkretnemu przypadkowi. Jego wyrok miałby więc mniej prawny, a bardziej uznaniowy charakter.

Nie wiem jak Was, Drodzy Czytelnicy, ale mnie zawsze zastanawia jak ci obrońcy życia godzą swoje szlachetne ideały z chęcią zamykania ludzi w więzieniach i kompletną znieczulicą wobec kobiet. Nie obchodzi ich gwałt, nie obchodzi ich zdrowie matki, ba, nawet nie obchodzi ich to chronione i niezwykle cenne dziecko. Przestają się nim bowiem interesować sekundę po urodzeniu. Wygląda to tak, że kobieta w ich mniemaniu sprowadzona jest do roli maszyny, która bez względu na okoliczności ma donosić i urodzić. Co jednak z dzieckiem dzieje się potem, skąd dziewczyna ma znaleźć pieniądze na jego wychowanie i wyżywienie to już nikogo nie obchodzi. To prawdziwy pokaz chrześcijańskiej dobroci. Zostałaś zgwałcona. Patrz sobie codziennie na dziecko, które powstało w wyniku największego koszmaru twojego życia. Cudem uniknęłaś śmierci, a może grozi ci ona z powodu ciąży. No i cóż z tego? Ważny jest ten nowy człowiek. Nie ty stara. Przeżyłaś już przecież na świecie dwadzieścia, a może nawet trzydzieści lat. Powinno ci wystarczyć. Jeśli będziesz protestować zamkniemy cię w więzieniu. Tak właśnie przedstawia się rozumowanie skrajnych prawicowców.

W tym wszystkim jest jeszcze jedna obrzydliwa rzecz. Oto bowiem prawo do decydowania o sprawach, które dotyczą bezpośrednio kobiet przyznają sobie nie wiedzieć czemu mężczyźni. Ci faceci nie mają bladego pojęcia o tym co czuje dziewczyna w ciąży i to zarówno jeśli chodzi o fizyczną stronę zagadnienia jak i o rzecz dalece ważniejszą jej psychikę. Próba zmuszenia kobiet do rodzenia to brutalny pokaz męskiego szowinizmu i powrót do czasów patriarchatu. Czy można się więc dziwić kobietom, że walczą o swoje prawa? Efektem radykalnych i bardzo restrykcyjnych ustaw jest rozwój podziemia lub turystyki aborcyjnej. Ten pierwszy przypadek czyli aborcja wykonywana przez znachorów w warunkach domowych bardzo często prowadzi do śmierci dwóch osób i obrońcy życia mogą sobie pogratulować bo zamiast ochronić jedno istnienie zlikwidowali dwa. W drugim wypadku zaszczuta i zdesperowana kobieta musi ponosząc olbrzymie koszty finansowe i psychiczne szukać ratunku zagranicą. Zaiste niezmierzone jest miłosierdzie katolików. Na szczęście jednak w tym całym wywołanym przez obrońców życia bagnie jest promyczek nadziei. Oto bowiem „Prezes Polski” zawsze deklarował się jako zwolennik kompromisu aborcyjnego i przeciwnik zaostrzania prawa. Wszyscy wiemy, że bez jego woli obecnie w Polsce nie dzieje się nic a zatem krzyżowcy spod znaku uszczęśliwiania kobiet dziećmi na siłę mogą się bardzo rozczarować. Mam wielką nadzieję, że tak się stanie, bo jeśli dzisiaj nie można zliberalizować prawa aborcyjnego to przynajmniej chrońmy kompromisu i nie dopuśćmy do zafundowania kobietom piekła o którym pisał już Boy Żeleński w swojej pięknej książce z 1929 roku.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.